poniedziałek, 23 czerwca 2014

Ziemia Zakazana - młode wilki mocnego grania


fot. Adrian Łoś
Ziemia Zakazana powstała w marcu 2013. Pochodzący ze Śląska wokalista Grzesiek Żygoń postanowił skumulować siły z młodymi, pełnymi pasji muzykami z Wielkopolski i stworzyć projekt, który będzie odzwierciedleniem różnorodnych inspiracji w połączeniu z solidną dawką energetycznego, ciężkiego, rockowego brzmienia. Dopełnieniem są refleksyjne i niebanalne polskojęzyczne teksty. 

fot. Adrian Łoś
Już 4 maja 2013 premierę miał pierwszy teledysk Ziemi Zakazanej do utworu „Dla Was piekło”. Zespół bardzo szybko zaczął być dostrzegany przez media i zdobywać wyróżnienia na festiwalach i przeglądach (m.in. GramOffOn, Góra Rocka). Szczególnym wydarzeniem dla młodej kapeli była możliwość otwarcia sceny Antyradia na MetalFest 2013 w Jaworznie, gdzie został zarejestrowany klip do utworu „Inny”. 


fot. Adrian Łoś
Poza wspomnianym wokalistą w skład Ziemi Zakazanej wchodzą: Maciej Rosik - gitara, Kacper Brzeskot - bas i Szymon Wawrocki – perkusja. 22 sierpnia odbyła się premiera internetowej wersji pierwszego minialbumu, na którym znalazły się utwory: „Autor słów” i „Bezimienni”, którego autorami tekstu są Iwona Ćwikła - managerka zespołu oraz wokalista Grzegorz Żygoń. Utwór opowiada o ich przyjaźni i relacjach, czyli o dwojgu ludziach, którzy mimo że są tak różni od siebie, potrafią zrozumieć się bez słów, podobnie myślą, czują i w taki sam sposób patrzą na świat. 

fot. Adrian Łoś
Siłą napędową kapeli są przede wszystkim marzenia i pozytywny odbiór ze strony odbiorców. Na początku tego roku młodzi muzycy zostali zaproszeni przez organizatorów patronowanej przez program Polisz Czart WOŚP w angielskim Hull, gdzie zagrali jako jedyna kapela z Polski. Ich brytyjska przygoda nie zakończyła się jednak na tym wydarzeniu. 7-go marca tego roku Ziemia Zakazana wystąpiła w londyńskiej IndigO2 jako support Lady Pank, zwyciężając pośród ogromnej liczby starających się o to wyróżnienie zespołów. 

 

fot. Adrian Łoś
Podczas koncertu muzycy Ziemi Zakazanej otrzymali z rąk gościa specjalnego - Kasi Kowalskiej ufundowaną z tej okazji przez SignTyp Events pamiątkową statuetkę. Poniższy wywiad odbył się w styczniu tego roku tuż po WOŚP w Hull podczas całodniowego spaceru po Londynie, na jaki zabrałem ich wprost z autokaru. Pomimo długiej, całonocnej podróży, nikt nie czuł zmęczenia. Wszyscy jeszcze żylismy wielkim muzycznym świętem poprzedniego dnia. Wypowiedzi udzielane były na gorąco, a muzycy nie myśleli jeszcze wówczas ani o supportowaniu legendarnej kapeli Jana Borysewicza ani o tym, że wkrótce staną się jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich kapel mocnego uderzenia. 

fot. Monika S. Jakubowska

fot. Monika S. Jakubowska
- Kto jest odpowiedzialny za waszą nazwę?

Maciek: Wszyscy.

- Dlaczego Ziemia Zakazana?

Maciek: Grzesiek napisał kiedyś tekst, który nazwał "Ziemia Obiecana" i ten tekst bardzo nam się spodobał. Wspólnie z Grzesiem podczas rozmowy internetowej zdecydowaliśmy, że właśnie tak moglibyśmy nazwać zespół i taka też była pierwsza wersja. Potem jednak stwierdziliśmy, że bardziej pasuje do nas wszystko to, co jest zakazane i zmieniliśmy nazwę na Ziemia Zakazana.

Grzegorz: Nasze teksty w swoim przesłaniu mówią o tym, co jest powszechnie odrzucane na bok i spychane do zakazanych stref. Wystarczyło to wszystko złożyć do kupy i nazwać tak kapelę. Zakazani powstali gdzieś na trasie. Podszedł kiedyś jakiś facet do Maćka i mówi: "od dzisiaj jestem Zakazany" i tak poszło. Coraz więcej Zakazanych jest w Polsce, a od niedawna wielu nowych pojawiło się także w Anglii. .




fot. Monika S. Jakubowska
- Od kiedy jesteś w heavy metalu?

Grzegorz: Od momentu poczęcia...

- Już wtedy byłeś...?

Grzegorz: ...byłem hałaśliwym plemnikiem. Później było już tylko gorzej (śmiech).

- Twoi koledzy są jakby nieco bardziej zamknięci...

Grzegorz:  ...bo są trzeźwiejsi (śmiech).

- Jak czujecie się przy Grzegorzu? Jest trochę starszy i bardziej doświadczony.

Kacper: Czujemy, jakby był naszym młodszym bratem (śmiech).

- Czy mam rozumieć, że to wy jesteście tymi bardziej dojrzałymi?

Maciek: W niektórych aspektach na pewno tak, a poza tym... wcale nie uważam, że jesteśmy bardziej zamknięci od Grześka...


fot. Monika S. Jakubowska
- ... który jest z Górnego Śląska, a wy z Wielkopolski. W jaki sposób poznaliście się?

Maciek: Graliśmy wcześniej w trójkę i mieliśmy bardzo wysokie ambicje. Kiedyś oglądaliśmy pewien popularny program telewizyjny. Oglądał go z nami wtedy mój tata. Na scenie pojawił się właśnie poprzedni zespół Grześka. Tata patrzy i mówi: "wy nigdy tak daleko nie zajdziecie, bo nie macie takiego wokalu". To był strzał. Pomyśleliśmy, że musimy poszukać wokalisty. Okazało się, że Grześka zespół rozpadł się i Szymon rzucił pomysł: "może by się do niego odezwać" i... napisałem do Grzesia. Na początku powiedział, że super, że przyjedzie, po czym stwierdził, że jednak nie. Urabiałem go jednak na tyle skutecznie, że w końcu przyjechał...

- Kto komponuje wasze kawałki? 

Maciek: Muzyka metalowa to muzyka gitarowa, więc riffami zajmuję się ja, partie basowe wymyśla Kacper, bębny Szymon, linię melodyczną robi Grzesiek. Za muzykę odpowiedzialna jest cała Ziemia Zakazana. Nikogo nie wyróżniamy na pierwszym miejscu. Każdy z nas robi to w różnym stopniu.




fot. Monika S. Jakubowska

fot. Monika S. Jakubowska
- Macie jakieś inspiracje?

Szymon: Spotkaliśmy się przy Deep Purple, a właściwie przy utworze "Black Night", ale gdzieś tam każdy z nas miał swoje oddzielne inspiracje. Dla mnie z polskiego podwórka jest to Acid Drinkers i perkusista Ślimak. Są też i starsze kapele jak Turbo czy Dżem, który mocno zakorzenił się w moim sercu i to dzięki tej kapeli obrałem taki kierunek muzyczny, w jakim podążam. Duży wpływ na każdego z nas miała też Metallica - zespół, który tworzy muzyczną legendę i który przecierał nowe tory.

Grzegorz: Inspiruje mnie życie... ulica, inspiruje mnie to, co dzieje się naokoło, wszystko to, co jest zakazane i niezakazane, dobre i złe. Najważniejsze, żeby teksty były prawdziwe. Jeżeli przesłanie jest wymyślone, to bez sensu jest grać taką muzykę, odtwarzać coś, w czym nie ma niczego do powiedzenia. Tekst musi wychodzić z serca, z głów, z przemyśleń i doświadczeń. Wtedy jest o czym śpiewać i jest o czym grać.

fot. Monika S. Jakubowska
- Wszystkie teksty są twoje?

Grzegorz:No nie do końca...  Iwona też trochę napisała.

- Wasza managerka?

Grzegorz: Nasz mózg. Kobieta, która walczy i myśli za nas. My używamy innych części ciała. Ona używa mózgu (śmiech).

- Gdzie odbywają się wasze próby?

fot. Monika S. Jakubowska
Grzegorz: Na próby jadę sześć, czasami pięć i pół godziny, wliczając w to autobus. Gdy jadę na próbę, na podróż ze Śląska do Wielkopolski poświęcam cały dzień, a że moje miasto nie ma połączenia PKP, muszę jechać autobusem, a później użerać się w pociągach, które w Polsce jak dobrze wiesz jeżdżą śmiertelnie szybko (śmiech). Próby odbywają się w Lesznie u Szymona, ku uciesze jego rodziny.

Szymon: Zgadza się. Próby są w moim domu - jak to Grzesiek powiedział - ku uciesze moich rodziców i sąsiadów, których serdecznie z tego miejsca.pozdrawiam (śmiech).

- To może w ramach rekompensaty zadedykujcie im jakąś piosenkę z waszego repertuaru.

Maciek: "Walcz, nie poddawaj się..." (śmiech). Ona nazywa się "Życie".

Kacper: Może lepiej "Dla was piekło" (śmiech).


fot. Monika S. Jakubowska
- Jaki kawałek uważacie za taki wasz znak rozpoznawczy?

Maciek: "Bezimienni".

- O czym jest ta piosenka?

Grzegorz: Ona jest jest o wszystkich Zakazanych. Jest o tym, jacy jesteśmy, jaka jest młodzież, o tym, że jest często odpychana, bo nosi glany, bo nosi skóry, bo ma na głowach stojące irokezy albo długie włosy...

fot. Monika S. Jakubowska
Szymon: Mów za siebie z tymi włosami...

Grzegorz: ...albo ze niektórzy są łysi. Taka jest prawda, że ta koncertowa młodzież uznawana jest powszechnie przez społeczeństwo za niebezpieczną i nie mam pojęcia dlaczego tak jest...

- Rozmawiamy w stolicy świata, jak Londyn nazywa jeden z moich znajomych. Jeszcze wczoraj byliśmy na północy Anglii w Hull, gdzie wraz z innymi kapelami zagraliście dla dzieciaków i byliście gwiazdą WOŚP. Widziałem Cię wczoraj na scenie po raz pierwszy i na podstawie tej krótkiej obserwacji uważam, że jesteś absolutnie ukształtowanym zwierzęciem scenicznym. Przyciągasz wzrok publiczności i dokładnie wiesz jak zrobić show. Gdzie się tej trudnej sztuki nauczyłeś?

Grzegorz: No jak to gdzie? Z autopsji, na scenie. Chłopaki też bardzo fajnie scenicznie wyglądają.

Akustyk Ziemi Zakazanej Bart Kowalski (fot. Monika S. Jakubowska)
Ja tylko to jedno umiem w życiu robić dobrze... rozwalać scenę. Robię to już od jedenastu lat. To wychodzi gdzieś ze środka. Ja tego nie odgrywam. Ja bez muzyki nie pamiętam tekstu. Jakbym miał ci go teraz wyrecytować, musiałbym się skupić i sobie przypominać. Gdy leci muzyka, wtedy tekst automatycznie odtwarza mi się w głowie, tak jak to, co teraz do ciebie mówię. To nie jest nauczone, tylko wychodzi ze mnie. To, że podczas każdego koncertu śpiewam ten sam tekst, wynika z tego, że taki jest schemat piosenki, ale tak naprawdę za każdym razem na bieżąco wyrażam emocje, o których chcę opowiedzieć.

fot. Monika S. Jakubowska


fot. Monika S. Jakubowska
- Wasza muzyka w moim odbiorze nie jest schematyczna, co dotyczy wielu współczesnych kapel, gdzie jest typowy podział: zwrotka, refren, zwrotka, refren i gdzieś pomiędzy nimi solówka. Czasem brzmi to fajnie, a czasem jest to powielane i nudne. Mimo, że nie jesteście zespołem progresywnym, macie w swojej muzyce częste zmiany tempa i potraficie aranżacyjnie zaskoczyć. Kto nad tym pracuje?


fot. Monika S. Jakubowska
Maciek: To jest moment, w którym możemy wrócić do Twojego pytania o inspiracje. Szymon wspomniał o Metallice, Deep Purple, a ja twierdzę, że każdy z nas tak naprawdę próbuje wyrobić sobie swój własny styl. To jest trochę podobne do tego, w jaki sposób Grzesiek opowiadał przed chwilą o tym jak śpiewa. To co gramy nie jest wyuczone, tylko wychodzi z nas. Muzyka najczęściej sama wypływa nam spod palców, bo tak jak czujemy, tak gramy. To jest nasze wyrażanie siebie. To jest to wszystko, co siedzi w nas, a nie to, czego gdzieś nauczyliśmy się.



fot. Monika S. Jakubowska
Grzegorz: Ja bym w ogóle muzyków podzielił na dwa typy. Pierwszy to ci, którzy chcą coś opisać. Podobnie jak autor pisze książkę albo malarz maluje obraz, muzycy potrafią stworzyć piękną kompozycję. Jest jednak i druga grupa muzyków. Do niej należą ci, którzy przede wszystkim chcą na swoich kompozycjach zarobić pieniądze. Wiesz... można zrobić piosenkę typu zwrotka, refren, zwrotka, refren, zwrotka, pół litra, refren.

fot. Monika S. Jakubowska
Uwierz, że taką piosenkę robi się bez większego problemu, ale nam zupełnie nie o to chodzi... My chcemy wyjść poza schemat. No dobra... refren czasami musi być, ale czasami wcale nie musi. Mogą być same zwrotki. Może być dziesięć zwrotek i każda z nich będzie zaśpiewana inaczej. Wszystko zależy od tego, co tekst piosenki ma przekazywać.

- Czy ciebie też fascynują Purple?


fot. Monika S. Jakubowska
Grzegorz: Obili mi się o uszy, ale ja jakoś nigdy nie miałem żadnych swoich idoli.

- Pomijając ogromną ekspresję jaka jest w Twoim wokalu, to co najbardziej mnie w nim fascynuje. to niesamowita skala. Śpiewasz na pewnej wysokości i nagle wyskakujesz z tak wysokim tonem, jak miał to w zwyczaju robić Glen Hughes - śpiewający basista Deep Purple. Mi ten sposób śpiewania akurat bardzo się podoba. 

fot. Monika S. Jakubowska


fot. Monika S. Jakubowska
Podobnie śpiewa też Bruce Dickinson. Ćwiczyłeś gdzieś swój wokal?

Grzegorz: Mam to fabrycznie wbudowane. Mama nauczyła mnie grać. Kupiła mi gitarę, bo szkolny psycholog kazał jej tak zrobić. Jak dostałem gitarę, zająłem się muzyką. Całe moje ADHD przelałem na gitarę. Później dostałem drugą gitarę, a za miesiąc miałem już swój pierwszy zespół i jako nastoletni łepek grałem koncerty...

fot. Monika S. Jakubowska
- Ile miałeś wtedy lat?

Grzegorz: Trzynaście, czternaście... dokładnie Ci nie powiem.

- Czy wspólna trasa z Hunterem wniosła coś do waszej gry?

Szymon: Tak, to było dla nas naprawdę duże doświadczenie. Wiele tematów mogliśmy podpatrzeć i pewne rzeczy już zostały przez nas zakodowane.

Grzegorz: Jedziesz z ludźmi dużo starszymi od siebie, chłopakami, którzy już 30 lat są na scenie i siłą rzeczy, jak siedzisz z nimi w jednej garderobie i niejeden "sok" z nimi pijesz, to uczysz się od nich. Sam powiedz, czy lepiej uczyć się gry na gitarze samemu, czy łatwiej jest, gdy ma się dobrego nauczyciela? Oczywiście że szybciej i lepiej nauczysz się, gdy ktoś ci w tym pomoże, bo wtedy zabiera to mniej czasu.

fot. Monika S. Jakubowska
Tak samo jest z rock'n'rollem. Gdybym przy nich powiedział "stary ja już wszystko widziałem w rock'n'rollu", to mógłbym od nich usłyszeć "ty dzieciak, ty nawet połowy jeszcze nie widziałeś".

- Czy jest szansa, że wasze pokolenie odbuduje charyzmę rock'n'rolla jaką moja generacja pamięta z lat 70' i początku 80' ? 


fot. Monika S. Jakubowska
Grzegorz: Staramy się to robić. Przede wszystkim robimy swoje. Moda ma to do siebie, że powraca. Rock'n'roll ewoluuje, choć nie wiem czy w dobrą stronę. Teraz mamy trochę inne czasy. Rockowa muzyka jest, tylko może nie jest tak ciężka, jak była kiedyś. Nastąpiła ewolucja. My zostaliśmy przy korzeniach.

Kacper: Poza tym, uważam, że świat komputerów trochę zniszczył muzykę. Teraz na koncertach można zrobić praktycznie wszystko... triggerować bębny albo używać efektów cyfrowych.

fot. Monika S. Jakubowska
Kiedyś tego nie było i każdy muzyk naprawdę musiał umieć grać na instrumencie.

Grzegorz: Kiedyś rządził schemat "sex, drugs & rock'n'roll" i tak też muzyka rockowa wyglądała i o tym mówiła. Po ewolucji mamy... mleko, chrupki i rutinoscorbin i taki jest teraz ock'n'roll... ulizane włosy i rureczki...

- Ostatnim znaczącym buntem w rock'n'rollu był początek lat '90 i to co przyniósł grunge. 

fot. Monika S. Jakubowska
Nie macie wrażenia, że bezkompromisowość tekstów, jaka charakteryzowała muzę z Seatle, została dziś przejęta przez hip-hop, w którym wykrzykuje się jakże często z użyciem dosadnych określeń to, co boli współczesną młodzież, a tymczasem rock staje się powoli muzyką grzecznych chłopców, którzy od czasu do czasu przypominają sobie, że wypadałoby coś wykrzyczeć, ale tak naprawdę mają problem, aby podnieść głos i nazwać problem po imieniu?

fot. Monika S. Jakubowska
Czyżby znów trzeba było takich dramatów, jakimi była wojna w Wietnamie czy strajki z 1980 roku, aby muzyka rockowa niosła społeczny przekaz?

Grzegorz: Hiphopowcy mają w głowach to co my, tylko krzyczą w innym rytmie. Chodzi o jedno i to samo, tylko oni należą do innej subkultury. Kiedyś można było się buntować przeciwko władzy, przeciwko komunie, przeciwko rządom czy wojnom, bo było to zakazane.


fot. Monika S. Jakubowska
Wtedy chodziło o to, żeby władza zajęła się ogromnym obszarem ludzkiego życia. Wtedy też można było doprowadzić buntującego się człowieka do porządku pałą. Teraz są kamery, są prawa, jest mydlenie oczu, a politycy nadal robią to, co chcą, nadal rządzą jak chcą, ale nie robią już tego pałami i siłą, tylko dają nam w zamian... nielegalne/legalne dopalacze i imprezy masowe.

fot. Monika S. Jakubowska
Kiedyś istnieli ludzie, którzy wychodzili na wiec i krzyczeli, pociągając za sobą tłumy. Teraz ludzi, którzy mogliby krzyczeć i pociągnąć za sobą tłum nie trzeba już lać pałami, bo oni wolą leżeć zaćpani, pijani i utaplani w błocie. Wszystko jest "super", wszyscy są zadowoleni, a władza robi to, co chce.

- Odnoszę wrażenie, że poprzez rosnące bezrobocie i coraz niższe płace, stworzono w Polsce sprytny system wypychania młodych ludzi za granicę. 


fot. Monika S. Jakubowska
Nietrudno jest zauważyć, że wbrew temu co politycy mówią o Emigracji, nasz wyjazd był im tak naprawdę na rękę. Kiedy miałem tyle samo lat, co wy, władza trzymała nas na uwięzi. Paszportu nikt nie mógł mieć wtedy w domu. Obecna władza bez problemu wypuszcza młodych ludzi z Polski, a nawet daje im ciche "błogosławieństwo", bo dzięki ich wyjazdowi nie tylko wskaźniki bezrobocia sztucznie się obniżają, ale przede wszystkim zagrożenie społecznego buntu spada praktycznie do zera, co jak sądzę przekłada się też na brak społecznego przekazu w muzyce rockowej. 

fot. Monika S. Jakubowska
fot. Monika S. Jakubowska
Jak postrzegacie życie Polaków w UK?

Grzegorz: Tu jest całkiem inne życie. Ludzie tutaj są zupełnie inni. Wszystko jest tu inne. Krótko tu jestem, ale na pierwszy rzut oka widać, jakie wszystko u was jest bezstresowe i takie... normalne. Ludzie faktycznie gonią za pieniądzem, prześcigają się, ale robią to z uśmiechem na twarzach. Wy nie martwicie się o to, czy dożyjecie do dziesiątego. Owszem, macie dużo wyższe ceny niż u nas, ale w Polsce nie przyniesiesz za 30zł z supermarketu dwóch pełnych siatek, a tutaj za £30 tak.

Maciek: Jestem zajebiście zaskoczony tym, jak zostaliśmy przyjęci przez Polonię. Bardzo fajni ludzie i wszystko to było sprawnie zorganizowane, zaplanowane. Czuliśmy się w Hull jak w domu. Gratulacje i raz jeszcze wielkie dzięki!



fot. Adrian Łoś
Rozmawiałem z muzykami zespołu Ziemia Zakazana:
Grześkiem Żygoniem - voc
Maciejem Rosikiem - guit.
Szymonem Wawrockim - drums
Kacprem Brzeskotem - bass

Dziękuję Grześkowi, Kacprowi, Maćkowi i Szymonowi za  dzień pełen wrażeń,  managerce grupy Iwonie Ćwikle za współpracę przy realizacji wywiadu oraz Kropce i Adrianowi za rewelacyjne zdjęcia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza