poniedziałek, 30 stycznia 2012

Michał Siewniak - Lider Polonii z Hertfordshire.

Michał Siewniak pracuje dla organizacji pozarządowej (CVS - Council for Voluntary Service for Broxbourne and East Herts), ktora zajmuja się pracą z mniejszościami narodowymi. Od lat jest zaangażowany w życie Polonii osiadłej w Hertfordshire jako Strategic Development Officer. W  położonym nieopodal St. Albans miasteczku Hatfield współpracując z władzami samorządowymi, służbami publicznymi – NHS, policją strażą pożarną, biblioteką i szkołami, stara się dbać o interesy tych, którzy z różnych powodów nie mogą tego robić sami. Liczbę Polaków zamieszkujących Hatfield szacuje się na około 3600 osób. Z tego powodu Michał nie może narzekać na brak pracy. Jeszcze przed rokiem 2004 miasteczko na taki napływ emigrantów nie miało wystarczającego przygotowania. Sam Michał o swojej działalności mówi: "Fantastyczna praca, która pozwala realizować setki niesamowitych projektow, uaktywniać i wspierać wiele inicjatyw i pozwala na budowanie prawdziwych mostów między grupami etnicznymi! Praca obejmue teren wojewodztwa Hertfordshire. Praca w sektorze pozarzadowym daje niesamowite możliwosci, a kazdy dzien jest inny i przynosci wiele niespodzianek". Michałowi udalo się zrealizować wiele ciekawych projektów: Hatfield Polish Day, Cultures Count on Migrants w Stevange, wyjazdy do Parlamentów - w Londynie i Brukseli, lekcje angielskiego, spotkania, turnieje siatkówki, piłki nożnej, Wielką Orkiestrę światczenej Pomocy oraz wsparcie dla polskiej Ambasady i Konsulatu w organizacji wyborow do polskiego parlamentu.
Więcej o działalności Michała możecie dowiedzieć się na stronie The CVS for Broxbourne and East Herts (CVSBEH):   http://www.cvsbeh.org.uk/


Dziesiątka ulubionych piosenek Michała wygląda następująco:
  1) Caly moj zgielk - Budka Suflera
  2) Slodkiego milego zycia - Kombi
  3) Biala Armia - Bajm
  4) Niepokonani - Perfect
  5) Marchewkowe Pole - Lady Pank
  6) To jest juz koniec - Elekryczne gitary
  7) Zycie cudem jest - De Su
  8) Kocham Cie jak Irlandie - Kobranocka
  9) Bo jestes Ty - Krzysztof Krawczyk
10) Sztos - Kazik

środa, 25 stycznia 2012

Marek Czarnota w Radio Verulam

Marek Czarnota to radiowy profesjonalista z wieloletnim stażem i estradowy erudyta oraz zawodowy konferansjer i wszechstronnie uzdolniony satyryk. To właśnie z Markiem miałem przyjemność poprowadzić 18-tą (i jednocześnie pierwszą w historii Luton) edycję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w roku 2010. Marek również zapowiadał występ Kabaretu "3 x P" i znanego satyryka Arka Milczarka podczas imprezy supportującej międzypaństwowe spotkanie strongmanów Polska - Anglia. Wspólnie z Markiem w latach 2009 - 2011 zrealizowaliśmy niezliczoną ilość audycji w  Radio Diverse FM w Luton, a cykl ten nazwaliśmy "Perły  Polskiej Piosenki". Prowadzona przez nas pierwsza historyczna polska audycja w tej rozgłośni odbyła się w dniu 14-go grudnia 2009 roku. Od naszego cotygodniowego programu pochodzi także nazwa kabaretu, który powołałem do życia w miesiąc po wspomnianej edycji WOŚP, gdzie wspólnie z Markiem spontanicznie i bez jakiejkolwiek próby wykonaliśmy sceniczną wersję wcześniejszej audycji radiowej, podczas której zabawialiśmy się wymyślaniem aluzji zawartych w piosence grupy Bolter - "Daj mi tę noc". Należy nadmienić, że owe aluzje były tak głęboko ukryte, że nie był w stanie zauważyć ich nawet sam autor piosenki. Miesiąc później Kabaret "3 x P" przedstawił swoje premierowe show, a Perły Polskiej Piosenki stały się z czasem naszym "daniem firmowym" na antenie Diverse FM. 

A oto POLISZ CZART według CZARnoty:
  1. ANDRZEJ ZAUCHA - CEST LA VIE (PARYŻ Z POCZTÓWKI)
  2. KUKIZ I PIERSI - BOLSZEWICY NA MSZY
  3. BRODKA - SZYSZA
  4. T.LOVE - 4TE LICEUM
  5. IRENA JAROCKA - KOCHA SIĘ RAZ
  6. ENEJ -MYŁA MOJA
  7. GRAŻYNA ŁOBASZEWSKA - CZAS NAS UCZY POGODY
  8. KAZIK - JESZCZE POLSKA
  9. YUGOPOLIS I MACIEJ MALEŃCZUK - OSTATNIA NOCKA
10. UNIVERSE - WOŁANIE PRZEZ CISZĘ

Igor Boxx - połowa duetu Skalpel

Skalpel to nazwa duetu muzycznego z Wrocławia. Duet ten to dwóch muzyków tworzących nu-jazz: Marcin Cichy i Igor Pudło. Wykorzystując polski jazz z lat 60-tych i 70-tych i nadając mu całkowicie nowe brzmienie, Skalpel stworzył muzykę, która została zauważona w Europie. Muzycy od lat nagrywają swoje albumy dla renomowanej brytjskiej wytwórni Ninja Tune.  Igor Pudło w roku 2010 postanowił samodzielnie stworzyć muzyczne dzieło o nazwie „Breslau” przyjmując artystyczny pseudonim Igor Boxx. W przeciwieństwie do znacznej większości twórców nie zainspirowała go martyrologia narodowa lecz lokalna. Igor postanowił zilustrować dużo większy dramat Wrocławia niż powódź z roku 1997. Nie było dla niego istotą, że martyrologia, która stała się tematem jego kompozycji nie dotyka bezpośrednio narodowych blizn. Świadomość bycia Wrocławianinem pozwoliła mu na dołączenie do innego artysty wrocławskiego – Marka Krajewskiego, który właśnie w Breslau osadził akcję swojej tłumaczonej na wiele języków książki. Muzyka na płycie „Breslau” jest mroczniejsza niż wcześniejsze dokonania Igora wraz z Marcinem, bo też i mroczna jest historia Wrocławia pod koniec II Wojny Światowej.

Recenzję albumu Igora "Breslau" możecie przeczytać tutaj:

  A oto Polisz Czart według Igora Pudło
  1. Krzysztof Komeda -  "Rosemery's Baby"
  2. Klaus Mitffoch - "Strzeż się tych miejsc"
  3. Republika - "Kombinat"
  4. Śmierć Kliniczna - "Nasza Edukacja"
  5. Tilt - "O! Jaki dziwny, dziwny"
  6. Kryzys - "Święty szczyt"
  7. Apteka - "Przypowieść"
  8. Grażyna Łobaszewska - "Gdybyś"
  9. Breakaut - "Gdybys kochał, hej!"
10. Zbigniew Wodecki - "Zacznij od Bacha"

czwartek, 19 stycznia 2012

Dominika Zachman – wokalistka z duszą (Nowy Czas nr 178)

Dominika Zachman, to jedna z najbardziej fascynujących postaci, z jakimi miałem okazję spotkać się na szlakach moich muzycznych wędrówek. W 2004 roku ukończyła wydział wokalistyki jazzowej na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach i jeszcze w tym samym roku zajęła drugie miejsce na prestiżowym festiwalu jazzowym „Złota Tarka” w Warszawie. Od kilku lat mieszka w Londynie, a jej liczne występy w klubach jazzowych (zwłaszcza w Jazz Cafe POSK) wielokrotnie zbierały znakomite recenzje i ugruntowały jej pozycję w londyńskim świecie artystycznym. Dominika występowała z tak znakomitymi muzykami jak między innymi wirtuoz gitary Hugh Burns, który zaprosił ją do wspólnego występu podczas koncertu na Russell Square. Dominka brała również udział w szeregu  występów o charakterze prywatnym, w tym w Ambasadzie Polskiej w Londynie.
Po raz pierwszy zobaczyłem ją 30-go Listopada 2009 roku podczas andrzejkowej ARTerii Nowego Czasu. Pojawiła się pod koniec wieczoru i przy akompaniamencie gitary Leszka Alexandra swoim mocnym i niezwykle ekspresyjnym głosem oczarowała publiczność. To był jeden z najlepszych koncertów bluesowych, jakie dane mi było przeżyć. Tamtego dnia nie miałem jednak okazji, aby z zamienić z Dominiką choć kilka słów. Koncert zakończył się bardzo późno. Drapieżna i niezwykle silna. Taki obraz Dominiki Zachman zabrałem ze sobą do domu. Taka osobowość fascynuje, ale także onieśmiela. Po powrocie szukałem w Internecie jej nagrań. Nie znalazłem i… nie mogłem zrozumieć jak to możliwe, że wokalistka obdarzona tak świetnym głosem nie wydała jeszcze nawet singla.

Orkiestra gra już 20 lat! (Nowy Czas nr 178)

Rozmowa z Michałem Jelonkiem
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to zjawisko socjologiczne nieporównywalne z czymkolwiek innym w dziejach naszego narodu. Już od dwudziestu lat każda pierwsza niedziela po Nowym Roku jest dla Polaków na całym niemal świecie dniem narodowej jedności i mobilizacji, której nie trzeba przegłosowywać w parlamencie lub regulować specjalnym aktem prawnym. Podczas dziewiętnastu dotychczasowych edycji WOŚP zebrano na potrzeby chorych dzieci ponad 440 milionów złotych. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że wyniki tegorocznej dwudziestej edycji mogą tę liczbę zbliżyć do niebotycznej kwoty pół miliarda PLN.
Będąc współorganizatorem i prowadzącym dwóch ostatnich edycji Wielkiej Orkiestry, w tym roku po raz pierwszy miałem okazję spojrzeć na to wydarzenie z dziennikarskiego punktu widzenia. Tegoroczna Orkiestra podobnie jak przed dwoma laty zagrała w Londynie dwa koncerty i podzieliła publiczność nie tylko ze względów logistycznych. Wrażliwość estetyczna każdego odbiorcy imprezy muzycznej jest inna, podobnie jak inna jest także wyobraźnia poszczególnych organizatorów o tym, co lub kto przyciągnie i zatrzyma publiczność pod sceną przez około 7 godzin.

Wojtek Mazolewski Quintet - Smells Like Tape Spirit (Polska) 2011 (Nowy Czas nr 178)

W roku 2011 po raz pierwszy w historii najbardziej prestiżowej listy przebojów w Polsce pojawi się na niej utwór jazzowy! „Newcomer” pochodzący z albumu Smells Like Tape Spirit kwintetu Wojtka Mazolewskiego przebojem wdarł się na Listę Trójki goszcząc na niej przez wiele tygodni. Płyta rozpoczyna się leniwie. Po wysłuchaniu pierwszych taktów otwierającej krążek kompozycji może się wydawać, że będzie to album nastrojowy i przewidywalny. Nic bardziej mylnego. W czterdziestej sekundzie pojawiają się zaskakujące krótkotrwałe dźwięki, wywołujące niepokój. Przekładając ten zabieg na język filmu, przypomina mi to trochę strukturę starego kryminału, kiedy to w pierwszych minutach kamera przypadkowo najeżdża na leżący pośród innych rekwizytów pistolet po to, aby widz śledząc akcję, w napięciu oczekiwał na oddanie strzału. W drugiej części „Newcomer” całkowicie zmienia nastrój. Zaczynają się dynamiczne dialogi pomiędzy trąbką Oscara Toroka i pianem Joanny Dudy uzupełniane przez znakomicie brzmiącą sekcję rytmiczną Michała Bryndal - perkusja i Wojtka Mazolewski - kontrabas.

Album przypomina popularne w ostatnich latach wydawnictwa unpugged i łączy impresjonistyczną szczerość z perfekcyjnie dopracowanym repertuarem. Wojtek Mazolewski wymarzył sobie nagranie płyty z jak najmniejszą ingerencją współczesnych środków technicznych. W dobie sampli, dubli, nakładania ścieżek i zaawansowanego masteringu piątka muzyków wielokrotnie wspólnie spotykała się w studio nagrań w warunkach podobnych do tych, w jakich ponad pół wieku temu nagrywały takie legendy jazzu jak John Coltrane i Miles Davis. W ciągu dwóch lat rejestrowano starannie dobrany materiał bez jakichkolwiek poprawek. Taki sposób pracy artystów połączony z analogową obróbką dźwięku dał efekt koncertowej spontaniczności pozwalający słuchaczowi na wyłapywanie najmniejszych detali, które słyszalne są jedynie w nagraniach na żywo. Uzyskano w ten sposób brzmienie, które do tego stopnia przypomina akustyczne „live”, że podczas pierwszego przesłuchiwania krążka kilkukrotnie zamiast na rozpoczęcie kolejnego utworu oczekiwałem na oklaski.

Tytuł tego wydawnictwa nie jest dziełem przypadku. W moim odczuciu zawiera on niezwykle istotne informacje. Nietrudno jest odczytać nawiązania do tytułu wielkiego przeboju Nirvany – „Smells Like Teen Spirit” (notabene znakomicie zinterpretowanego przed sześciu laty przez trio Możdżer, Danielson Fresco). Utwór ten jak i cały Nevermind dokonał w roku 1991 prawdziwej rewolucji w muzyce rockowej, a turpistyczne teksty i agresywna muzyka buntowników z Seatle trafiły z obskurnych klubów na światowe salony. Wizytówką Nirvany jest specyficzny kompozycyjny układ piosenek. Większość z nich składa się z cicho zaśpiewanych zwrotek i dziko wykrzyczanych refrenów. Dwadzieścia lat po sukcesie Nirvany, kwintet Wojtka Mazolewskiego w swoich nagraniach połączył harmonijną delikatność z pozornie niekontrolowanym improwizacyjnym amokiem. Poprzez parafrazę nirvanowskiego tytułu artysta w moim odczuciu przekazał słuchaczom bardzo istotną informację. Album jest umiejętnie poskładaną mozaiką melodyjnej harmonii z ostrą free jazzową agresją i yassowego zaplątania. Łagodne kompozycje „Planeta Guzików”, „Księżniczka nr 9 i 10” i „Jedynak” przeplatane są agresywnymi freestyle’owymi „Kaczeńce” i „Pożycz stówę”. Wojtek zebrał grupę znakomitych instrumentalistów, którzy niczym zawodnicy zgranego kolarskiego teamu raz po raz wyprowadzani są przez kolegów na solowe ucieczki, ani na chwilę nie zapominając o ustalonej przed startem taktyce z dokładnie dopracowaną zmianą miejsc i tempa. W grze muzyków słychać olbrzymią pasję i towarzyszące im emocje, a analogowy sprzęt, na którym album był nagrywany, pozwala zauważyć je znacznie lepiej, niż w cyfrowo poprawionych nagraniach naszych czasów. Znajdująca się w tytule albumu magnetofonowa taśma podobnie jak przeżywająca swój renesans płyta winylowa to nośniki, które mimo iż nie są technicznie tak doskonałe jak nowoczesne dyski, płyty CD czy karty pamięci, gwarantują uzyskanie brzmienia o wiele bardziej przestrzennego i posiadają to nieuchwytne „coś”, co koneserzy starych płyt zwykli określać duszą.

Na moment, który na wstępie recenzji porównałem do strzału z pistoletu czekałem aż do utworu z numerem 7. Tytułowy „Smells Like Tape Spirit” to kwintesencja idei tego projektu. Tak jak początkowy „Newcomer” uchyla jedynie rąbka tajemnicy całego przedsięwzięcia, tak utwór tytułowy stanowi jego moment szczytowy. Znakomity dialog Joanny Dudy i Marka Pospieszalskiego w rewelacyjnej asyście kontrabasu i perkusji z zamykającym w klamrę motywem szalonego galopu, to absolutny hit tego krążka.

Wojtek Mazolewski jest odpowiedzialny za powołanie do życia takich formacji jak Pink Freud, Paralaksa oraz Bassisters Orchestra. Pomimo, że jest on także niekwestionowanym liderem kwintetu, który nie tylko firmuje swoim nazwiskiem, ale jest także kompozytorem lub współkompozytorem prawie wszystkich utworów, udowadnia nie po raz pierwszy, że potrafi znakomicie współpracować z pozostałymi instrumentalistami, umożliwiając im współdecydowanie o ostatecznym kształcie aranżacji. Twórczy wkład w powstanie tego albumu wniosła wspomniana Joanna Duda, która jest kompozytorką „Obertasa” i „Populacji sikorek” oraz współkompozytorką kilku innych utworów tego krążka.

„Newcomer” od którego rozpocząłem niniejszą recenzję to kompozycja szczególna. Wojtek Mazolewski zadedykował ją swojemu synkowi i jak to określił, pracował nad tym albumem w z uczuciem wielkiej euforii, jaką dało mu ojcostwo. Kompozytor postanowił spiąć swoje dzieło klamrą w postaci dwóch odmiennych stylistycznie aranżacji tego utworu. Otworzył płytę wersją jazzową, zamknął natomiast szaloną fuzją jazzu, reggae i dubu. Słuchając tego pogodnego zakończenia, wyczuwa się ogromną radość towarzyszącą wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego krążka. Wsłuchany w kojące dźwięki dubowej wersji „Newcomera” zachęcam do blisko godzinnej jazzowej uczty w towarzystwie kwintetu Wojtka Mazolewskiego.



piątek, 13 stycznia 2012

Aleksandra Junga także słucha programów Polisz Czart.

Z wykształcenia germanistka, z przekonania menadżer kultury, z przypadku dziennikarka. W Londynie i w Nowym Czasie od lutego 2011 z kilkoma przerwami na zwiedzanie Europy. Przygląda się kulturalnemu życiu stolicy Wielkiej Brytanii, społecznym działaniom Polonii. Stara się ubrać w słowa, to co obserwuje wokół, a prywatnie Aleksandra Junga to niezwykle miła i uśmiechnięta dziewczyna, która nie tak dawno obroniła prace magisterską. Uwielbia jazzowe klimaty, ale czytając jej dziesiątkę propozycji do „Polisz Czart”, można dostrzec także piosenki ze znakomitymi tekstami oraz klimaty folkowe. Szczególnie bliskie są jej takie zespoły jak Pink Freud oraz polsko-włoski band z Londynu grający fusion – Groove Razors. Brała czynny udział w organizacji lipcowej ARTerii Nowego Czasu, a jej artykuły, to prawdziwe perełki dziennikarstwa. Poniższe linki, to tylko mała cząstka jej dziennikarskiego dorobku:


http://www.nowyczas.co.uk/news.php?id=1362
http://www.nowyczas.co.uk/news.php?id=1040


1. Maria Peszek - "Moje miasto"
2. Grzegorz Turnau/Basia Stępniak Wilk - "Bombonierka"
3. Marek Grechuta - "W dzikie wino zaplątani"
4. Gaba Kulka - "Niejasności"
5. Katy Carr - Komander's Car
6. Pink Freud - "Monster Of Jazz"
7. Czesław Niemien - "Dziwny jest ten świat"
8. Katarzyna Groniec - "Przekleństwo Millhaven
9. Kroke Band & Nigel Kennedy - "Ajde Jano"
10. Raz Dwa Trzy - "Oczy tej małej"

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Katy Carr - Brytyjka z polską duszą

Katy Carr to znakomita wokalistka. Urodziła się w Wielkiej Brytanii, ale potrafi rozmawiać w naszym języku dzięki polskiej mamie. Szczególny związek z polską społecznością Londynu rozpoczął się dla Katy od momentu jej spotkania z panem Kzimierzem Piechowskim. Poruszona historią brawurowej ucieczki czterech więźniów z obozu koncentracyjnego w Auschwitz samochodem obozowego komendanta, Katy postanowiła spotkać się z jednym z bohaterów tego wydarzenia. Tak powstał film dokumentalny oraz piosenka "Kommander's Car", ktorą zaprezentowałem w ramach audycji  Radia Verulam w dniu 2.01.2012. W lipcu ubiegłego roku Katy wystąpiła podczas ARTerii Nowego Czasu, gdzie wykonała min. "Kommander's Car" oraz polskie pieśni patriotyczne. Katy  niedawno nagrała znakomity album "Coquette", którego poziom zachwycił kapitułę prestiżowej nagrody "London Music Award 2012". Katy została nominowana w gronie tak uznanych artystów jak Kate Bush i PJ Harvey. Wokalistka na każdym kroku podkreśla, że kocha Polskę i jest dumna ze swojego pochodzenia.
Przede wszystkim jednak Katy Carr jest znakomitą artystką, a ja po wysłuchaniu jej albumu, stałem się zdeklarowanym fanem jej ogromnego talentu.
O dramatycznej ucieczce Pana Kazimierza oraz genezie piosenki "Kommander's Car" Katy opowiada w artykułach Aleksandry Jungi na łamach Nowego Czasu, które znajdują się pod adresami:
O występie Katy podczas ARTerii Nowego Czasu  można przeczytać na moim blogu w artykule:
A oto dziesiątka ukochanych polskich piosenek Katy:

  1. Hanka Ordonówna - Miłość ci wszystko wybaczy
  2. Marek Grechuta i Anawa - Dni, których nie znamy
  3. Marek Grechuta i Anawa - W dzikie wino zaplątani
  4. Marek Grechuta i Anawa - Będziesz moją panią
  5. Chor Wojska Polskiego - O mój rozmarynie
  6. Chor Wojska Polskiego - Dziś do ciebie przyjść nie mogę
  7. Mieczysław Fogg - Gramofonomanka
  8. Mieczysław Fogg - Odpukaj pan
  9. Zakopower - Galop
10. Zakopower - Kiebyś ty

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Już dziś godz.21.00 Pierwsza polska audycja w Radio Verulam!!!

Początek roku to czas podsumowań i postanowień. Rok 2011 był dla muzyki rokiem wielu strat, z których odejście Amy Winehouse, Gary'ego Moore'a i Cesárii Évory są bolesne dla całego świata. Polska muzyka straciła takie indywidualności jak Irena Kwiatkowska, Maciej Zembaty, Violetta Villas, Karin Stanek, Piotr Figiel, Janusz Gniatkowski oraz Regina Smendzianka. O wielu ważnych wydarzeniach muzycznych minionego roku możecie przeczytać na niniejszym blogu  klikając w jego archiwum. Jednym z moich postanowień A.D.2012 jest spopularyzowanie  audycji Radia Verulam wśród jak najwiekszej ilości polskich miłośników muzyki w UK i nie tylko. Mimo że pierwszą audycję poprowadzę dopiero dziś o godz.21.00, na moją propozycje zabawy w "Polisz Czart" od 23-go grudnia odpowiedziało już siedmioro entuzjastów muzyki, podając swoje Top 10 na adres polska.lista@wp.pl Odebrałem także pojedyncze informacje o chęci słuchania  programów w Polsce a nawet w Australii. Zapraszając Was do wspólnej zabawy, ja także postanowiłem  ujawnić moje muzyczne upodobania. Życząc samych radosnych chwil w 2012 roku, zachęcam Was do rozpowszechniania "Polisz Czart". Być może dzięki wspólnej zabawie uda się nieco ubarwić naszą jakże często szarą emigracyjną rzeczywistość. Bądźcie z Radiem Verulam już od dziś!

A oto dziesiątka moich ulubionych polskich hitów:

  1. Czesław Niemen - Dziwny jest ten świat 
  2. Dżem - List do M.
  3. Republika - Biała flaga
  4. Perfect - Autobiografia
  5. Kult - Arahja
  6. Kult - Polska
  7. Obywatel G.C. - Nie pytaj o Polskę
  8. TSA - 51
  9. Marek Grechuta i Anawa - Dni których nie znamy
  10. Sztywny Pal Azji - Wieża radości, wieża samotności