wtorek, 13 września 2016

Uważamy rasizm za przejaw słabości i kompleksów – z Pawłem "Pigułą" Czekałą z zespołu Analogs rozmawia Kuba Mikołajczyk i Sławek Orwat

Kuba Mikołajczyk: Czy w momencie kiedy założyliście zespół były głosy że zdradziliście swoje ideały, bo jednak to była kooperacja punka i skinheadów?

fot. Sławek Orwat
Paweł Czekała: Byliśmy trochę odcięci od polskiej, wioskowej głupkowatości. Ludzie potrzebują ideologii, która jest kagańcem i nie pozwala Ci się wyrażać. Interesowaliśmy się punk rockiem i po prostu zaczęliśmy go grać. Nie zastanawialiśmy się kto kim jest, kto jaką subkulturę reprezentuje. Było to dwadzieścia lat temu i byliśmy dziećmi, każdy tam jakieś ideały miał, ale najważniejsze było to, że te ideały się przenikały a nie stały nawzajem w opozycji. Nie chcieliśmy budować jednolitego bloku ideowego, tylko grać punk rocka.

Kuba: Jaki jest wasz stosunek do rasizmu?

Paweł: Nie zazdrościmy nikomu. Mamy pełnowymiarowe kutasy więc nie zazdrościmy mieszkańcom Afryki, że mają swoje do kolan. Generalnie uważamy rasizm za przejaw słabości i kompleksów.

Kuba: Wielu ludzi sądzi, że pewne ideały się gryzą. Postrzegają skinheadów jako rasistów a punków z kolei jako antyrasistów.


fot. Sławek Orwat
Paweł: Skoro ktoś to tak postrzega to nie wie nic o kulturze skinheads. To jest kultura, która wywodzi się z Jamajki i ma swoje korzenie w emigracji, czyli nie była rasowo jednolita. Z kolei kulturę punk uważa się w Polsce nie za alternatywny sposób życia, poza schematem narzuconym przez konsumpcjonizm, tylko jako patologię, alkohol, niski poziom intelektualny i mało twórczą egzystencję. Jest to spadek po epoce kapitalizmu państwowego sprzed 1989 roku. Wtedy ten dziwny i niezrozumiały dla ówczesnych mediów ruch kulturowo-społeczny przedstawiano dokładnie w ten sposób.

Sławek Orwat: Scena oj powstała na podwalinach punk rocka. I muzyka oj powstała jako mix punk rocka i muzyki skinheadów. To dla punków było chyba nie do przyjęcia.

Paweł: Zależy dla kogo było to nie do przyjęcia. Przecież ta scena istnieje do dziś! Ta scena miała swoje początki w Europie, w Anglii. Dla ludzi, którzy maja ciasną mentalność wiele rzeczy jest nie do przyjęcia. Tak było i jeśli ktoś nie potrafi tego pojąć to jego problem.


fot. Sławek Orwat
fot. Sławek Orwat
Sławek: A z czego wynikał konflikt Pasażera z Garażem?

Paweł: Każdy ciągnął w swoją stronę. Każdy wydawca chce sprzedawać swoje płyty i każdy mówił, że inni sprzedają gówno. Tak to się napędzało. Teraz są to wszystko sprawy bez znaczenia.

Sławek: Czyli kasa była najważniejsza?

Paweł: Czasami nie o kasę chodzi a o prestiż. Chodzi o pozycję w hierarchii stada. Z tego rodzaju konfliktów i współzawodnictwa wynika fakt, że dzisiaj polska scena punk rockowa jest słaba. Chodzi mi o słabość organizacyjną, o jej potencjał wydawniczy i promocyjny, a nie o treściowy czy jakościowy samych zespołów.

Sławek: Ktoś się poczuł zagrożony ?

Paweł: Takie informacje do nas docierały od wydawców i wytwórni niezależnych. Ludzie zaczynają myśleć wielotorowo, a nie tylko jak im się każe. Analogs pokazywał, że poza wzniosłymi ideami istnieje też zwykły świat z jego zwykłymi problemami wynikającymi z sytuacji ekonomicznej, konfliktów społecznych, nienawiści, przemocy i tak dalej.


fot. Artur Grzanka
Sławek: Uważam, że dziś w rocku jest mało buntu i całą inicjatywę przejął rap. W punku nadal jest bunt i myślę, że on uratuje rock! Zgodzicie się z tym?

Paweł: Sam punk rock z swojego założenia jest buntem. Buntem estetycznym i ideowym. Zespoły grające inny rodzaj muzyki nie czują potrzeby pisania trudnych piosenek, bo martwią się czy znajdą odbiorcę. Z wydaniem nie jest już dziś taki problem, można to zrobić za dwa tysiące złotych i masz 500 płyt. Pytanie jest czy ktoś je od ciebie kupi. Zadaniem punk rocka nie jest ratowanie ogólnie muzyki rockowej, która jest już zwykłym komercyjnym bełkotem. Punk rock ma być alternatywą dla innych gatunków muzycznych, które stały się zwykłym towarem. My od lat nie jesteśmy związani ze sceną oj. W Polsce ta scena zrobiła się bardzo polityczna i poszła w prawą stronę. Po prostu poszła za modą i w ogólnym zarysie posiada mentalność prorządową, czyli zgodną z ideami prezentowanymi przez obecny rząd. Przestaliśmy już grywać z zespołami, z którymi kiedyś graliśmy. Zostaliśmy odrzuceni przez scenę której byliśmy pionierami, bo nie poszliśmy za modą. I co ciekawe, po tym odrzuceniu zaczęliśmy grać więcej koncertów, bo sami zaczęliśmy je organizować. Niezwiązani z żadną sceną nie ciągniemy żadnego balastu i funkcjonujemy lepiej. Jesteśmy zespołem punk rockowym, ale ani scena punk rockowa, ani scena związana z kulturą skinheads nas nie obejmuje. Zdarza nam się też zagrać na imprezach obciachowych, ale dobrze nam płacą ( śmiech ). Żyjemy z tego więc dlaczego nie.


fot. Sławek Orwat
Kuba: Nie ująłbym tego w kwestii komercji, choć niektórzy mogliby to tak zinterpretować.

fot. Sławek Orwat
Paweł: Zarzuca nam się, że gramy za dużo koncertów, bo na scenie punkrockowej nie powinno się tyle grać. Zarzuca nam się że na nasze koncerty przychodzi dużo ludzi co oznacza, że się sprzedaliśmy. Sprzedalibyśmy się chętnie, ale nikt nas nie chce kupić. Moglibyśmy robić wtedy co byśmy chcieli, ale nikt nam nie chce dać tyle, za ile byśmy byli gotowi się sprzedać (śmiech)

Kuba: Jesteś autorem większości tekstów w zespole, niektóre powstały piętnaście lat temu, inne są w miarę świeże. Czy są jakieś z którymi dzisiaj już nie do końca się identyfikujesz, ale śpiewasz je, bo publiczność tego oczekuje?

Paweł: Na pewno wiele tekstów, które w naiwny i czarno biały sposób oceniają świat, to teksty z pierwszego okresu działalności. Gramy te numery nadal na koncertach ponieważ ludzie je lubią. Jest kilka takich piosenek, traktuję to jako pamiątkę pewnej mentalności, która już minęła. Teraz powoli zbliżam się do 50-tki a kiedy powstawały takie utwory jak „Dzieciaki Atakujące Policję” nie miałem nawet dwadzieścia pięć lat. Inaczej się myśli, zmienił się świat, a dodatkowo każda kolejna generacja ma swoją odrębną ocenę tego co ich otacza.


fot. Artur Grzanka

Kuba: W polskim „szoł biznesie” z płyt nie da się wyżyć. Dużo osób ściąga muzykę szczególnie w środowisku punk rockowym. Jaki jest Wasz stosunek do tego?

fot. Artur Grzanka
Paweł: Kto ma kupić, ten kupi. Ktoś kto kupuje płyty sceny niezależnej albo legalne mp3 jest jej częścią a inni niech sobie ściągają. Chuj im w dupę!

Kuba: Powstaliście w roku 95 czyli roku najmniej sprzyjającym dla punk rocka. Inne zespoły się rozpadały lub zawieszały działalność, a wasz zespół przetrwał i w ubiegłym roku świętował dwadzieścia lat działalności.

Paweł: Zespół Analogs jest słuchany przez ludzi, którzy nie koniecznie są związani z punk rockiem. Pisaliśmy i piszemy teksty uniwersalne. Nie były one kierowane tylko do ludzi, którzy ubierają się tak jak my, ale do wszystkich którzy chcieliby nas słuchać. Samotność, przemoc, zagubienie to były tematy, które poruszaliśmy. To tematy z którymi ludzie się identyfikują. Teraz świat zeszmacił się jeszcze bardziej i to wszystko o czym śpiewamy jest jeszcze bardziej aktualne.



fot. Artur Grzanka
Kuba: W Twoje żagle dmuchały różne wiatry. Kiedyś zatwardziały rockendrolowiec, a dziś sport i zdrowy tryb życia. Przeszedłeś swoistą przemianę i jest to wizerunek, który nie kojarzy się raczej ze sceną punku.

fot. Sławek Orwat
Paweł: Sportem interesowałem się od bardzo dawna. Były jakieś problemy w moim życiu wynikające z tego, w jaki sposób zarabiałem pieniądze, ale nie miało to nic wspólnego z moim trybem życia. Jeśli grasz tyle co my, a do tego robiłbyś sobie imprezę zalewaną alkoholem po każdym koncercie to byli byśmy dziś chyba menelami. A my chcemy grać i kochamy to robić.

Kuba: Co dzisiaj znajdziemy na waszych pólkach z płytami. Czy na przestrzeni lat zmieniły się wasze upodobania muzyczne?

Paweł: Generalnie nie. Jeśli się na czymś wychowałeś, to nawet po wielu latach tego nie odrzucasz. Ja wychowałem się na The Clash czy The Undertones i to zawsze będzie moja klasyka. Pojawiło się też wiele nowych kapel. Ja akurat jestem muzycznym nazistą. Słucham wszystkiego co jest punk rockiem, i jest śpiewane po polsku lub po angielsku. Można do tego dorzucić ska i hardcore, ale reszta mnie nie interesuje. Na mojej playliście są nadal klasyki, ale również masa nowych kapel. Punk rock jest bardzo różnorodny.


fot. Marek Jamroz
fot. Artur Grzanka

Kuba: W waszym dorobku macie cover The Clash „Strzelby z Brixton”. Byliście tam już kiedyś, bądź chcielibyście się tam wybrać?

Paweł: Jeśli kiedyś będziemy turystycznie to na pewno zwiedzimy, ale póki co przylatujemy tutaj z muzyką i nie mamy na to niestety czasu.

Kuba: Piosenka Era techno powstała na skutek pracy, która kiedyś wykonywałeś (ochroniarz na dyskotece dop. Red) Jest dość gniewna.

Paweł: Tak to prawda. Nauczyłem się też już takimi rzeczami nie denerwować, bo nie mam na nie wpływu. Jeśli są na świecie ludzie, dla których taka słaba muzyka ma znaczenie, to niech im będzie.

Kuba: Męczy cię odgrywanie takich numerów po raz… Nie wiadomo już który?


fot. Artur Grzanka
Paweł: Takie piosenki gramy mimo wszystko chętnie, bo ludzie je lubią. Reagują na nie żywiołowo i bardzo emocjonalnie. To nam daje kopa i pewnie dlatego jeszcze w ogóle gramy. 90 % ludzi chce się bawić przy starej muzyce, którą już zna. Taka jest konwencja chyba większości zespołów. Podobno najlepiej się bawimy właśnie przy muzyce, którą już znamy. Z piosenek, które mamy na naszej liście wywaliłbym przynajmniej z dziesięć, ale nie dlatego, że się ich wstydzę a dlatego, że mi się już znudziły, bo ograłem je chyba z tysiąc razy. Ale koncert jest dla publiczności, a nie dla mnie.

Autorzy:

Jakub Mikołajczyk przyszedł na świat w Strzegomiu. Już w dzieciństwie poznał muzykę grupy TSA, a krótko potem album swego życia - The Animals Floydów. Wkrótce w jego domu pojawiło się także The Best of Deep Purple i krążki Dire Straits, Roda Stewarta i grupy Queen, której bardzo szybko stał się oddanym fanem. Następnie w jego życiu pojawiło się pierwsze magiczne słowo Punk, a wraz z nim takie załogi jak Sedes, Defekt Muzgó, KSU, Dezerter, Big Cyc i Ga-Ga. Pogujące szaleństwo spowodowało u młodego Kuby decyzję o nauce gry na gitarze pomimo, że rodzice usilnie chcieli z niego zrobić pianistę. Młody buntownik nie dał jednak za wygraną, a szczytowym "osiągnięciem" okresu buntu był jego relaksacyjny pobyt na komisariacie plus domowy szlaban na koncerty gratis, co nie tylko nie odstraszyło Kuby od punk rocka, lecz skierowało go na takie kapele jak Metallica i Guns N' Roses. Wkrótce w jego życiu pojawiło się kolejne magiczne słowo - Internet, a wraz z nim przepastne zasoby muzycznych informacji i videoclipów. Czytał, słuchał i chłonął wszystko, co tylko było dostępne. Dzięki ucieczkom z domu umożliwiającym skuteczne omijanie szlabanów, Kuba zaliczał kolejne punkowe koncerty. W jego życiu pojawiły się z czasem takie marki jak The Offspring, Roger Waters, Deep Purple i Iron Maiden. Około roku 2000 Kuba po raz pierwszy usłyszał Piotra Kaczkowskiego oraz dwóch kolejnych Piotrów - Stelamcha i Metza i innych prezenterów Trójki, po czym w życiu Kuby pojawiło się trzecie magiczne słowo - Emigracja. W Anglii nawiązał współpracę z Radiem Bedford, dzięki czemu mógł mówić to wszystko, co przez lata gromadziło się w jego głowie. W Bedford Kuba powołał do życia autorski program radiowy "Prąd Przemienny". Niedawno, wraz z radiowym przyjacielem - znanym z łamów mojego bloga zwycięzcą II tury Jubileuszowego Konkursu Muzycznej Podróży Mateuszem Augustyniakiem, Kuba stworzył portal muzyczno - kulturalny www.polskiwzrok.co.uk, który dopiero nabiera kształtu. Celem portalu jest promocja młodych zespołów i wydarzeń kulturalnych w UK. Od czasu do czau Jakub sięga także po jazz i muzykę klasyczną. Za swój największy życiowy sukces uznaje fakt, iż jego 5-letni syn potrafi odróżnić Metallice od AC/DC i zaliczył już koncert Deep Purple. Od niedawna Polski Wzrok  - muzyczny portal Kuby i Mateusza oraz blog Muzyczna Podróż nawiązały stosunki bilateralne oraz ścisłą współpracę w postaci wymiany informacji i publikacji w celu zapewnienia jeszcze lepszego przepływu dobrych wieści pośród polskich fanów muzyki żyjących na Wyspach Brytyjskich i nie tylko.

Sławek Orwat - Muzyki słuchał wcześniej niż potrafił mówić. W dojrzałość wprowadził go stan wojenny. Przez półtora roku był redaktorem muzycznym tygodnika Wizjer oraz współorganizował dwie edycje WOŚP w Luton, gdzie także prowadził polskie programy w internetowym radio Flash i brytyjskim Diverse FM. W roku 2010 założył kabaret 3 x P, który wystąpił m.in w imprezie poprzedzającej zawody strongmanów Polska - Anglia. Z londyńskim magazynem Nowy Czas współpracuje od marca 2011. W latach 2012 - 2014 prowadził autorską audycję Polisz Czart na antenie brytyjskiego radia Verulam w położonym niedaleko Londynu St. Albans. W roku 2013 program ten był emitowany również na nieistniejącej już platformie radiowej Fala FM z siedzibą w kanadyjskim Toronto. Od lipca 2012 związał się z warszawskim magazynem JazzPRESS, a od października tego samego roku z wychodzącym w Sosnowcu muzycznym kwartalnikiem Lizard. Tłumaczenie jego wywiadu z Leszkiem Możdżerem ukazało się w brytyjskim magazynie LondonJazz. Pojedyncze publikacje jego tekstów pojawiły się się m.in. w londyńskim magazynie Lejdiz, wychodzącym w Edynburgu Pangea Magazine oraz na łamach toruńskich Nowin. Poza działalnością dziennikarską, od czasu do czasu można go także spotkać w roli konferansjera. Największą imprezą, jaką miał okazję zapowiadać dla blisko 2,5 tysięcznej widowni, był zorganizowany przez Buch IP w dniu 8-go marca 2014 londyński koncert, na którym wystąpiły Nosowska, Brodka i Maria Peszek.. W czerwcu 2015 wraz z Tomaszem Wybranowskim reaktywował Listę Przebojów Polisz Czart, która ukazuje się w każda drugą środę miesiąca na antenie NEAR FM w irlandzkim Dublinie. Od roku 2014 dołączył do najbardziej muzycznego polskojęzycznego portalu na Wyspach Brytyjskich - Polski Wzrok z siedzibą w malowniczym Bedford.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza