piątek, 25 stycznia 2019

Czuć się spełnionym, to dla mnie pojecie niepojęte - z rockową osobowością Trójmiasta Mietkiem Pawlakiem rozmawia Sławek Orwat

fot. Marcin Smidowicz
Ten wywiad to pokłosie bezprecedensowego wydarzenia z lutego 2018. W związku z tym, że Lista Przebojów Polisz Czart po pierwszych trzech latach nadawania jej przeze mnie na falach Radia Verulam w brytyjskim St. Albans, w roku 2015 przeniosła się do Radia NEAR FM w irlandzkim Dublinie, na falach którego za sprawą Tomasza Wybranowskiego ukazywała się przez kolejne trzy lata, aby w roku 2017 znaleźć swoje stałe miejsce w warszawskim Radiu WNET Krzysztofa Skowrońskiego, po raz drugi już ogłosiłem jej wydanie specjalne podsumowujące jej drugi - irlandzki rozdział. Okazało się, że panowie: Mietek Pawlak - perkusja oraz Adam "Toffik" Wołoszczuk - bas aż dwukrotnie pojawili się w pierwszej trójce tego plebiscytu! Ich cover wielkiego hitu grupy Cytrus z lat 80-tych zatytułowany "Bycza krew" został hitem 3-lecia, natomiast kawałek "Necessary" ich macierzystego zespołu Setin zajął w tym podsumowaniu miejsce nr 3! Z tej okazji postanowiłem porozmawiać z legendą sceny trójmiejskiej - Mietkiem Pawlakiem, który poza wymienionymi projektami znany jest także z występów z bigbitowej kapeli OldYoung i wielu innych niezliczonych składach muzycznego Wybrzeża. Zapraszam do lektury. 


- Za perkusją usiadłeś w 1979 roku. Masz za sobą bogatą muzyczną przeszłość. Czujesz się muzykiem spełnionym?

- Tak... sporo już lat upłynęło, odkąd zamarzyłem sobie zostać gwiazdą rocka (śmiech). Walczyłem dzielnie o sławę, ale życie skorygowało te marzenia. Teraz jestem happy i cieszę się, że mogę bawić się muzyką, grać, współpracować z wieloma zdolnymi ludźmi i to dużo młodszymi ode mnie. Powiem ci Sławku, że czuć się spełnionym, to dla mnie pojecie niepojęte. Zawsze czegoś mi będzie brakować, więc pewnie do śmierci będę czegoś szukał, a póki co, to oprócz zdrówka niczego mi nie brakuje. Cały czas poznaję młodych, zdolnych muzyków, dzięki którym czas mi się zatrzymał, więc nie czuję kompletnie ani upływającego czasu, ani różnicy wieku jaka nas dzieli i to jest to coś, czego nie da się w zwykłej, szarej codzienności odnaleźć.

- Ostatnio starym, nieco zapomnianym przebojom dajesz nowe, drugie życie.

- Tak... kontynuuję swoją misje “ocalić od zapomnienia”. Szukam młodych, zdolnych muzyków, zespalam ich w jedną całość i chociaż potem oni odchodzą każdy w swoją stronę, to dzięki mnie poznają się i to mnie najbardziej cieszy.


- Odnajdujesz też i folkowe perełki.

Adam "Toffik" Wołoszczuk
- Folklor to piękna sprawa. Nawet nie uświadamiasz sobie, ile wspaniałych dźwięków powstało przed wiekami. Większość ludzi zna tylko Chopina, Mozarta i innych sławnych twórców muzyki klasycznej, a trzeba przecież pamiętać, że żyli kiedyś także twórcy i kapele, o których świat nigdy nie usłyszał i dlatego pasjonuje mnie odnajdywanie starych zapisków sprzed wieków wygrzebywanych z jakieś zapomnianej szopy sprzed 100 lat, a potem do takiego znalezionego tekstu bądź zapisanej nutami melodii wymyślam jakiś fajny aranż. Niestety, problem jest w tym, że kiedyś prości ludzie nie umieli robić zapisów nutowych, więc często nie ma jak odtworzyć melodii, ale czasami można odnaleźć np. zapisy z 1928 roku i to już jest prawdziwy rodzynek.

- "Mamy z Mietkiem bardzo różne podejście do muzyki" - stwierdził kiedyś Toffik. Jak więc udało się wam stworzyć tak zgrany duet?

- Podejście miedzy nami nie zmieniło się i ma to swoje zalety. Toffik zawsze przyjmuje moje końcowe korekty i nawet jak trochę pomarudzi (śmiech), to i tak przyzna mi w końcu rację. Dlatego bardzo dobrze mi się z nim współpracuje i naprawdę bardzo mało jest takich muzycznych zdolniachów. Znam jedynie kilka takich osób i to w skali ogólnopolskiej.


- W klubie Grom w Gdyni, w którym przed trzema laty miałem okazję spotkać Cię po raz pierwszy, w roku 1958 odbył się pierwszy rockandrollowy koncert w historii naszego kraju, podczas którego wystąpiła nasza pierwsza grupa mocnego uderzenia - Rythm and Blues. W legendarnym sopockim Non Stopie na początku lat 60-tych rozbrzmiewały piosenki Czerwono i Niebiesko Czarnych. Jak sądzisz, czy te wydarzenia miały znaczący wpływ na to, co działo się w trójmiejskim rocku w latach 80-tych i czy szybszy dostęp do światowej muzyki dzięki marynarzom zza żelaznej kurtyny dawał wam poczucie trochę większej wolności niż rodakom żyjącym w głębi kraju?

Nasze jedyne spotkanie w Gdyni 3 lata temu
- No na pewno. A co do lat 80-tych, to chyba nie tylko w Trójmieście, ale wszędzie ktoś miał jakiegoś wujka marynarza czy też kolegę, który miał takowego, przez co miał ułatwiony dostęp do kaset i płyt. Gorzej było w latach 70-tych. W latach 80-tych dla mnie osobiście najwięcej wiedzy w dziedzinie muzyki, hard rocka, metalu itp. dawał mi mój ulubiony dziennikarz, którego osobiście miałem zaszczyt poznać - red. Marek Gaszyński i jego poniedziałkowa audycja o godz 20:00. To tam właśnie poznałem masę wykonawców, o których PRL nie słyszał. Były też audycje Piotra Kaczkowskiego, więc ogólnie aż tak źle w 80-tych latach nie było. Zresztą były to moje najpiękniejsze muzyczne lata.

- Jak to się dzieje, że pamięć o takich kapelach jak Yaga czy Cytrus nieustannie żyje na Wybrzeżu?


- Co do pamięci o starych, zapomnianych zespołach, to akurat ja jestem takim typowym muzycznym melancholikiem. Lubię wspominać dawne czasy i wygrzebuję czasami jakieś dawne perełki, a potem staram się je ubrać w jakieś nowe, stare muzyczne “szaty” przy pomocy takich zdolniachów jak choćby Toffik. A co do składów, to przenika się tu “młodość” z jeszcze większą młodością (śmiech) jak wtedy, kiedy reaktywowałem swój stary zespół Foyer z lat 80-tych, gdzie obecny, wymieszany skład świetnie się rozumie i uzupełnia. Sam jestem ciekaw, co z tego będzie.

- "Dzięki wam wyszliśmy trochę poza granice Rzeczypospolitej", powiedziałeś tuż po zwycięstwie Setina w 26 Notowaniu Polisz Czart. Toffik natomiast drugie miejsce waszego duetu podsumował tak: "Cytrus to Mietka pomysł. Mi kawałek się spodobał, więc ubrałem go jak tylko najlepiej potrafiłem. Mietek, kilka razy zaznaczał, aby kawałek brzmiał jak numer z XXI wieku... ale tak, żeby zachował charakter ubiegłego wieku. Nie spodziewałem, się że zajdzie tak daleko, biorąc pod uwagę to, iż miałem mało czasu, ponieważ przygotowywałem się akurat do trzymiesięcznej trasy". Co poczułeś, kiedy "Bycza krew" została hitem irlandzkiego 3-lecia Polisz Czart, a "Necessary" Setina zajął w tym podsumowaniu miejsce nr 3?


- Jestem bardzo happy, że ktoś na nas głosował i że dotarliśmy tak wysoko. Zwłaszcza cieszy wysoka pozycja "Byczej Krwi", bo to jednak kawałek z ubiegłego wieku. Co do Setina, to zespół chwilowo zawiesił działalność koncertową po to, żeby ruszyć dalej ale w nowym składzie, więc mam nadzieje że dalej będziemy robić nowe, fajne kawałki.

Cytrus
- "Co do Cytrusa, to wybrałem ten kawałek dlatego, że osobiście znam tych ludzi. Z niektórymi z nich jak choćby z Marianem Narkowiczem czas jednak obszedł się smutno i zabrał go nam zbyt wcześnie i właśnie dlatego postanowiłem odświeżyć ten utwór dla pamięci moich nieżyjących kolegów z tego zespołu i wybrałem "Byczą krew" - powiedziałeś. Czy żyjący muzycy Cytrusa wiedzą o naszym sukcesie swojego kawałka w waszym wykonaniu?


- Mańka będę pamiętał aż do śmierci. To był świetny kolega i absolutny multiinstrumentalista. Podobnie Waldka Kobielaka, z którym znaliśmy się z jednego podwórka. Za to Andrzej Kaźmierczak - gitarzysta, główny twórca i kierownik zespołów Cytrus i Korba na wieść, że wygraliśmy, aż zaniemówił i jest mu niezmiernie przyjemnie, że przypomnieliśmy zarówno ten kawałek jak i zespół. Umówiliśmy się nawet pograć sobie parę ówczesnych kawałków na próbowani. Ja zresztą cały czas Andrzeja namawiam na reaktywacje zespołu. Mimo, że nie ma już wśród nas śp. Mańka, to są inni, więc zawsze można to zrobić.

- "Mam nadzieję, że zagościmy u was na stałe. Ciężko jest dziś namawiać ludzi do oddawania głosów. Ludziska niechętnie klikają" - powiedziałeś wtedy Mietku. Jakiś czas temu zamieściłem w propozycjach wasz cover Klinczu "Jak lodu bryła" nagrany już pod szyldem Wołopaw, który spodobał mi się nawet bardziej od oryginału. Tym razem jednak nie załapaliście się nawet do TOP50. Co się stało?


- Wiesz... mam do tego podejście z przymrużeniem oka. Fajnie jak jest odzew wśród znajomych, ale wolałbym, żeby decydowali o tym całkiem obcy słuchacze, którym nasz kawałek się naprawdę spodoba i klikną tak od serducha, a nie na siłę. Na szczęście ludzie jeszcze kupują płyty mimo, że teraz można spiracić praktycznie wszystko i cieszy mnie, że Setin wyprzedał się do zera. Teraz np chcemy dokończyć nagrywanie (obecnie mamy 4 numery skończone), a można nas posłuchać na Fb jako YAGA Reaktywacja i wydać płytę poświęconą mojemu koledze z zespołu YAGA zmarłemu dwa lata temu Jarkowi Grześlakowi. Jednak troszkę jeszcze nam to zajmie, bo mam naprawdę sporo różnych spraw, które muszę ogarnąć i uporządkować

- Dlaczego Nasza PoliszCzartowa gwiazda Mietek i Toffik przeszła do historii i zastąpił ją nikomu bliżej nieznany Wołopaw?

- Zespół nazwaliśmy od naszych nazwisk i tak zostało, a nazwa jak nazwa... jednym się podoba, a innym nie.

- Po "Byczej krwi" i "Jak lodu bryła" zrobiliście kolejne dwa covery z lat 80-tych: "Rock’n’roll na dobry początek" Budki Suflera i "A statek płynie" Korby. Co jeszcze planujecie wziąć na warsztat?

- Na pewno coś znajdziemy w otchłani zapomnienia i dołożymy do repertuaru. Narazie jeszcze nie wiem, co będę w stanie zaśpiewać, gdyż po długiej przerwie nie jest łatwo wrócić do wokalizowania. Na szczęście z każdym dniem forma powoli wraca.

- Czy po nagraniu waszego debiutanckiego albumu planujecie kolejne wydawnictwa pod szyldem Wołopaw, czy też projekt zmieni formułę i zaczniecie tworzyć nagrania autorskie oparte na stylistyce rocka lat 80-tych?

- To jest ciekawa myśl i w sumie rozmawialiśmy już o tym z Toffikiem. Czas pokaże. Jak dla mnie Toffik najbardziej czuje klawisze i tu powinien szukać swojej głębi muzycznej. Pcha się co prawda na inne instrumenty, bo grać potrafi, ale klawisze są mu przeznaczone.


- "W mediach od lat istnieje wciąż ta sama grupa ludzi, która dba aby o to, aby nikt nowy nie podszedł zbyt blisko. Zespołom bez układów pozostaje tylko grać w klubach za pizzę i lecieć z anteny w radiach niezależnych"- powiedziałeś kiedyś Mietku. Ostatnie lata pokazały, że muzyczny "beton" wciąż trzyma się mocno.

- Moje zdanie od lat się nie zmienia. Jeśli ktoś wysłuchał ostatnich eliminacji do Eurowizji, to wszystko wie. Ja wiem dlaczego tak było, jest i będzie, a każdy moją wypowiedź może odebrać po swojemu.

Z Mileną Szymańską - wokalistką Setina
- Kiedy ponownie usłyszymy Setin?

- Setin - jak już mówiłem - na razie jest zawieszony koncertowo i skład już jest całkiem inny. Mam nadzieję że Ola znajdzie czas na granie i będzie dalej szła w rockowe klimaty, bo szkoda by było, żeby zaniedbała rozwój swojego talentu. Cały czas oczywiście mam kontakt z Olą i w zależności od granego repertuaru ma swoje miejsce choćby w grupie OldYoung. Milena po wojażach w programie Voice of Polan szuka obecnie swojego miejsca na scenie w stolicy.


Trzymam za nią kciuki i całym serduchem z nią jestem. Tu i tam coś pośpiewa, natomiast ja uważam, że w Setinie mogłaby się nadal realizować poprzez twórczość pisaną, bo pisze bardzo fajne teksty, a dodatkowo mogłaby się wyżyć na scenie. Każdy jednak jest panem swojego losu i sam decyduje o tym, co dla niego jest dobre, a co nie. Obecnie w składzie jest kolejna zdolna młoda 18-letnia, bardzo pracowita gitarzystka Aga. Jest też nowa wokalistka, która fajnie ogarnia nasz materiał, także jestem optymistą, co życie oczywiście skoryguje (śmiech).

Nowa gitarzystka Setina - Aga
 Co do Agi, to mimo, że ma dopiero 18 lat, to podobnie jak Ola, kocha gitarę i gra od zerówki, a najważniejsze dla mnie jest to, że kocha hard rocka i heavy metal. Na razie opanowuje bardzo sprawnie materiał Setina, a jak będzie... pożyjemy i posłuchamy. Paskud tez poukładał swoje sprawy, wiec myślę że ruszymy niebawem.

- Gdzie i kiedy będziemy mogli zobaczyć Wołopawia na żywo i jacy muzycy będą was wspomagać?

- Póki co, to jeszcze zrobimy kilka kawałków, a muzyków na koncerty mamy w pełnej gotowości. Kontakt z publicznością, to rzecz najważniejsza i bezcenna.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza