czwartek, 7 listopada 2013

Przyszłość nasza jest. Ze Sławkiem Orwatem rozmawia Marek Szpyra (Gazeta Piastowska - Wrocław)

 
Marek Szpyra (Gazeta Piastowska)
Sławek Orwat (Polisz Czart)




















Z polską częścią Lynchpyna i Metasomy (fot. Paulina Sawicka)
Marek Szpyra: Jesteś obserwatorem i w pewnym sensie poprzez Polisz Czart współtwórcą polskiej sceny muzycznej w Wielkiej Brytanii, Londynie... Czy zespoły, nazwijmy je "polskie na Wyspach", funkcjonują tutaj poza środowiskiem polonijnym? Jeśli tak, to jakie to są zespoły? Jeśli nie, to jaka jest tego przyczyna?

Sławek Orwat: Na Wyspach, a w szczególności w Londynie działa ogromna ilość zespołów polskich bądź grup brytyjskich, w których grają polscy muzycy. Istnieje kilka kapel, o których śmiało można powiedzieć, że wyszły poza ramy polskich środowisk. Są to jednak głównie zespoły założone przez Brytyjczyków. Przykładem może być tu heavy metalowy zespół Lynchpyn, w którym grają dwaj Polacy: gitarzysta Robert Furman i basista Artur "Kred" Mielczarek. Olbrzymią popularnością cieszy się także inny metalowy band - założona przez Michała Sędzielewskiego i Wojtka Gołbiaka Metasoma, w której na wokalu występuje urodzony w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Egipcjanin z greckimi korzeniami.


Kate Kiebala - Volumeyes (fot. Monika S. Jakubowska)
Wiele polskich zespołów rockowych próbowało swoich sił przed publicznością angielską, ale nie można powiedzieć, że ich popularność wśród Anglików jest równa tej, jaką osiągają kapele brytyjskie. Jedyną polską grupą, jaka może poszczycić się dokumentem zrealizowanym przez BBC jest nieistniejący już zespół Why Not Here. Materiał ten można obejrzeć pod: http://donos.wrzuta.pl/film/9CcFwjzD03Z Dlaczego tak się dzieje? Podstawową przyczyną jest bariera językowa. Większość polskich zespołów wykonuje utwory w języku angielskim. Jednocześnie niewielu wokalistów potrafi tym językiem władać w takim stopniu, aby zdobyć przychylność publiczności urodzonej w Wielkiej Brytanii. Są grupy, którym udało się wybić się ponad przeciętność i które - w mojej opinii - w niczym nie ustępują czołowym zespołom rockowym z Polski. Jako przykład podam tu działającą w Londynie grupę Volumeyes - zespół z pogranicza ska i rocka z fenomenalną wokalistką, która potrafi śpiewać po angielsku bez wyraźnego polskiego akcentu i która pisze dobre anglojęzyczne teksty.




Ryszarda Pihan - Flame

W przypadku takich zespołów niewielka popularność wśród Anglików wynika z krótkiej historii istnienia w świadomości lokalnych środowisk. Spróbuj równać się popularnością z zespołami, których publika to często kumple z czasów szkoły podstawowej, znający ich wszystkie muzyczne wcielenia i młodzieńcze wybryki, dzięki którym powstają środowiskowe legendy itd. Dlatego też w niedalekiej przyszłości upatruję ogromną szansę przed obecnymi polskimi nastolatkami, którzy uczęszczają do angielskich szkół, dzięki czemu w sposób naturalny należą do miejscowych środowisk. Niektórzy z nich, jak chociażby Ola Gala - córka zwycięzcy Jarocina 88' Tomka Gali "Galika" - perkusisty punkowej formacji Zielone Żabki (notabene urodzona we Wrocławiu) stawiają swoje pierwsze kroki na scenie i jednocześnie posiadają ogromną bazę kolegów, którzy chociażby poprzez głosowanie na naszą radiową listę przebojów, już teraz pracują na ich przyszłą popularność.



M.S: Kogo z polskich wykonawców, kapel, które pojawiły się w Londynie w ostatnich miesiącach poleciłbyś rockfanom?
Aleks Gala (fot. Rafał Pikul)


S.O. Jest sporo takich zespołów. Najciekawsze z nich to: hardrockowa Megatona Jarka Kopały, metalowy Beauty For Ashes z bardzo ciekawą wokalistką Kornelią Kadecką, folkowy Blueberry Bush – kapela założona przez Remiego Juśkiewicza i oparta na składzie nieistniejącej już grupy Tottus Tuus, death-metalowy Praesepe, polsko-angielski metal-core'owy Harmony Disorder, a także reaktywowany po latach milczenia, znany w polskim środowisku metalowym Thetragon. Nie sposób nie wspomnieć w tym momencie o projekcie Marcina Pająka - gitarzysty Thetragonu, który jest jedynym znanym mi polskim twórcą rocka progresywnego w Londynie i którego osobiście namawiam do zbudowania pełnego składu koncertowego, dającego możliwość pokazania się także poza studiem. Dodałbym do tego grona wykonawców także dobrze zapowiadającą się formację Flame założoną przez Ryszarda Pihana, który niedawno w Poznaniu nagrał swój debiutancki album.



M.S: Sam prowadzisz polską audycję muzyczną, zapewne też słuchasz rozgłośni angielskich. Czy zdarzyło się tam usłyszeć polskiego wykonawcę?

P.Wróbel - Gabinet Looster fot. Monika S. Jakubowska
S.O. Jeśli mam być szczery, to jedyną stacją brytyjską, którą lubię słuchać jest Classic FM. Jest ona powszechnie uważana za jedną z najlepszych stacji nadających muzykę klasyczną na świecie. Nie jestem natomiast zwolennikiem brytyjskich rozgłośni masowych, gdyż podobnie jak ma to miejsce w Polsce, są one zdominowane głównie przez niskich lotów komercję, będącą czasami nawet na pograniczu muzycznej tandety skierowanej do niezbyt wymagającego odbiorcy. Jedyną polską artystką, jaką można od niemal trzydziestu lat usłyszeć w stacjach radiowych na Wyspach jest Basia Trzetrzelewska, z którą miałem okazję niedawno przeprowadzić wywiad dla warszawskiego magazynu JazzPRESS i który jest już dostępny w formacie pdf na stronie internetowej tego wydawnictwa lub pod tym adresem.

M.S: Dość dużym echem w Polsce odbił się fakt recenzji pod koniec roku 2012, w prestiżowym brytyjskim magazynie muzycznym The Wire, zapomnianego lubińskiego zespołu nowofalowego WIELKANOC. To raczej dowód na to, że polscy muzycy są na tym rynku niezauważani. Może słusznie? 



Tomek Kubiak - Human Control (fot. Paweł Fesyk)
S.O. Nie wiem czy słusznie czy też nie. Wiem natomiast, że największym kuriozum polskiej sceny rockowej jest fakt, że bardzo popularne w naszym kraju zespoły nie odnotowały praktycznie żadnego spektakularnego sukcesu poza granicami naszej ojczyzny, natomiast jakże często grupy znane jedynie w bardzo wąskich kręgach odbiorców zostały zauważone w takich krajach jak Stany Zjednoczone, Kanada czy Wielka Brytania. Przypomnij sobie chociażby przypadek warszawskiej grupy Pustki, która w roku 2011 zagrała kilka entuzjastycznie odebranych przez publiczność koncertów podczas festiwalu Canadian Music Fest w Toronto oraz South by Southwest w amerykańskim Austin. Występy te wzbudziły wówczas także ogromne zainteresowanie tamtejszych dziennikarzy. Niezwykle poczytny dziennik The Austin Chronicle określił nawet ich piosenkę "Lugola" mianem arcydzieła. Natomiast Toronto Star wybierając jedynie kilka koncertów z całego festiwalowego dorobku, zaproponował swoim czytelnikom właśnie nasze Pustki. Dlaczego tak jest? Ja bym tu raczej nie zastanawiał się czy słusznie, czy też niesłusznie nasze kapele są w świecie słabo zauważane.



R.Wrona - Gabinet Looster fot. Monika S. Jakubowska

Moim zdaniem powodów tego, że nie są, należy raczej szukać w słabej polityce promocyjnej oraz w coraz słabszej jakościowo muzyce dopuszczanej do emisji przez największe polskie media, gdzie już od dawna nie gra się tego, co jest w muzyce najbardziej wartościowe, tylko sprzedaje się czas antenowy, tak jak każdy inny towar. Bardzo często najlepsza polska muzyka rockowa dzięki takiej polityce największych stacji radiowych, trafia głównie do niezależnych - czytaj wolnych od reklam – takich programów internetowych jak choćby stworzona przeze mnie audycja Polisz Czart.


M.S: Dziesięć najciekawszych naszych (polskich) utworów kapel londyńskich według Sławka Orwata? Czyli Twoja osobista londyńska lista przebojów.



S.O. Jeśli pozwolisz, nie ograniczę się tu jedynie do stylistyki rockowej. Poniższa dziesiątka jest przeze mnie podana w kolejności alfabetycznej i obejmuje wykonawców z różnych kręgów - od jazzu (Monika Lidke) po heavy metal (Lynchpyn). Poza jedyną na tej liście Katy Carr, która urodziła się na Wyspach i której mama jest Polką, z czego Katy jest bardzo dumna, pozostali wykonawcy przybyli do UK z Polski. Przypomnę też, że wspomniane przeze mnie już wcześniej kapele Lynchpyn i Metasoma to składy międzynarodowe. Resztę zespołów z tej listy tworzą wyłącznie muzycy polscy.



Greg - Thetragon (fot. Paweł Fesyk)
Aleks Gala - Save My Soul 
Flame - Golem
Gabinet Looster - Trzeci
Human Control - Buried
Metasoma - Mirror Of Life
Lynchpyn - Damaged Goods
Totttos Toos - Callin' Layla
Katy Carr - Kommander's Car
Monika Lidke - They Say
Volumeyes - Tick Tock

M.S: Blisko 40 lat życia spędziłeś we Wrocławiu. Potrafiłbyś podać swoje Top10 wrocławskich utworów powstałych podczas Twojej emigracji? W jakim stopniu śledzisz to, co dzieje się muzycznie w mieście, w którym spędziłeś większość swojego życia? 
 


Katedra
 

S.O. Podobnie jak londyńskie TOP10, także i to wrocławskie podam Ci alfabetycznie. Prawdopodobnie dwa z wymienionych przeze mnie zespołów już nie istnieją, ale podobnie jak nieistniejący już Tottus Tuus na liście londyńskiej, także i w tym przypadku postanowiłem je ująć, aby w pełni oddać moje upodobania.

A.P.A.M.A.U. - Somehow
Braksnu - Zanim zima
Chris June - Jod i smog
Frühstück - Angel
Katedra - Strach i Pragnienie
Panzerhund - All We Need
Przeciwziemia - Covered By The Sun
The Riddle - Evil Woman
Seek Me Out - Ch.a.d.
Związki Maillarda - Dobry wieczór we Wrocławiu


I na koniec pozwól Marku, że zadam Ci pytanie retoryczne. Ile z wymienionych przeze mnie utworów można było w ostatnich latach usłyszeć w polskich stacjach radiowych? W Polisz Czart - poza jedną - "poleciały" wszystkie.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza