wtorek, 2 grudnia 2014

Kamikadze z Podlasia, czyli stąpanie po grząskim gruncie. Z organizatorem festiwalu Rock na Bagnie Jackiem Żędzianem rozmawia Sławek Orwat (Pangea Magazine grudzień 2014)


Prowadzona przeze mnie od blisko trzech lat polska audycja muzyczna na Wyspach ma na swoim koncie dziesiątki mniejszych i większych patronatów. Nasze logo można znaleźć na okładkach płyt, plakatach i bannerach w Polsce i Wielkiej Brytanii. Dotyczy to koncertów, wydawnictw i innych muzycznych i około muzycznych eventów. 

Po raz pierwszy jednak Polisz Czart ma zaszczyt patronować jedno z największych i zarazem najważniejszych rockowych wydarzeń w Polsce, jakim jest festiwal Rock na Bagnie. Z tej miłej okazji postanowiłem dziś przybliżyć słuchaczom Polisz Czart oraz czytelnikom bloga Muzyczna Podróż postać człowieka, który od pięciu lat - jak sam to określił – niczym kamikadze skutecznie omija wszelkie „bagienne” zasadzki i organizacyjne pułapki, aby już po raz piąty pozwolić nam przeżyć na uroczym Podlasiu rozśpiewane i roztańczone rockandrollowe szaleństwo.

fot. Andrzej Talewicz
fot. Rafał Gaweł Gawlik
– Kogo bym nie zapytał w kręgu polskiego undergroundu: "kim jest Jacek Żędzian?", każdy Cię zna. Skąd wzięła się Twoja legenda, a przede wszystkim muzyka w Twoim życiu i co takiego mają w sobie Mońki, które tę legendę zbudowały?

– Od razu na początek wprawiłeś mnie w dobry humor - “legenda” he, he. No weź... A muzyki słuchałem od dziecka, gdyż moja mama miała sporą kolekcję płyt analogowych. Maryla Rodowicz, Jarema Stępowski, Krzysztof Krawczyk, Alibabki...

fot. archiwum RnB
Ale przyszedł przełom lat 70/80 i więcej muzyki zaczęło docierać do nas z zachodu. Boney M., Eruption, Afric Simone, Bee Gees, i zaraz potem rock. - Nazareth, Saxon, Deep Purple - z którego szybko wyłoniłem coś, co strasznie mnie zaintrygowało. Zespół nazywał się Sex Pistols. Dowiedziałem się, że ta dziwna, chropowata i intrygująca muzyka to punk rock. No i poszło z górki. The Damned, UK Subs, Explioted, Chelsea... Każdy nowo poznawany zespół sprawiał, że miałem ciarki na plecach.

fot. Karol Michalak
Z biegiem czasu uznałem, że punk rock/new wave jest ciekawy, gdyż zawiera przeróżne formy muzyczne i ideologiczne - od rzeczy typu New York Dolls poprzez Iana Dury, Billy Brag, GBH, Joy Division, New Model Army po Doom, Extreme Noise Terror, Crass, 4 Skins, Bad Barains, Minor Threat czy nawet Napalm Death i szkoda czasu na zgłębianie innej muzyki (śmiech). Mońki też miały wpływ na mój rozwój muzyczny, gdyż to właśnie tu powstał pierwszy punk rockowy zespół na Podlasiu.

fot. Karol Jot
fot. archiwum RnB
Nazywał się WS 666 i działał na przełomie lat 70/80. W latach 90-tych w Mońkach istniały dziesiątki kapel i sam też grałem w kilku z nich przez około 15 lat.

– Podlasie posiada podobno to coś, czego nie znajdzie się nigdzie w Polsce. Co jest tajemnicą niepowtarzalnej atmosfery tego regionu?

– Przyroda. To tu mamy największe bagna, puszcze, czyste rzeki i sporo miejsc, gdzie jeszcze człowiek nie zdążył włożyć swoich rąk.

fot. Emilia Kossakowska
Uważam, że jest to dar, którym powinniśmy się szczycić. Także regionalna kuchnia, różnorodność kultur i wyznań. To wszystko sprawia, że Podlasie wyróżnia się spośród innych regionów Polski.

- Dlaczego Paweł Pogorzelski i Piotr Znaniecki postanowili przed pięciu laty powołać do życia poważny rockowy festiwal? To chyba dziś rzadko spotykane zjawisko, aby tego typu inicjatywy rodziły się w głowach tak zwanych "czynników oficjalnych". Według mojej wiedzy zazwyczaj to sami muzycy wydeptują salonowe dywany, aby przekonać "władzę" o swoich - jakże często -  irracjonalnych dla niej pomysłach (śmiech)?

- Piotr Znaniecki nie był i nie jest “czynnikiem oficjalnym” ale zaangażowanym ekologiem i byłym punkowcem, który prowadząc swoje stowarzyszenie Agro-Group i współpracując przy tym z Gminą Zawady, w której Paweł Pogorzelski był wójtem, pozyskuje często środki unijne na przeróżne ciekawe działania.

fot. Emilia Kossakowska
Swego czasu pojawiła się możliwość dofinansowania w dużym stopniu festiwalu rockowego, co Piotr sprytnie wykorzystał przekonując Pawła do tego, że taki festiwal powinien odbyć się w jego gminie. Jak postanowili, tak zrobili. Nie mieli jednak doświadczenia w organizacji imprez i poszukując człowieka kamikadze, natrafili na mnie, więc już nigdzie nie musiałem chodzić i nikogo przekonywać, gdyż “władza” w postaci Pawła Pogorzelskiego była przekonana (śmiech).

- Rock na Bagnie poza ogromnym znaczeniem na muzycznej mapie Polski może poszczycić się także poważnym wkładem na rzecz rozwoju dobrosąsiedzkich stosunków polsko-litewskich. Mógłbyś rozwinąć ten wątek?

- Tak. Właśnie pierwsze dwie edycje festiwalu wspierały przyjaźń polsko-litewską i właśnie stąd znalazły się fundusze na festiwal. W roku 2010 i 2011 zagrało u nas łącznie ponad 20 kapel z Litwy m.in. takie jak: IR, SAINT OIL SAND, KATEDRA, WOZU, THUNDERTALE, SPENGIMAS, SANATORIJA...

fot. Emilia Kossakowska
Także około 30% publiczności stanowili u nas Litwini, a ja w końcu dzięki organizacji tamtych edycji mogłem zobaczyć Wilno (śmiech). Z pewnością będziemy czasem wracali w przyszłości do tej przyjaźni i jeszcze kiedyś zaprosimy jakieś litewskie zespoły.

– Prezentacje filmowe, wystawa fotografii i grafiki oraz spotkania z legendami polskiego rocka to imprezy towarzyszące muzycznemu szaleństwu podczas Rocka na Bagnie. Jakie atrakcje poza festiwalową widownią będzie można przeżyć w przyszłym roku?

fot. Emilia Kossakowska
– Jak zwykle oprócz koncertów, zwiedzania Biebrzańskiego Parku Narodowego czy Twierdzy Osowiec, zaprosimy jak co roku na spotkania z muzykami czy autorami ciekawych książek, wystawy, kino... Nie będzie czasu na nudę.

– Janusz Stasiak - lider znanej na początku lat 80-tych warszawskiej formacji Korpus - nie kryje mojego udziału w niedawnej reaktywacji tej kapeli. Ty możesz poszczycić się podobną satysfakcją. W jaki sposób przyczyniłeś się do reaktywacji legendarnej TZN Xenna i jakie jeszcze reaktywacje masz na swoim sumieniu?

– Pomysł reaktywacji TZN XENNA zrodził się gdy na I edycji RnB pojawił się zaproszony przeze mnie “Zygzak” jako konferansjer punkowego dnia festiwalu i “Dynia” grający wtedy na perkusji w CYTADELI. Pomyślałem sobie, że skoro są tu razem, to warto drążyć temat reaktywacji. Drążyli go też ludzie, którzy rozmawiali z nimi podczas imprezy. Na początku - zwłaszcza Zygzak - zapierali się, lecz drążenie było również po festiwalu i kilka tygodni później wywarło zamierzony efekt. Zespół rozpoczął próby, aby w kolejnym roku wystąpić na jednym koncercie podczas II RnB. Pierwotnie w zamierzeniu miał być to tylko ten jeden jedyny raz, ale jednak okazało się, że na jednym razie nie poprzestali i kapela koncertuje do dziś. Inne reaktywacje, do których w mniejszym czy większym stopniu się przyczyniłem to: TEMPELHOF, 4 KOPNIĘTYCH I FRED, ZŁOŚLIWY ANEMIK, a Darek Dusza na Bagnie powrócił też na punkową scenę z REDAKCJĄ. "Jakób" kiedyś stwierdził w rozmowie ze mną, że powrót THE CORPSE też w pewnym stopniu był podyktowany możliwością wystąpienia na Bagnie.

fot. Andrzej Talewicz
fot. Andrzej Talewicz
POCESSS - jak dotąd - jedyny raz po latach pokazał się u nas, a znany w latach 80-tych punkowy fotograf Andrzej Talewicz odnalazł się też dzięki festiwalowi i zorganizował u nas wystawę starych zdjęć z koncertów... No, trochę się tego nazbierało (śmiech).

– Po rocznej przerwie, w roku 2013 Rock na Bagnie objawił się swoim fanom w nowym acz bardzo urokliwym miejscu i w nowych "objęciach" organizacyjnych. 

fot. Andrzej Talewicz
Jak udało Ci się pokonać kryzys, jaki dotknął tę imprezę w roku 2012 i pozyskać nowych dobroczyńców i sprzymierzeńców?

– Pewnego razu, gdy tak zastanawiałem się nad tym, gdzie by na mapie Podlasia umieścić nasz festiwal po utraconym miejscu w Strękowej Górze i niewypale w 2012 roku w Żółtkach, odwiedził mnie Krzysztof Falkowski, którego znam od dziecka i z którym w latach 90-tych popełniłem wspólnie kilka imprez.

fot. Andrzej Talewicz
Krzysiek grał też kiedyś w miejscowych metalowych i hardcorowych kapelach, ale w pewnym momencie wybrał karierę polityczną i został przewodniczącym rady powiatu monieckiego i nasze drogi trochę się rozeszły. Jednak jako przewodniczący poruszył pewnego razu z wicestarostą Robertem Sidorskim temat przeniesienia festiwalu na ziemie monieckie. Temat podchwyciła też starosta moniecki Joanna Kulikowska. To właśnie ci włodarze skontaktowali mnie z Fundacją na rzecz Rozwoju Powiatu Monieckiego, która oficjalnie została organizatorem festiwalu, a ja członkiem jej zarządu. Pierwotnie III edycja RnB miała odbyć się w Osowcu Twierdzy, jednak po wizycie u burmistrza Goniądza Tadeusza Kulikowskiego wybraliśmy zaproponowaną przez niego plażę nad Biebrzą w Goniądzu i... był to strzał w dziesiątkę! W tej chwili przy organizacji festiwalu jest zaangażowana spora rzesza osób, z którymi bardzo dobrze mi się pracuje, a których trzon stanowią Anna Porębska i Sebastian Kulikowski.


fot. archiwum RnB
fot. Cezary Filipiuk
Oprócz nich jest jeszcze grono innych wartościowych ludzi. Bardzo się cieszę z tej “załogi” i serdecznie im dziękuję.

– Tegoroczny Rock na Bagnie został okrzyknięty przez Wojewodę Podlaskiego najlepszą Inicjatywą na rzecz kultury i dziedzictwa narodowego, a Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna oraz miejscowy Urząd Marszałkowski uznali imprezę jako jeden z 10 najlepszych produktów turystycznych województwa. 

fot. Karol Michalak
Czy po tak spektakularnych sukcesach można już odetchnąć z ulgą i powiedzieć, że kryzys już nigdy tej zacnej imprezy nie dosięgnie?

– To są wyróżnienia, które może - mam nadzieję - przyczynią się do tego, że w końcu zainteresuje się nami jakiś poważny sponsor, bo bez tego kryzys cały czas nam zagraża. Zdobycie finansów na festiwal to ciężka i mozolna praca, która dostarcza wiele stresu, gdyż zawsze ponosimy pewne ryzyko.


fot. Rafał Bennki Romecki
– Chociaż podczas Rocka na Bagnie zdecydowanie dominuje punk-rock pojawiają się u Ciebie także kapele związane z innymi nurtami. Jakie style muzyczne usłyszymy w przyszłym roku?

– Oj, oprócz wszelkich odmian punk rocka będzie reggae, ska, psychobilly, rock n roll, metal...

- To pytanie było preludium do tego, o co teraz chciałbym Cię zapytać. 

Katedra z Litwy
W roku 2010 w Strękowej Górze zagrał wspomniany przez Ciebie heavy metalowy litewski zespół Katedra. W Polsce coraz bardziej rosnącą popularnością cieszy się noszący identyczną nazwę młody wrocławski band grający muzykę hippisowsko-psychodeliczną. Nie uważasz, że byłoby ciekawym zabiegiem zaprosić obie Katedry na kolejny Rock na Bagnie?

- He he, może byłby to i ciekawy pomysł, ale mam teraz tyle zgłoszeń od zespołów i tak długą kolejkę, że wystarczy mi na kilkanaście lat (śmiech). Zespoły, które wymieniłeś, nie zgłosiły jak dotychczas chęci udziału w festiwalu.

fot. Marek Nowicki
– Czy już wiesz, jakie zespoły wyjdą na scenę 3-go i 4-go lipca 2015 na plaży w Goniądzu, czy wszystko jeszcze jest otwarte?

– Tak, wstępnie mam gotowy plan przygotowany na brudno z kapel, które przysłały swoje propozycje, jednak nie będę go jeszcze długo upubliczniał. Muszę nabrać pewności co do tych decyzji. Mogę powiedzieć tylko tyle, że w dwa dni zagra 30 kapel!

– Czym zajmuje się Jacek Żędzian poza ciężką pracą, aby kolejny Rock na Bagnie okrył się sławą i jak godzi wszystkie obowiązki swojego życia?


fot. archiwum RnB
– 20 lat przepracowałem na Poczcie jako listonosz, ochroniarz, ekspedient, radca i przedstawiciel handlowy, aby w końcu zostać gryzipiórkiem i od siedmiu lat pracuję w Urzędzie Miejskim w Mońkach. Po pracy jestem mężem i ojcem borykającym się z trudami życia codziennego przerywanymi organizacją festiwalu, nad którym pracuję okrągły rok.

– Masz jeszcze jakieś niespełnione marzenia?

– Tak. Reaktywacja SIEKIERY z Budzym i Adamskim (śmiech).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza