środa, 31 sierpnia 2016

Lista Przebojów Polisz Czart - NOTOWANIE 22 (UWAGA!!! Klikasz w tytuł pierwszej 20-ki i oglądasz teledysk!!!)



1 - - N 1 Theresy Lonely
2 - - N 1 Lustro Niebieskooka
3 28 +25 1 Koniec Świata Kotylion
4 38 +34 1 Kita Usta
5 - - N 1 Hey Prędko, prędzej
6 - - N 1 Thetragon Cicha łza
7 - - N 1 Time of The Sinners Nikt nie ujrzy
8 37 +29 1 Luxtorpeda Jak Husaria
9 27 +18 1 Nocny Kochanek Zaplątany
10 - - N 1 Janusz Raptus Waściński Mazury
11 - - N 1 Kaliber 44 Historia
12 - - N 1 Dora Gola & Jean Damei Far From You
13 - - N 1 Sheitan i Łazor feat. Dora Gola, Vaya Escapizm
14 - - N 1 Czakulec Maybe Rain
15 - - N 1 Bright Color Vision Lost
16 50 +34 1 Wolf Spider What If
17 - - N 1 Milczenie Owiec Ćma
18 1 -17 3 Asia Lunarzewski Zbuntowany Anioł
19 - - N 1 Do Góry Nogami Tamten dzień 
20 32 +12 1 Acid Drinkers My Soul's Among The Lions
21 - - N - Pyorrhoea Lies
22 - - N - Blue Horizon Such a little Pleasure
23 - - N - Centurion No one to serve
24 - - N - Zdrowa Woda W tunelu ulicy
25 29 +4 - Jacek Stęszewski Dziewczyna z księżyca
26 - - N - Pustki Licze do dwoch
27 - - N - Underfate Mercury
28 - - N - Tomasz Olewnik Skąd Ten Blues?
29 24 -5 - Fill Niby nic
30 22 -8 - Voo Voo Słowa Pożegnania
31 - - N - Gabinet Looster Wojenka
32 35 +3 - Lao Che Bajka o Misiu (tom pierwszy)
33 - - N - Daymos Bezsprzecznie
34 - - N - Asia Lunarzewski Ciagle tutaj
35 36 +1 - Free Trip Loser
36 - - N - Eklektik Inna
37 - - N - Percival Schuttenbach Svantevit...
38 - - N - Fonetyka Jestesmy biedni
39 45 +6 - Alex Mocny czosnek
40 - - N - The Polish 99 lat
41 21 -20 - Cyriam Alone
42 44 +2 - Gutter Sirens Phantom Pains
43 4 -39 1 Lustro Bialy krzyz
44 12 -32 1 Brandon Marlo Trudne lekcje latania
45 - - N - Power Of Trinity Ogień
46 34 -12 - Hopkins Plan
47 - - N - Scream Maker Back Against The World
48 25 -23 - Jacek Krzaklewski Lokomotywa do nieba
49 - - N - Setin Ponad to
50 - - N - Runika Taniec śmierci

31 sierpnia w chicagowskim Reggies wystąpią m.in. Caroline Baran i Kinga Smutek



wtorek, 30 sierpnia 2016

Sleepin' Rough, czyli The Rumjacks znów nie dadzą Wam spać!

5 sierpnia ukazała się trzecia płyta celtic punkowców z The Rumjacks. Australijczycy będą ją promować na zbliżających się, klubowych koncertach w Polsce!

- To coś w rodzaju dorastania ze łzą kręcącą się w oku, podczas gdy w sercu szaleje burza - opisuje muzyczne dziedzictwo The Rumjacks frontman zespołu Frankie McLaughlin. - Wychowywaliśmy się na szkockiej i irlandzkiej muzyce, jakiej całe mnóstwo mieli w swoich kolekcjach nasi rodzice. Aż do chwili, w której czołowo zderzyliśmy się ze światem punk rocka i pomyśleliśmy, że pozjadaliśmy wszystkie rozumy.

Te dwa kluczowe filary – punk rock i folk – najlepiej definiują The Rumjacks, choć grupa nieustannie przeciera swój szlak pośród wyjątkowo krętego muzycznego krajobrazu, który ją otacza. Swój własny przepis na celtic punk, Australijczycy zaserwowali jak dotąd na dwóch EP'kach - „Hung, Drawn & Portered” i „Sound as a Pound” (obie z 2009 r.) - oraz dwóch dużych płytach - „Gangs of New Holland” (2010) oraz „Sober & Godless” (2015). Od czasu założenia zespołu w 2008, kiedy McLaughlin spotkał basistę Johnny'ego McKelveya, ekipa z Sydney nabiła ponad 18 mln wyświetleń na YouTube, z czego powyżej 13 mln było zasługą ich przełomowego hitu „An Irish Pub Song”. Podobnie jak on, również pozostałe wideoklipy - wśród nich takie numery jak „Uncle Tommy”, „Blows & Unkind Words”, „Plenty” czy „One Summers Day” - oddają niesamowitą koncertową energię The Rumjacks. Ostatni z nich zarejestrowano podczas zeszłorocznego Jarocin Festiwalu.

Ich wybuchowe koncerty i nieustające trasy koncertowe zawiodły ich na sceny, które dzielili z tak różnymi zespołami jak Dropkick Murphys, Gogol Bordello, GBH czy UK Subs. - Czujemy się jak w domu w każdym line-upie i przed każdą publicznością. Myślę, że w tym, co robimy znajdą się elementy, które przemówią do każdego. Czerpiemy z wielu źródeł, ale zarazem zależy nam na tym, aby umacniać się w tym, co robiliśmy do tej pory, czyli graniu solidnego punk rocka z dużą zawartością celtyckiego folku. Mamy przy tym nadzieję, że pozostawiamy po sobie coś świeżego i na tyle znaczącego, że ludzie będą o tym pamiętać jeszcze długo po zakończeniu imprezy – mówi McLaughlin. Po niezwykle udanym 2015 r., kiedy w ramach europejskiej trasy grupa zagrała przed ponad 50 tys. fanów, The Rumjacks powracają z najnowszym albumem „Sleepin' Rough” i kolejną seria koncertów na Starym Kontynencie. Po znakomicie przyjętym występie na tegorocznym Przystanku Woodstock, zespół wystąpi w klubach sześciu polskich miast. Trzeci duży album, który zawiera jeszcze jeden polski akcent w postaci piosenki „Zielona Gora” jest znakomitym pretekstem do ruszenia w konkretne tango pod sceną!

The Rumjacks w Polsce

30.08 – Wrocław, Firlej
31.08 – Poznań, U Bazyla (nowa lokalizacja, ul. Norwida 18A)
bilety: 40zł (przedsprzedaż), 50zł (w dniu koncertu )
oraz stacjonarnie - Rock Long Luck (Poznań), Rocky Shop (Wrocław)

oraz
1.09 – Gdynia, Ucho
2.09 – Warszawa, Hydrozagadka
3.09 – Kraków, Rotunda
4.09. – Bielsko Biała, Rudeboy

30 i 31 sierpnia The Rumjacks zagrają na koncertach klubowych w Polsce!

Pochodzą z Sydney. Grają celtyckiego punka. Fanów mają wszędzie. The Rumjacks, bo o nich mowa, odwiedzą Polskę na koncertach klubowych już na przełomie sierpnia i września.

The Rumjacks
(Sydney, Australia)

30.08. - Wrocław, Firlej 
31.08. - Poznań, Klub U Bazyla (nowa lokalizacja: ul. Norwida 18a)

Bilety: 40zł (przedsprzedaż), 50zł (w dniu koncertu )

www.lhs-booking.8merch.com oraz stacjonarnie - Rock Long Luck (Poznań), Rocky Shop (Wrocław)


Choć są z miejsca, które z większości punktów na Ziemi wydaje się końcem świata, podbili serca ludzi spod każdej szerokości geograficznej. Promujący swoją najnowszą płytę pt. 'Sleeping Rough' The Rumjacks przyjeżdżają do Polski na serię klubowych koncertów. Celtic punkowa formacja dowodzona przez charakternego wokalistę Frankiego McLaughlina istnieje od końca 2008 r. i ma na koncie dwa duże albumy oraz dwie EPki. 'Sleeping Rough', którego premiera planowana jest na 5 sierpnia, będzie ich trzecim longplayem. Łącząc żywiołowe, punkowe granie z folkową swobodą i zaraźliwym uwielbieniem dobrej zabawy, Australijczycy wpisują się w niszę, wyznaczoną wcześniej dokonaniami takich formacji jak Dropkick Murphys, The Real McKenzies czy Flogging Molly. Z drugiej strony, nie sposób jej jednak odmówić własnego sznytu. Niewątpliwa w tym zasługa obecności w brzmieniu The Rumjacks takich instrumentów jak banjo, mandolina czy buzuki, jak również przywiązania do miejsca pochodzenia, czego wyrazem jest jeden z ostatnich singli McLaughlina i spółki, „A Fistful O' Roses”. To nic innego jak protest song przeciwko zawłaszczaniu ich rodzinnego Sydney przez najbogatszych.


- Nasze miasto przeżywa oblężenie. Staje się placem zabaw elity, podczas gdy ludzi, którzy przed laty uczynili je skarbem pozbawia się ostatniego grosza – mówi lider The Rumjacks. Na co dzień jednak piosenki kwintetu wypełniają przede wszystkim radość, poczucie braterstwa i muzycznej wspólnoty, które udzieliły się już tysiącom ludzi na całym świecie. Z wami będzie podobnie.


30.08 – Wrocław, Firlej,
31.08 – Poznań, U Bazyla
1.09 – Gdynia, Ucho
2.09 – Warszawa, Hydrozagadka
3.09 – Kraków, Rotunda
4.09 – Bielsko-Biała, Rudeboy Club

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

29 sierpnia w HRP Pamela odbędzie się koncertowa premiera płyty zespołu Revolucja Jacka Dewódzkiego





Wakacje w Hard Rock Pubie Pamela zakończy wyjątkowe wydarzenie. W poniedziałek 29 sierpnia 2016 odbędzie się koncertowa premiera płyty zespołu Jacka Dewódzkiego, czyli grupy REVOLUCJA. Uświetni ją występ zespołu Vargas Blues Band. Oba zespoły zagrają pierwszy raz w Hard Rock Pubie Pamela. Zapowiada się więc wspaniały koncert, w trakcie którego będzie można kupić nową płytę REVOLUCJI pt. "Bida z Nędzą" (HRPP 037), tuż przed jej pojawieniem się w sklepach. Wydarzenie poprzedzą warsztaty gitarowe zorganizowane w ramach programu Campus Hrp Pamela, które poprowadzą: Krzysztof "pARTyzant" Toczko oraz Javier Vargas. Koncert rozpocznie się o godzinie 19., zaś warsztaty gitarowe o 17. Wstęp na oba wydarzenia jest wolny.

Premiera nowej płyty zespołu Revolucja pt. Bida z Nędzą już 29.08.2016

Jeden z największych polskich muzycznych rebeliantów, Jacek Dewódzki, wraz ze swoim zespołem Revolucja, zaprezentuje w najbliższy poniedziałek, 29 sierpnia 2016 roku, trzeci studyjny album grupy pt. "Bida z Nędzą". Sam artysta tak zapowiada to wydawnictwo: "Najnowsza płyta Revolucji to numery z przeszłości, teraźniejszości i trochę może z przyszłości. Tą płytą niczego nie kończymy- raczej zaczynamy nową erę. Płyta jest okrągła i ma takie różne obrazki, które sam namalowałem. Nazywać się będzie Bida z Nędzą, bo przecież kraj w ruinie, a właściwie już niedługo to cały świat w ruinę popadnie. Piosenki mają rytm i melodię, bo to, jak powiedział kolega sierżant z desantu, w piosenkach jest najważniejsze.Poza tym jak zwykle są to piosenki o miłości, oczywiście nieszczęśliwej, bo inna nie istnieje." Płyta nagrana w składzie: Jacek Dewódzki (śpiew, gitara basowa), Bartosz "Bratek" Wójcik (gitara), Michał Dewódzki (gitara), Krzysztof Żurek (perkusja) zawiera 10 rockowych kompozycji. Opowiada o nich Bartek Wójcik: "Najnowszy album studyjny Revolucji "Bida z Nędzą" jest odniesieniem do aktualnej sytuacji w Polsce i na świecie oraz pierwszym albumem studyjnym tego zespołu, w którego nagraniu wziąłem udział (oprócz albumu live "Ku przestrodze", zarejestrowanego podczas XV Festiwalu im. Ryśka Riedla w 2013 roku na chorzowskich Polach Marsowych.) Jest to album specyficzny i wyjątkowy zarazem, ponieważ stanowi przegląd twórczości około 15 lat działalności zespołu na polskiej scenie muzycznej. 

Jestem z tego dzieła wyjątkowo dumny, ponieważ płyta zawiera, oprócz czterech premierowych utworów, sześć specjalnie wybranych z poprzednich dwóch płyt, jednocześnie stanowiąc spójną całość. Cieszy fakt, iż ja sam, zanim zostałem zaproszony do Revolucji (2012), byłem jej fanem, więc radość z wydawnictwa jest podwójna. Nowe utwory Revolucji podążają śmiało w mocne gitarowe klimaty - najbliższe mojemu sercu, ale nie zdradzajmy szczegółów... nie zabraknie również swoistego pastiszu w postaci utworu nieco innego niż to, do czego przyzwyczaiła nas Revolucja. W szczególności chodzi o tekst Jacka Dewódzkiego. Powiem tylko, że utwór ten jest ostatni na płycie i dedykowany pewnemu "kręconemu" jegomościowi. (..) Porządnie i profesjonalnie - tak chciałbym podsumować "Bidę z Nędzą". Niech więc nikogo nie zdziwi tytuł krążka, ponieważ,drogi słuchaczu, Revolucja nie bierze jeńców." Premiera płyty odbędzie się w toruńskim Hard Rock Pubie Pamela. Gościem specjalnym wydarzenia będzie genialny hiszpański gitarzysta Javier Vargas, który wystąpi ze swoim zespołem Vargas Blues Band.Wydawcą płyty jest HRPP Records. Koncert rozpocznie się o godzinie 19:00

REVOLUCJA - "Bida z Nędzą" (HRPP037 - 2016)

1.SALON SAMOBÓJCÓW 4:48
Dewódzki Jacek, Wójcik Bartosz, Dewódzki Michał, Żurek Krzysztof; tekst Dewódzki Jacek 

2.MYŚLI KOLOROWE 5:04
Wójcik Bartosz, Dewódzki Jacek, Dewódzki Michał, Żurek Krzysztof; tekst Dewódzki Jacek

3.GUPIE SNY 4:37
Dewódzki Jacek; tekst Dewódzki Jacek

4.CZASAMI TYLKO BOLI 3:42
Dewódzki Jacek; tekst Dewódzki Jacek

5.ZŁE 4:37
Dewódzki Jacek; tekst Dewódzki Jacek

6.JESTEM CZY NIE JESTEM 4:18
Dewódzki Jacek, Wójcik Bartosz, Dewódzki Michał, Żurek Krzysztof; tekst Dewódzki Jacek

7.TV 3:38
Dewódzki Jacek; tekst Dewódzki Jacek

8.ALTERNATYWNIE 4:52
Dewódzki Jacek; tekst Dewódzki Jacek

9.TY, NIE BÓJ SIĘ REVOLUCJI 4:49
Dewódzki Jacek; tekst Dewódzki Jacek

10.JANEK 4:01
Dewódzki Jacek, Wójcik Bartosz, Dewódzki Michał, Żurek Krzysztof; tekst Dewódzki Jacek


niedziela, 28 sierpnia 2016

28 sierpnia w poznańskim klubie U Bazyla zagrają Minsk i Kowloon Walled City




Minsk, Kowloon Walled City
28.08, Klub u Bazyla (ul. Norwida 18A; nowa lokalizacja)
godz. 19.30


To jedna z tych formacji, które na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zdołały rozpętać istne post-metalowe szaleństwo i stać się jednym z najważniejszych reprezentantów tego nurtu na pograniczu ze sludge. Wraz z każdą kolejną płytą, pochodzący ze stanu Illinois Minsk wzbudza emocje fanów nowych doznań w świecie ciężkiej muzyki i skutecznie tych doznań dostarcza, o czym przekonuje wydany na początku 2015, ostatni album The Crash & the Draw. Już za dwa tygodnie, 28 sierpnia, Amerykanie zagrają jedyny koncert w Polsce w poznańskim Klubie u Bazyla. Po premierze The Crash & the Draw, Minsk koncertowali po Stanach Zjednoczonych, m.in. wraz z Cult of Luna, oraz w Europie, gdzie prócz prestiżowych imprez formatu holenderskiego Roadburn Festival, zagrali koncerty klubowe. Jednym z nich był zeszłoroczny występ w warszawskiej Hydrozagadce. Niespełna półtora roku od tamtego wydarzenia, zespół wraca nad Wisłę. 


Podczas europejskiej trasy koncertowej, Minsk występował będzie w towarzystwie post-hardcore'owej formacji Kowloon Walled City z San Francisco. Jej twórczość wielokrotnie porównywana jest do tak znakomitych nazw amerykańskiej sceny jak Unsane, Shellac, The Jesus Lizard czy Snapcase. W październiku zeszłego roku, nakładem Neurot Recordings ukazał się jej trzeci album, zatytułowany Grievances.

Bilety: http://lhs-booking.8merch.com/28_08_minsk_kowloon_walled_city_poznan-id8686

Dołącz do wydarzenia na FB: http://www.facebook.com/events/1678330765764398/

28 sierpnia w irlandzkim Limerick odbędzie się Harvest Festival, czyli Święto Plonów


Wiesław Kaczmarek rozmawia z Gwiazdami: "Trzeba dużo umieć, żeby wiedzieć czego się nie umie!" - Zbigniew Wodecki w Kobylej Górze

Wiesław Kaczmarek. Dziennikarz niezależny / Dziennikarz Obywatelski. Mieszkam w niedużym mieście OSTRZESZÓW w Wielkopolsce. W naszej miejscowości i regionie bardzo dużo się dzieje w Kulturze/muzyka – malarstwo – poezja – fotografia – historia i inne. Ostatnio regularnie umieszczam artykuły w gazecie: Nasze Strony Ostrzeszowskie oraz w prasie regionalnej. W tej redakcji znajdują się dziennikarze, którzy chcą ze mną współpracować oraz drukować w swej ciekawej gazecie moje artykuły. Interesuje mnie głównie fotografia reporterska. Brałem udział w dwóch wystawach fotograficznych. Na przełomie Lutego/Marca 2016 planowana jest moja wystawa Fotografii w Ostrowie Wlkp/Galeria 33. Urodziłem się w 1953 roku. Moja młodość to Wrocław lata 1970/81. Spotkania, koncerty w Piwnicy Świdnickiej – Klubie dziennikarza – Szklanym Pałacu / studenckim. Wspomnienia zespołów PAKT oraz ROMUALD & ROMAN, OSJAN, koncerty Cz. Niemena w Filharmonii  oraz sławny – Jazz nad Odrą. Tam też poznałem osobiście czołówkę gwiazd kina: B. Łazukę – K. Sienkiewicz – T. Rossa / podczas kręcenia filmu MOTOCROS. Czuję się wspaniale, młodo i chętnie rozmawiam z piosenkarzami, aktorami, ludźmi sztuki i fotografii. Jestem szczęśliwy i radosny.


Pamiętny koncert Alicji Majewskiej i Włodzimierza Korcza w Kobylej Górze (fot. Wiesław Kaczmarek)
- Czy miał pan możliwość, aby obejrzeć miejsce, w którym odbył się koncert. Otwarta przestrzeń pod Krzyżem Milenijnym, o której pani Alicja Majewska powiedziała po swym koncercie: "Tutaj musi przyjechać Wodecki, poinformuję go o tym cudownym miejscu"?


- Nie, niestety nie miałem okazji poznać tego miejsca, po prostu brak czasu. Przyjechałem później niż planowałem, rożne przeszkody i korki to spowodowały, spieszyłem się do państwa na tę salę, żeby zdążyć na czas. Zostajemy w hotelu na drugi dzień i być może organizator zdąży pokazać mi to miejsce. A co do Alicji, to nie przekazała mi nic na temat opisanego przez pana miejsca. Wie pan... i ona i ja oraz inni artyści mamy tyle na głowie, że pewnie zapomniała, ale wierzę panu, że to miejsce jest piękne .

Wspólny występ zespołu Mitch & Mitch i Zbigniewa Wodeckiego (fot. Michał Murawski)
- Open'er 2016... Wodecki elegancki showman wyluzowany i uśmiechnięty. Na koncercie nie zabrakło partii trąbki jak i skrzypiec z improwizacją i fortepianem. Wykonanie całego koncertu było perfekcyjne. Myślę, że często pan słyszy takie słowa? 


- Tak, przyznaję. Nie po to tak dużo się uczyłem i nie po to jestem muzykiem, bo jak mówi się: śpiewać każdy może! Nauczyłem się grać, więc nie mogę być nieperfekcyjny, bo bym się wstydził wyjść na scenę. Natomiast - jak już mówiłem - śpiewać każdy może i tak się dzieje. Prawdziwie dużych talentów, samouków, cudownych dzieci jest bardzo mało. Dzieje się zasyp takich osób szczególnie młodych, bo cudowny Internet temu sprzyja, jednak prawdziwe zjawiska i brylanty nie łatwo wśród nich odnaleźć .

- Co Zbigniew Wodecki robi na Open'erze?

Wspólny występ zespołu Mitch & Mitch i Zbigniewa Wodeckiego (fot. Michał Murawski)
- Dobre pytanie. Cztery laty temu pierwszą moją płytę z 1976, którą zatytułowano po prostu Zbigniew Wodecki gdzieś cudownie odnalazł i zainteresował się nią zespół Mitch & Mitch. Była to moja debiutancka płyta, na której są piękne i jazzujące ballady. Okazało się nagle, że po czterdziestu latach zrobiło się o niej ponownie głośno. Ja o niej już zapomniałem i - powiem szczerze - bałem się te piosenki śpiewać. No i stało się... najbardziej zapamiętałem publiczność, która głośno skandowała: Zbyszek, Zbyszek! Było to miłe i wzruszające. Pamiętam, że pomimo, że duża część ludzi pod sceną domagała się „Pszczółki Mai”, to jednak tego szlagieru nie zaśpiewałem, bo i ranga tego koncertu była inna. Zaśpiewaliśmy jednak razem tradycyjny już na koncercie Mitchów „Na-na-na-na”.


- Był pan gospodarzem takich programów telewizyjnych jak Droga do Gwiazd i Taniec z Gwiazdami. Czy to jest trudniejsze niż śpiewanie?

fot. Wiesław Kaczmarek
- Nie, to jest zupełnie inna rzecz. Dla mnie jest to trudniejsze, bo ja śpiewam i gram, natomiast gadać nie umiem i nie lubię. Oceniać innych tym bardziej. Zgodziłem się tylko dlatego, że miałem oceniać taniec, na którym się trochę znam. Miałem natomiast kilka propozycji na bycie w składzie jury szukających talentów muzycznych i na to się nie zgadzałem. Uważam, że byłbym zbyt merytoryczny i mógłbym kogoś skrzywdzić, a tym bardziej mógłbym pocieszać, jak robię to w Tańcu. Na muzyce i śpiewie się znam i - wierzcie mi - wtedy pocieszanie przeze mnie piosenkarza czy zespołu, który gra lub śpiewa źle byłoby nie na miejscu, byłoby kłamstwem. Nie potrafiłbym tego robić, zresztą po jaką cholerę.


- Wypowiedział się pan kiedyś tak: "Bycie gwiazdą to przechlapane. Każdy chce odnieść sukces i to już do końca życia trzyma. Można wyjść z gorzały, można wyjść z narkotyków, ale z głodu popularności jest bardzo ciężko". Czy nie zmienił pan zdania?

- To prawda, nadal nie zmieniłem. Trzeba mieć bardzo dużą odporność psychiczną i dużo umieć, żeby wiedzieć czego się nie umie! Najgorsi są ci, co zrobią szkołę muzyczną I stopnia i uważają, że są najlepsi. My mieliśmy takich wykładowców gigantów i autorów książek jak Kobuszewski czy Weber. Oni mnie tyle nauczyli, że ja wiem, czego nie wiem. Trzeba mieć skromność w sobie i samemu wiedzieć kim się jest. Nie jest to łatwe, bo dzisiaj jedno przypadkowe pokazanie w TV tworzy coś lub uderza jak grom i pozostaje na wieki z tym kimś.

- Powiedział pan, że wolałby pan nie mieć włosów. Dlaczego?

- Nie wiem dlaczego wszyscy czepiają się moich włosów. Fakt... jestem przez nie rozpoznawalny. Wie pan... gdybym ich nie miał, byłoby mi łatwiej z ich pielęgnacją, czasem traconym dla nich, czyli przed lustrem. Miłe jest dla mnie, że to szczególnie panie wypytują mnie o nie i twierdzą, ze jest mi w nich dobrze, a że kobiety na tym się znają, więc im wierzę .

fot. Wiesław Kaczmarek
- Przeczytałem, że Zbigniew Wodecki chwalił się zażywaniem narkotyków jak marihuana i kokaina...

- Nie, bez przesady, nie zażywałem. Spróbowałem ot tak... trzeba wiedzieć. Mogę się wtedy sparzyć i zobaczyć, że jest to złe i o co w tym chodzi! Alkohol, papierosy używam jak większość ludzi mądrych, czyli okazjonalnie. Staram się ich unikać, ale nieraz trzeba. Poza tym, nie jestem młody i po większych ilościach cierpię jak większość ludzi, a przy moim trybie pracy i wielu koncertach byłoby to niepoważne. Nie mogę zawieść swojej publiczności. Szacunku dla ludzi nauczono mnie od małego i to jest we mnie.


- Chciałbym zapytać o pana córki. Powiedział pan, że wszystkie pana dzieci chodziły do szkoły muzycznej, czego nie może pan sobie darować, bo ten zawód wymaga - nie dość, że dużo pracy, ale i palca Pana Boga. I jeszcze trzeba mieć hopla...

- Tak, to są dorośli ludzie. Fakt, nie zawsze miały same chęć. Katowałem je muzyką i właściwie katuję moje wszystkie dzieci muzyką. To już trwa czterdzieści lat. Świat muzyka to świat zamknięty. Ci ludzie, którym ja chciałem zaimponować, już wymarli, a ci co żyją, mają ponad 50 kg więcej lub są bez włosów (śmiech), więc chciałem mieć muzyczne dzieci. Teraz już ten cykl jest dla mnie zamknięty.

 
- Ja osobiście oprócz wielu pana piosenek lubię tę: "Lubię wracać tam, gdzie byłem". Pamięta pan jak ona powstała?

Wojciech Młynarski (fot. Ja Fryta)
- Ja napisałem muzykę. Udało mi się namówić naszego geniusza Wojtka Młynarskiego, który pięknie napisał do mojej muzyki tekst, co - zaznaczam - jest zawsze trudniejsze. Zawsze wspominam, że ja bym do jego tekstu nie napisał muzyki tak pięknie, jak on napisał ten tekst do mojej muzyki. Coś cudownego! To jest jedna nierozerwalna całość! Między innymi dlatego nazwałem go geniuszem.

- Poproszę o słów kilka dla naszych czytelników.

- Kochani, powiedzieć wam chcę, że  sztuka jest piękną rzeczą. W tym malarstwo, rzeźba i to trzeba znać. Polecam słuchać muzyki, żeby się na niej znać. Muzyka nie służy tylko do zabawy, ale do słuchania, dawania radości, rozwijania wyobraźni. Weźcie muzykę Bacha, Paganiniego. Zobaczcie ile w niej jest jazzu ile swingu. Ta prawdziwa muzyka istnieje! Słuchajcie jej, a poprawi się wasz wachlarz zmysłowy. I będzie się wam przyjemniej żyć. Trzeba mieć pasję. Jeżeli jej nie masz, jest się tumanem i tyle. Dziękuję za takie serdeczne przyjęcie .

Rozmawiał: Wiesław Kaczmarek

niedziela, 21 sierpnia 2016

Wiesław Kaczmarek rozmawia z Gwiazdami - Zespół Titanium wraz z nowym wokalistą Konstantinem Naumenko kręcił teledysk. Premiera 27 sierpnia!

Filip Gruca, Karol Mania i Wiesław Kaczmarek
Wiesław Kaczmarek. Dziennikarz niezależny/Dziennikarz Obywatelski. Mieszkam w niedużym mieście OSTRZESZÓW w Wielkopolsce. W naszej miejscowości i regionie bardzo dużo się dzieje w Kulturze/muzyka – malarstwo – poezja – fotografia – historia i inne. Ostatnio regularnie umieszczam artykuły w gazecie: Nasze Strony Ostrzeszowskie oraz w prasie regionalnej. W tej redakcji znajdują się dziennikarze, którzy chcą ze mną współpracować oraz drukować w swej ciekawej gazecie moje artykuły. Interesuje mnie głównie fotografia reporterska. Brałem udział w dwóch wystawach fotograficznych. Na przełomie Lutego/Marca 2016 planowana jest moja wystawa Fotografii w Ostrowie Wlkp/Galeria 33. Urodziłem się w 1953 roku. Moja młodość to Wrocław lata 1970/81. Spotkania, koncerty w Piwnicy Świdnickiej – Klubie dziennikarza – Szklanym Pałacu / studenckim. Wspomnienia zespołów PAKT oraz ROMUALD & ROMAN, OSJAN, koncerty Cz. Niemena w Filharmonii  oraz sławny – Jazz nad Odrą. Tam też poznałem osobiście czołówkę gwiazd kina: B. Łazukę – K. Sienkiewicz – T. Rossa / podczas kręcenia filmu MOTOCROS. Czuję się wspaniale, młodo i chętnie rozmawiam z piosenkarzami, aktorami, ludźmi sztuki i fotografii. Jestem szczęśliwy i radosny.


fot. Wiesław Kaczmarek
Słoneczny czwartek 29 Czerwca 2016...

Karol Mania (fot. Wiesław Kaczmarek)
Podjeżdżam pod Ostrowski Dom Kultury. To tutaj na godzinę 10:00 zostałem zaproszony przez Karola Manię i Filipa Grucę do obserwowania i fotografowania najnowszego wideoklipu zespołu Titanium. Tu także poznam nowego wokalistę. Po rozstaniu z poprzednim do tej pory była to tajemnica zespołu. Byłem więc - oprócz ekipy kręcącej wideoklip i zespołu -  jedynym człowiekiem w kraju i za granicą, który jako pierwszy pozna tego człowieka. Umówiliśmy się wcześniej z Karolem, że jednak poczekamy z ogłaszaniem tego faktu w mediach. Pogoda dopisuje, co będzie szczególnie ważne w drugiej części dnia, kiedy to planowane są sceny, które będą kręcone na ulicach Ostrowa Wielkopolskiego oraz pożną porą w Ostrzeszowie na wzgórzu Bełczyna przy kamiennym stole - zegarze. Taki jest w skrócie plan dnia i praca do wykonania. Oczywiście znajdzie się też małe pół godziny na obiad. Wszystko wydaje się więc bardzo proste i wykonalne. Czas jednak pokaże, że tak całkiem proste to jednak nie jest. Powinienem wprawdzie wziąć pod uwagę wiele spraw, które mogą przeciągnąć czas realizacji. Mam przecież trochę doświadczenia w kręceniu seriali i wiem, że praktycznie nigdy nie było okazji w planowanym czasie zakończyć dzień kręcenia filmu według scenariusza. Czasami ten czas był przedłużony nawet aż o trzy godziny.

2 września Titanium zagra w Ostrowie Wielkopolskim
Scenariusz był też podczas kręceniu tego wideoklipu. Na razie jest przyjemnie i planowo. Trzeba wyładować sprzęt, instrumenty i wiele innych potrzebnych do realizacji elementów, w tym kamery i setki metrów kabli. Wykonuje tę pracę zespół Titanium oraz trzech panów od dźwięku i kamery. Instrumenty noszą wszyscy, nawet i mnie udało się troszeczkę pomóc. Podobają mi się słowa Karola i Grzesia: "Pamiętaj, ty masz być niewidoczny i tak wykonywać swą pracę, żebyśmy my nie odczuli, że jesteś! Dla nas to ważne, bo my musimy się skupić nad swoim zadaniem i nad atmosferą wideoklipu. Wkładamy w to ogrom serca i wiesz... nie możemy wchodzić na rozkojarzenia i nerwówkę". Ok, będę niewidocznym duchem, który jednak ma zamiar uchwycić atmosferę heavy metalu, jego piekielną silę, dymy z gitar i perkusji i to ulotne piękno muzyki oraz pokazać to na swoich fotografiach i w opisie. Po jakimś czasie na scenie pojawia się zorganizowany porządek wśród instrumentów, w tym gorąca perkusja w centrum planu i dużo techniki cyfrowej.

Filip Gruca (fot. Wiesław Kaczmarek)
Porywam na minutę rozmowy Filipa Grucę - perkusja

- Jaki jest plan dnia nagrywania teledysku?

Filip: Nagrywamy teledysk do nowej płyty z naszym nowym wokalistą, którego nazwisko trzymaliśmy to do tej pory w tajemnicy. Jesteś pierwszym oprócz nas, który dziś go pozna w naszym starym Domu Kultury w Ostrowie Wlkp. Plan? Właśnie rozstawiliśmy się na scenie i niedługo będziemy filmowali zespół. Następnie po południu przeniesiemy się na miasto, gdzie będziemy kręcić sceny z udziałem Primoza w Ostrowie i na obrzeżach miasta. Późno wieczorem - taką mam nadzieję - przeniesiemy się do Ostrzeszowa na nasze miejsce spotkań, czyli na Bałczynę. Jest tam kamienny zegar słoneczny, który mamy zamiar wykorzystać w tym wideoklipie. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że teledysk na pewno będzie ciekawy i powiązany z tajemnicą uciekającego czasu.

fot. Wiesław Kaczmarek
fot. Wiesław Kaczmarek
Wracam na scenę... Jest możliwość planowych prób, bo mimo olbrzymiego doświadczenia muzyków Titanium są one jednak potrzebne. Praca kamerzystów oraz operatorów świateł, dymów i innych sprzętów z prawie aktorską grą muzyków musi iść równolegle i być skoordynowana. W jednym czasie musi być także zagrana muzyka, a zdarza się, że start zapisu materiału na dysku nie następuje we właściwym czasie i wtedy ujecie należy powtórzyć. Nikt nie denerwuje się, nie wykrzykuje, widać profesjonalizm całej ekipy. To pomaga. Muszę powiedzieć, że nie wszystko jest utrzymane sztywno ze scenariuszem. Pomagają wspólne rozmowy i wynikające z nich zmiany w ustawieniu muzyków w odniesieniu do kamer i świateł. Pojawiają się też inne, ciekawe pomysły muzyków do kręconej sceny, które są na bieżąco dyskutowane z ekipą realizatorską. Muszą być też przerwy na małą charakteryzację twarzy, ułożenie włosów, a nawet oddech. Pracują - i to mocno - ręce, nogi i praktycznie całe ciała muzyków. Aparatura też potrzebuje odpoczynku, zmiany oprogramowania i wyregulowania dźwięków płynących z kolumn.

fot. Wiesław Kaczmarek
A ja cóż... płynę, omijam kable i wszystko, co znajduje się na mojej drodze. Staram się robić to tak, żeby nie rzucać się w oczy muzykom. Uwijam się za kotarami, przebijam i szukam miejsc, gdzie dymu jest mniej, znikam oku kamery gdy filmuje z tzw. koła czy z góry jak z drona. Włażę na drabinę pamiętając o światłach, bo one nie są statyczne, a momentami płyną i rwą scenę. Uczę się też fotografii przy tym wideoklipie i to jest dla mnie duża szansa. Dlatego z tak wspaniałej dla mnie propozycji musiałem skorzystać. Przez lata dużo się już nauczyłem. Pomagali mi w tym Grześ Kosmala i Stasiu Kulawiak, ale też granie w serialach i podpatrywanie ekipy telewizyjnej, która kręci filmy dużo mi dało. Jak do tej pory moja niewidzialność się udaje i nikt nie zwraca na mnie uwagi. Powiedzieli mi potem, że praktycznie nie było mnie w ich patrzałkach. Jest nareszcie większa chwila na odpoczynek, którą chcę wykorzystać na rozmowę z kamerzystą ekipy .

 Piotr Adamowicz z prawej. Za Piotrem Dominik Czech (fot. W. Kaczmarek)
- Opowiedz o swej pracy?

Dominik Czech - operator kamery: Pracuję nie tylko przy teledyskach. Robię różne formy filmowe. Dzisiaj pracujemy z ostrowską grupą Titanium, którą znamy od dłuższego czasu, a wcześniej współpracowaliśmy już z Karolem przy teledyskach grupy Pathfinder, w której również gra. Nasza praca ogólnie mówiąc polega na zarejestrowaniu akcji według scenariusza. Dopuszczamy oczywiście zmiany. Moja praca jako operatora polega na przygotowaniu oświetlenia, rozłożeniu całego planu i przygotowaniu sprzętu do filmowania. Dzisiaj używam Canona jako kamery plus stabilizatora obrazu zwanego roninem, który ma trzy żyroskopy i zapewnia płynność obrazu. Na ulicach miasta wykorzystamy ten sam sprzęt dodatkowo używając statywów.

 Praca przy clipie Pathfindera z ekipą Domonika Czecha

- Czy tylko zajmujecie się teledyskami?

Konstantin Naumenko (fot. Wiesław Kaczmarek)
Dominik Czech: W tej chwili w większości tak. Sami byliśmy kiedyś muzykami. Ja grałem na perkusji a Piotr - reżyser grał na gitarze. Graliśmy w zespole heavy metalowym, więc doskonale rozumiemy klimat, który panuje i tutaj i wśród chłopaków. Wiemy jak ma wyglądać teledysk i jak go zmontować. Znamy się na tym, wiemy, czy ktoś popełnił błąd na gitarze, więc pomaga nam to podczas cięć i  montażu. I co najważniejsze, pasjonuje nas ta muzyka. Powiem tobie, że nie podjęlibyśmy się zrobienia teledysku disco polo, bo nie znamy się na tym. A tutaj wiemy dokładnie, czego oni od nas oczekują i przelewamy to na taśmę filmową. Ten teledysk jest robiony w ruchu, jego roboczy tytuł to "Czas" i my ten czas pokazujemy i pędzimy, przez co praktycznie nie ma statycznych obrazów i wszystko dzieje się w tej gonitwie przemijania czasu. Czasem faceci w skórach nabitych ćwiekami wydają się groźni, a są to wspaniali, zgrani ludzie, którzy potrafią się sprężyć i zrobić coś super ciekawego i jest to ich pasja.


Mija trochę czasu. Musimy się trochę posilić. Dalsze sceny kręcone będą na ulicach i obrzeżach miasta. Primoz - bohater teledysku będzie musiał trochę pobiegać na potrzeby filmu. Kondycję ma, więc chyba tak szybko nie zmęczy się, bo i powtórzyć na pewno coś będzie trzeba. Tak to już jest. Potem scena w autobusie - kupno biletu. Wszyscy i muzycy i ekipa są w świetnych humorach. Pogoda nadal jest dobra. Przyszedł czas na pożegnanie Ostrowa, bo trzeba jeszcze zdążyć na ostrzeszowską górę Bałczynę. Tam filmowany będzie kamienny stół z zegarem. Więcej na razie powiedzieć nie mogę. Będzie tajemniczo, mrocznie i głośno. Będzie to wspaniały i interesujący teledysk zespołu Titanium z nowym wokalistą Konstantinem Naumenko.

Primoz, Filip Gruca i Karol Mania (fot. Wiesław Kaczmarek)
Na koniec więc Primoz (to jego pseudonim).

fot. Wiesław Kaczmarek
- W jaki sposób się przedstawisz?

Primoz: Kurcze... mówią, że jestem ich mentorem, duszą towarzystwa i spirituality. Ponoć jestem też ich przewodnikiem po tym całym cyrku, który się dzieje. Mam zagrać główną rolę w tym teledysku i będę się spieszył na ich koncert. Poza tym jestem zawsze główną osobą, która zamyka koncerty wychodząc na scenę z tą flagą, z którą związana jest historia na pierwszej płycie. Wierzą we mnie, więc to zrobię. Dokonam tego. Sądzę, że będzie to takie podsumowanie naszej dwudziestoletniej znajomości.

Kończę ten wspaniały dla mnie dzień z Titanium. Dzień tak udany, że aż niewyobrażalny. Ciekawe doświadczenie i poznanie mądrych i utalentowanych ludzi. Dzień pełen niespodzianek i dzień niepowtarzalny. A co do teledysku... będzie super tajemniczy.




27 Sierpnia 2016 roku - premiera Teledysku!

Titanium:
Konstantin Naumenko - wokal
Jarek Bona - gitara
Filip Gruca - perkusja
Szymon "Saimon" Szydłowski - bas
Karol Mania - gitara

opowiedział: Wiesław Kaczmarek
zdjęcia: Wiesław Kaczmarek / Ostrzeszów