sobota, 14 stycznia 2017

Na licytacji WOŚP w Luton emocje w tym roku sięgną zenitu. Pojawi się wyjątkowo cenny gadżet. Szykujcie grube portfele!

Arkadiusz Milczarek

Licytacje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to rodzaj swoistego spektaklu. Od lat dostrzegałem w nich zjawisko, które łączy w sobie: patos, kabaret, wydarzenie artystyczne i sportową rywalizację, a wszystko to dzieje się spontanicznie na oczach lokalnej społeczności. Zdarza się, że człowiek który staje w szranki tego swoistego konkursu, jest w stanie przeznaczyć więcej pieniędzy na WOŚPowe łupy niż posiada przy sobie, a niekiedy nawet niż posiada na koncie bankowym. Uwielbiam te nocne pielgrzymki do bankomatów w asyście zaprzyjaźnionych "ochroniarzy" przypominające niekiedy wydarzenie o charakterze tajemnym. Każdy z nas niezależnie od światopoglądu, wieku, płci, poglądów politycznych, czy szczodrości w rozdawaniu pieniędzy ludziom proszącym o nie na ulicach, tego dnia poczuwa się do narodowego niemal obowiązku, który z każdą godziną licytacji przeradza się w odkrywanie własnej osobowości. Chęć zlicytowania przedmiotu należącego do znanej osoby w połączeniu z sarmacką duszą jest często mieszaniną iście pirotechniczną. My Polacy swoje wady mamy. Mamy też jednak niezaprzeczalną zaletę, której mogą nam pozazdrościć wszystkie inne nacje. W chwilach zagrożenia i patosu jesteśmy najbardziej nieprzewidywalnym narodem świata. W przypadku WOŚPowych licytacji owa nieobliczalność przekłada się na... niepoliczalność. Wysokość kwoty, do której jesteśmy w stanie podbić tego dnia cenę przedmiotu tylko po to, aby pomóc chorym dzieciom, staje się dla wielu z nas momentem poznawania samego siebie.


Tym razem jednak dojdzie w Luton do wyjątkowej licytacji.

Zanim jednak przejdę do jej sedna, niezbędna będzie krótka nota historyczna. W roku 2010 prowadziłem w Luton amatorski kabaret o nazwie "3 x P" Punktem kulminacyjnym jego istnienia był nasz występ uświetniający mecz strongmanów Anglia - Polska. W związku z międzynarodową rangą imprezy, postanowiłem wówczas nasz występ uświetnić zaproszeniem znakomitego polskiego artysty kabaretowego, znanego z wielu programów telewizyjnych – Arka Milczarka, którego lista osiągnięć w dziedzinie kabaretu jest naprawdę imponująca:

Jedyne zdjęcie, jakie zrobiłem Arkowi w Luton
2000 - założyciel studenckiego kabaretu CASHANKA
2001 - I Nagroda Przeglądu Kabaretów KOKS w Kielcach (indywidualnie: Tytuł Największej Indywidualności Kabaretowej Przeglądu i Nagroda Specjalna od Stanisława Zygmunta)
2001-2002 - sześciokrotny zwycięzca 'Maratonu Uśmiechu' w telewizji TVN
2002 - założyciel kabaretu POSZŁEM
2003 - Grand Prix Przeglądu Kabaretów KOKS w Kielcach
2003 - Nagroda im. Indiany Dżonsa na przeglądzie kabaretów w Tarnobrzegu
2003 - Nagroda Nocy Kabaretowej 'Gorące Wargi'
2004 - półfinał Przeglądu Kabaretów PaKA w Krakowie
2004 - Nagroda Publiczności na Przeglądzie Kabaretów 'Mulatka' w Ełku
2004 - Nagroda za najlepszy rekwizyt kabaretowy na Przeglądzie Kabaretów 'Mulatka' w Ełku
2005 - Wyróżnienie na Przeglądzie Kabaretów 'Wyjście z cienia' w Gdańsku

Arek przypomniał widzom zebranym w pubie The Heights (to właśnie tam narodził się nasz kabaret podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w roku 2010) kilka swoich najsłynniejszych monologów, z których ten o jąkającym się sprzedawcy sprzętu wędkarskiego zebrał u słuchaczy największe owacje. Arek Milczarek nie zajmował się już jednak wtedy kabaretem zawodowo. Wystąpił, gdyż bardzo go o to prosiłem. Arkadiusz wszystkie swoje zdolności wokalno-aktorskie realizował już wówczas w projekcie tzw. doskonałego naśladownictwa Elvisa Presleya, pomysłu artystycznego znanego z wielkich show w Las Vegas. Arek objeździł ze swoim spektaklem niemal całą Polskę. Występował też poza jej granicami, a jego znakomity show w Budapeszcie, który można obejrzeć na serwisie YouTube nie pozostawia cienia wątpliwości, że w tym, co robił był artystą perfekcyjnym i pełnym pasji.


Dlaczego piszę o Arku w czasie przeszłym? Otóż pewnego dnia w lutym 2014 odkryłem ze smutkiem na portalu www.nasztomaszow następującą informację:

"W poniedziałkowy wieczór (10 lutego) w wypadku samochodowym w Jacentowie w powiecie koneckim zginął Arek Milczarek, który w Herosach Rock’n’Rolla Antoniego Malewskiego odtwarzał postać Elvisa Presleya i śpiewał jego piosenki. Pogrzeb odbędzie się w sobotę (15 lutego) o godzinie 11 na cmentarzu przy ulicy Dąbrowskiej". 

Występ Arka w rodzinnym Tomaszowie Mazowieckim

Dziś brat Arka - Krzysztof Milczarek postanowił przekazać ów piękny czerwony strój Arka, w którym wystąpił na koncercie w Budapeszcie, zakupiony przez Niego w amerykańskim Memphis - jedynym oryginalnym wytwórcy strojów - replik Elvisa - na licytację WOŚP w Luton, czyli dokładnie w tym samym mieście, w którym w roku 2010 Arek dał swój niezapomniany kabaretowy show. Przybądźmy licznie w sobotę 14 stycznia 2017 do pubu George The II i przyprowadźmy ze sobą wszystkich fanów i pasjonatów twórczości Elvisa Presleya. Zachęcam do przybycia także tych z Was, którzy mieli okazję w roku 2010 być na widowni naszego występu kabaretowego i którzy zgotowali św.p. Arkowi Milczarkowi owacje na stojąco. Ów strój już sam w sobie posiada ogromną wartość materialną, a dokładając do niej jeszcze jego wartość emocjonalną związaną z postacią nieżyjącego już Arkadiusza nabiera on ceny, która powinna 14 stycznia oddać pasję, szacunek oraz ogromną hojność nabywcy tego jakże unikalnego gadżetu.


Zachęcam gorąco
Sławek Orwat
autor bloga Muzyczna Podróż
twórca listy przebojów Polisz Czart
założyciel kabaretu 3 x P

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza