środa, 1 marca 2017

Jacek Jarocki - Transsexdisco – Surreal

Tekst pochodzi z serwisu Muzyczny Horyzont



Gatunek: rock
Data wydania: 2017


Spis utworów: 
  1. Reprezentant
  2. Nie znikam
  3. Brawa dla artysty
  4. Existere
  5. Julia przy nadziei
  6. Legenda
  7. Wyspa
  8. Oczy
  9. Nic na siłę
10. Do trzech
11. W transie
12. Supersingiel
13. Surreal

7 Stars (7 / 10)


Coraz częściej stwierdza się, że w muzyce powiedziano już wszystko. Nic w tym dziwnego: skala dźwięków jest ograniczona, zaś artystów coraz więcej. Do jakich rozwiązań zmusza taki stan rzeczy? Jedni będą łamać konwencję, iść pod prąd, udziwniać i wypaczać, drudzy natomiast zbiorą do kupy to, co już było i ułożą po swojemu. Choć tytuł najnowszej płyty Transsexdisco, czyli Surreal, zdaje się sugerować pierwsze wyjście – tak wszak postępował Salvador Dali i koledzy – to krążek obiera drugą strategię. Zaskoczeni? Ja też. Ale tylko odrobinę.


Fot Michał Zdanowicz
Skąd taka konstatacja? Otóż Transsexdisco konsekwentnie eksploruje obszary, które nawet niedzielnemu fanowi muzyki będą dobrze znane. Rockowe aranżacje podszyte nutą elektroniki przywodzą na myśl dokonania Happysadu, a może przede wszystkim Hurtu. Pomysły na poszczególne kompozycje, które składają się na Surreal, są raczej proste – oszczędny riff gitary, punktowana perkusja, a do tego szorstki i niski wokal. Co jednak interesujące, przy tak ograniczonych środkach ekspresji olsztynianie potrafią zaproponować piosenki stosunkowo różnorodne i eksplorujące różne kierunki. Choć punktem wyjścia jest na ogół standardowy rock (Oczy), to raz zmierza on w stronę łagodniejszego grania (Brawa dla artysty), raz zaś zostaje dociążony odpowiednio mocnym przesterem gitary (Legenda). Nie mogło zabraknąć również nieco bardziej popowego kawałka, rozpoznawalnego za sprawą elektronicznego brzmienia oraz refrenu w stylu ska (Nic na siłę), a także spokojniejszej kompozycji o charakterze mrocznej ballady (Julia przy nadziei). Sumarycznie rzecz biorąc, nie sposób odmówić krążkowi zarówno stylistycznej spójności, jak i wprawy w korzystaniu z utartych schematów oraz ich dekonstrukcji na własne potrzeby.


Nie tu jednak tkwi prawdziwa siła Surreal. Odpowiedniego klimatu nabiera ona bowiem dopiero wtedy, kiedy wybrzmi ostatnia piosenka, zaś my zastanowimy się, co tak naprawdę przed chwilą usłyszeliśmy. Za płytą wydaje się bowiem kryć jakaś wyższa idea, którą można spróbować wyeksplikować jako umiarkowany pesymizm. Same piosenki rzadko kiedy bywają słoneczne, do tego dochodzą poważne, niekiedy depresyjne wręcz teksty. Damian Lange raz proponuje bardzo gorzki protest song (Reprezentant), innym razem opowiada historię o trudnej miłości (Julia przy nadziei) lub śpiewa o ucieczce przed całym światem (Wyspa). Warstwa liryczna to zresztą mocna strona Surreal, bo teksty są zarówno mądre, jak i dobrze napisane.

Fot Ewa Fidut
Z drugiej strony płyta ma swoje braki. Co znamienne, dotyczą one najczęściej samych linii wokalu. Te bywają niekiedy plagiatami poprzednich rozwiązań, przez co trudno je zapamiętać (W transie). Miejscami można również zarzucić im banalność – tak jest na przykład z refrenem Braw dla artysty. No i jest jeszcze Do trzech: połączenie zwrotek, które zdają się pochodzić z 12 groszy Kazika i refrenu, którego nie powstydziłaby się Honorata Skarbek – to się nie mogło udać. Trudno również nie odnieść wrażenia, że przynajmniej część piosenek jest zbyt zachowawcza; zespół zbyt rzadko decyduje się na odważniejsze posunięcia, przez co druga połowa płyta wypada nieco gorzej. Stąd jeżeli coś zawyża końcową notę, to są to przede wszystkim dwa utwory. Pierwszy z nich, Nie znikam, zdaje się być wyekstraktowanym stylem zespołu, opakowanym w aranż, który ma zadatki na prawdziwy hicior. Drugi zaś to Wyspa, którą dźwiga prawdziwy i do bólu szczery tekst – pocztówka z życia, pod którą być może mógłby się podpisać niejeden z Was.


Muzycy Transsexdisco nie odkrywają Ameryki, ale przynajmniej nie udają, że taki jest ich cel. Choć grupie można zarzucić zbyt rzadkie opuszczanie własnej strefy komfortu, to w jej ramach tworzy ona muzykę wartościową, której z przyjemnością się słucha. Swada, odrobina energii, a przede wszystkim nuta goryczy, która przenika Surreal, nadają jej charakteru, który mnie przynajmniej ujął. Czy tak samo będzie z Wami? Cóż, może warto się o tym przekonać na własnej skórze.



Autor:

Jacek Jarocki - założyciel i redaktor strony Muzyczny Horyzont, której celem jest otwieranie na muzykę głów: swojej oraz swych Czytelników. Interesuje go każdy gatunek, bowiem bez względu na etykietkę piosenki dzielą się na piękne i szczere oraz nijakie lub złe. W świecie pozamuzycznym jest filozofem: z pasji, zawodu i powołania. Kiedy nie wykłada i nie recenzuje, ogląda europejskie kino i czyta, głównie o historii.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza