wtorek, 30 kwietnia 2013

Kompleks Małego Miasteczka - Skazani na sukces (Nowości Dziennik Toruński)

Dziennik Toruński - Nowości

Kompleks Małego Miasteczka poznałem podczas tegorocznych Konfrontacji Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu Kujawskiego „KATAR”. W związku z napiętym terminarzem mojego krótkiego pobytu w Polsce, miałem wówczas okazję zobaczyć jedynie ich próbę odbywającą się tuż przed finałowym występem podczas którego odebrali nagrodę publiczności. Urzekli mnie swoją młodzieńczą szczerością i rzadko spotykanym w tej kategorii wiekowej poziomem artystycznym. Podobnie jak niedawny występ Kompleksu Małego Miasteczka w Toruniu, w roku 2010 we wrocławskim klubie Liverpool podziwiałem występ prawie nikomu wtedy nieznanego wrocławskiego zespołu Katedra. Dziś ich brawurowe wykonanie „Jednego serca” Czesława Niemena podczas niedawnego półfinału Must Be The Music zna cała Polska, a Katedra jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do zwycięstwa w tym programie. 23-go marca podczas KATAR-u odżyły wspomnienia z Wrocławia. Pamiętam moment, gdy spontanicznie podałem swoja wizytówkę Małgosi Wierzbowskiej – managerce KMM, prywatnie mamie Witka – perkusisty grupy.

Kacper i Michał
Napisali do mnie jak wiele innych kapel, które spotkałem podczas moich polskich wojaży. Ich kompozycja „Moja” z pięknym tekstem Michała Hildebrandta, którego wokal jest jednym z największych atutów brodnickiej formacji, szła w górę jak burza na Liście Przebojów Polisz Czart, którą przed ponad rokiem powołałem do życia i która skupia dziś już ponad setkę undergroundowych kapel z całej Polski i UK. Zwycięstwo KMM w najnowszym notowaniu naszej listy jest tym bardziej cenne, że zespół w związku z późnym zgłoszeniem, wystartował z tzw. „dzikiej karty”, czyli mógł liczyć jedynie na głosy swoich fanów. Zespoły znajdujące się na oficjalnej liście propozycji często są zauważane przez sympatyków innych wykonawców, a także przez słuchaczy, nie związanych z żadnym ze starających się o zwycięstwo muzyków. Chciałbym bardzo, aby brytyjski sukces KMM był zachętą dla młodych, utalentowanych artystów z niewielkich polskich miast i miasteczek, którzy posiadając muzyczny talent borykają się z najprzeróżniejszymi trudnościami. Nastolatkom z Brodnicy serdecznie gratuluję, a czytającym te słowa sugeruję nazwę tej młodej kapeli dobrze zapamiętać. Być może za kilka lat będziecie ich poczynania - podobnie jak dziś czynią to Wrocławianie względem Katedry – z napięciem obserwować na ekranie ogólnopolskiej telewizji i z sentymentem wspominać poniższą rozmowę.

Michała Hildebrandta - wokal, 
Kacpra Zakrzewskiego - gitara elektryczna, 
Pawła Knorpsa - gitara elektryczna, 
Marka Orłowskiego - gitara basowa, 
Witka Wierzbowskiego – perkusja
poprosiłem o rozmowę tuż po sukcesie utworu "Moja" w trzecim tegorocznym notowaniu Listy Przebojów Polisz Czart

Herb Brodnicy
- Mieszkam w małym urokliwym miasteczku St. Albans i jestem szczęśliwy, że to właśnie tu znalazłem swoje emigracyjne miejsce na ziemi. Wywodzący się z countryside’u mieszkańcy Londynu bardzo często wyrażają dumę ze swojego pochodzenia. Jak myślicie, dlaczego w Polsce od dziesięcioleci pokutuje kompleks małego miasteczka i prawie każdy przybywający z prowincji na studia do Stolicy bardzo szybko mieni się Warszawiakiem? 

Michał: W większym mieście łatwiej jest zdobyć pracę, więcej jest miejsc związanych z kulturą. 

Marek: …no i więcej miejsc i okazji do grania koncertów i większa szansa na zrobienie kariery. 

Witek: W dużym mieście jest większa tolerancja na muzykę i gatunki muzyczne - te specyficzne, mniej popularne, niszowe. Jest więcej otwartych na to ludzi. 

Marek: W małym mieście gra się tylko dla znajomych, wszyscy się znają. 

Michał: To wszystko prawda, ale ja akurat nie lubię życia w dużym mieście. Wolę Brodnicę. 

- Ile macie lat? Jeśli dobrze pamiętam, wszyscy jesteście nastolatkami? 

Kacper - gitara
Witek: ja mam 18. 

Marek: średnia wieku naszego zespołu to 19 lat. 

Witek: dwie osiemnastki i trzy dziewiętnastki (śmiech) 

- „Ładne! Muzycznie przypominają mi lżejszy odcień Comy, tylko wokal "młodszy". Ta krótka recenzja Waszego utworu „Moja” spontanicznie wyrażona przez Fryderyka Nguyen’a – wokalistę Katedry, to nie jedyna wypowiedź jaką usłyszałem wskazująca na inspiracje łódzką formacją. Często spotykacie się z podobnymi opiniami? 

Marek: Ja się jeszcze nie spotkałem, chociaż przyznaję, że tak jest. Ich muzyka mnie inspiruje. 

Michał: Dla mnie osobiście ten zespół nie jest jakąś wielką inspiracją jako wokal. 

Marek: Ale przez wiele lat słuchałeś Comy i pewnie coś Ci zostało w głowie. 

Witek - perkusja. Sceniczny debiut KMM
Michał: Wiesz co… ja wokal Comy lubię, ale nie bierze mnie emocjonalnie. Szczerze mówiąc, od jakiegoś czasu - jeżeli już mówimy o wokalnych inspiracjach - to mnie bardziej inspiruje wokalista Placebo czy The Cure. 

- Witku, Twój Dom jest miejscem prób i chyba czymś w rodzaju siedziby KMM. Duchowe wsparcie rodziców wokalisty Katedry - których mam przyjemność znać osobiście - w dużym stopniu wywarło wpływ na jego rozwój artystyczny. Czy Twoje muzyczne osiągnięcia, to w jakiejś mierze także postawa Twojej mamy, która ponadto zajęła się wszystkimi sprawami promocyjno-organizacyjnymi Waszej grupy? 

Witek: Tak. 

Zespół: (Śmiech). 

Witek: Wsparcie szczególnie przy tak drogim i głośnym instrumencie jak perkusja jest obowiązkowe. Inaczej nie byłoby opcji tutaj grać i nie byłoby opcji żebym się doskonalił perkusyjnie w jakikolwiek sposób. Po prostu trzeba tolerować ten hałas, zwłaszcza na początku kiedy jeszcze granie nie jest ani ładne, ani składne, ani nie brzmi. A po za tym dobry kontakt z rodzicami i wsparcie dla całego zespołu zdecydowanie kształtuje mnie muzycznie. 

- Marku, to Ty i Witek zaprosiliście Michała do zespołu. Skąd się znacie i jak udało się Wam odnaleźć tak znakomity wokal ? 

Marek - bas i Paweł - gitara
Marek: Nie, to tak nie było. To ja z Michałem tworzyłem kiedyś inny zespół, z którym przestaliśmy się pewnego dnia spotykać. Znałem Witka, wiedziałem że gra na perkusji no i umówiliśmy się na wspólną próbę we trójkę i stwierdziliśmy, że stworzymy zespół. 

- Kacper i Paweł pojawili się w zespole nieco później. Czy wszyscy jesteście w trakcie edukacji muzycznej, czy są wśród Was samorodne talenty, które po raz pierwszy właśnie w KMM mają okazję na sprawdzenie swoich umiejętności w dziedzinie muzyki? 

Marek: Każdy z nas swoje pierwsze kroki stawiał grając w różnych składach. Na tych instrumentach na których gramy w zespole, wszyscy jesteśmy samoukami. 

Michał: Ale takie pierwsze poważne granie, to jest z KMM-em. To co robiliśmy wcześniej, ja bym tego nawet nie nazywał graniem. 

Michał - vocal
Marek: No tak, ale jakbyś nie grał z nami w Raporcie przez te dwa lata. to nie byłbyś takim muzykiem, jakim jesteś teraz. 

Michał: Ja wokalnie jestem totalnym samoukiem. 

Kacper: Ja - 4 lata ognisko muzyczne. 

Marek: Ja chodziłem do szkoły muzycznej i grałem na skrzypcach. 

Witek: O! Nie wiedziałem nic o tym! Ja przez rok chodziłem do szkoły muzycznej na instrumenty perkusyjne. Przez rok grałem na werblu i ksylofonie, a chciałem uczyć się grać na zestawie. Nie podobało mi się i zrezygnowałem. 

- Michale, posiadasz nie tylko talent wokalny. Twoje teksty świadczą o ogromnej wrażliwości. Czy przed powstaniem KMM pisałeś poezję? Skąd czerpiesz inspirację i co chciałbyś przekazać w tekstach, które śpiewasz? 

Michał: Przed powstaniem KMM pisałem zarówno teksty piosenek jak i piosenki. Miałem również styczność z pisaniem poezji. Sam nie wiem, skąd pochodzą inspiracje do tekstów, ponieważ piszę je impulsywnie pod wpływem jakiegoś słowa albo uczucia, które wypełnia mnie całego i od razu czuję pewną energię, którą muszę wyzwolić poprzez napisanie tekstu. Sam do końca nigdy nie wiem, o czym będzie tekst, który napiszę. Często jakieś losowe słowo albo losowa myśl tworzy całość. Nie wiem też tak do końca, co chciałbym przekazać przez te teksty. 

Kacper
- Kto komponuje Wasze piosenki? 

Witek: Michał i Paweł. 

Michał: Tak, ale gdy nowe piosenki są przynoszone na próbę, zazwyczaj zmieniają całkowicie swój pierwotny kształt i tak naprawdę każdy w zespole jest po części kompozytorem. 

- Istniejecie nieco ponad rok. Czego Was ten czas nauczył? Czy zdążyliście już zasmakować pierwszych radości lub uświadomić sobie pierwsze błędy, które Was czegoś nauczyły? 

Michał: Na pewno jeśli będziemy jeszcze raz zabierać się za nagrywanie czegokolwiek, to poświęcimy temu więcej czasu, żeby nie nagrywać na szybkość tylko na jakość. 

Witek: Po każdym naszym koncercie wiemy co zrobiliśmy nie tak, bo słyszymy to od publiczności i znajomych ludzi. Uczymy się na własnych błędach. 

KATAR - Toruń
- Jak wspominacie sceniczny debiut w brodnickim klubie „Stajnia”? 

Kacper: To była pierwsza konfrontacja naszej twórczości z publicznością. Ciężko do tego podejść obiektywnie, bo było tam bardzo dużo emocji związanych z reakcją ludzi na naszą muzykę. 

Witek: Przy okazji byliśmy niemiłosiernie zmęczeni, bo dwa dni nagrywaliśmy demo. W zasadzie nie spaliśmy. Nagrywaliśmy do późna, a wcześnie rano musieliśmy wrócić do studia i praktycznie prosto z Torunia bez możliwości odpoczynku do Brodnicy na próbę i koncert. Po prostu byliśmy niewyspani, zestresowani i zmęczeni. To wpłynęło na pewno na jakość występu. 

Występ podczas KATAR-u, gdzie poznałem KMM osobiście
- Poznaliśmy się 23-go marca w Toruniu podczas Konfrontacji Amatorskiej Twórczości Artystycznej Regionu Kujawskiego „KATAR”, gdzie można było odczuć, że nie mieliście wcześniej zbyt wiele okazji do zagrania koncertów. Za kilka lat z uśmiechem będziecie wspominać ten czas. Jak radzicie sobie ze sceną na obecnym etapie istnienia KMM? 

Michał: KATAR to był nasz drugi występ przed publicznością, czyli doświadczeń nie mieliśmy praktycznie żadnych. Myślę, że jest spora poprawa od pierwszego występu. Przerwy pomiędzy piosenkami są krótsze, jesteśmy lepiej obyci ze sceną, piosenki są również lepiej dopracowane, bo poświęciliśmy im więcej czasu żeby lepiej brzmiały. 

Witek i Marek
- Michale, jak postrzegasz siebie w roli front mana, który oprócz śpiewu, odpowiada także podczas koncertu za nawiązanie kontaktu z publicznością? 

Michał: Mam pewien problem z wypowiadaniem się do szerszego grona ludzi, ale przełamuję coraz bardziej ten dystans pomiędzy mną a publiką. Ciężko jest mi mówić o sobie jako o front manie zespołu, ponieważ jestem dosyć nieśmiałą osobą i trudno jest mi nawiązać relację z większym gronem ludzi jednocześnie. Ale to się zmienia na szczęście. 

- Tuż przed KATAR-em zebraliście największą ilość głosów w plebiscycie internautów, dzięki czemu w koncercie finałowym w klubie Od Nowa odebraliście Nagrodę Publiczności. To wielki skarb posiadać taką ilość oddanych fanów będąc dopiero na starcie do kariery? 

Paweł
Paweł:: Tak. Potwierdzamy. To wielki skarb. Dziękujemy naszym fanom, ze są z nami. 

- Wasz utwór "Pusta kartka” pojawił się na antenie Radio Gra. Piosenka zdobyła największą ilość głosów spośród 35 kapel. Otrzymaliście też zaproszenie od organizatorów toruńskiego festiwalu "Audiowizje”. Online Radio Earbits zwróciło się do Was o zgodę na prezentowanie Waszych utworów. Odczuwacie początki popularności? Dziewczyny są milsze niż dawniej (śmiech) ? 

Zespół: (śmiech) 



Michał: Ludzie z najbliższego otoczenia po prostu cieszą się. 

Paweł: Ja odczuwam, ale dlatego że jestem w szkole taką osobą, która dotychczas nie przyciągała uwagi. Nie otaczam się ludźmi wokół siebie. Teraz przypadkowe osoby podchodzą do mnie i zauważają mnie. 

Witek: Zmienia się. U mnie w szkole ludzie nucą „Pustą kartkę”, bo gdy zbieraliśmy głosy przed KATAR-em na stronie Radia Gra, piosenka ta była wtedy mocno nagłośniona i w mojej szkole jest grupa osób, która ją zna. Uśmiechają się, cieszą się i pytają o zespół. 

Kacper: Wczoraj dostałem SMS-a o treści „Pusta kartka” i drugiego od obcego numeru, że ładnie wczoraj wyglądałem po zmianie fryzury, więc to jest początek popularności. 

Witek: Kacper, to ja napisałem. 

Zespół: (śmiech) 

- Demo, z którego pochodzi „Moja” nie ma jeszcze nawet trzech miesięcy. Czy nagrywaliście je w Walentynki z miłości do muzyki, czy po prostu, aby zdążyć ze zgłoszeniem na „Katar” (śmiech)? Jak po kilku tygodniach oceniacie swoje pierwsze nagrania? 

Paweł: Demo nie oddaje do końca tego, co chcielibyśmy grać. 

Marek i Paweł
Witek: No i było to grane bardzo grzecznie i ostrożnie, bo każdy z nas musiał grać maksymalnie równo. Drobna różnica w tempie wykluczała całe nagranie i trzeba było je powtarzać, a mieliśmy określoną ilość czasu na nagranie. Grać w domu z metronomem, a grać w studio z metronomem, kiedy trzeba coś dograć do zespołu, to jest kompletnie coś innego i każdemu z nas zajmowało to bardzo dużo czasu, więcej niż się spodziewaliśmy. 

Kacper: Przede wszystkim nie byliśmy na końcowym etapie powstawania dema, kiedy było ono składane. Nie mieliśmy kontroli nad tym, jak to ostatecznie ma wyglądać. Wynika to z naszego braku doświadczenia i znajomości tematu. 

- Konkursowi o nagrodę Grand Prix Seven Festival "Music & More” 2013 patronuje radiowa Trójka i to właśnie dziennikarze tej stacji zakwalifikowali Was do następnego etapu wraz z dziewiętnastoma innymi kapelami z całej Polski spośród zgłoszonych 138 zespołów. Aktualnie w głosowaniu internautów zajmujecie drugą pozycję. Zdajecie sobie sprawę, że w przypadku sukcesu w imprezie tej rangi, może być o Was wkrótce bardzo głośno? 

Michał: Przeraża mnie raczej wizja takiego zdarzenia. 

Marek: Mnie też. 

Michał: Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Jest to poza spektrum jakichś moich wyobrażeń związanych z tym, co robimy, ale wiemy, że coś takiego może nastąpić. 

Witek: Ciężko to sobie wyobrazić, ale byłoby wspaniale. 

Paweł: To mamy zdania podzielone, bo mnie to na przykład cieszy. 

Michał: Mnie też cieszy. Ja nie mówię, że nie cieszy, tylko jestem trochę przestraszony. 

Marek: No właśnie. 

Michał: …wizją grania na ogromnej scenie dla tysięcy osób. 

Witek: Błąd popełniony podczas koncertu granego dla kilkudziesięciu osób, a pomyłka przed tysiącem obcych ludzi, to jest właśnie ten strach i stres. 

- Jakie marzenia mają młodzi chłopcy z Brodnicy, którzy bez kompleksów wystartowali do muzycznej kariery? 

Michał: Chciałbym być szczęśliwy (śmiech) 

Witek: Mieć żonę, dziecko (śmiech) 
Kacper: … i psa (śmiech). Nie! To Michał chce mieć psa. 

Zespół: (śmiech)

Witek: A tak poważnie to nagrać płytę i jeżeli jest to możliwe na polskim rynku, to żyć z muzyki, bo jest to moja pasja. 

Michał: Żyć z tego co kocham robić, żeby nie zmuszać się do czegoś przez całe życie.

1 komentarz: