wtorek, 25 kwietnia 2017

Artur LeonProof Skiba - Koncert, przed którym przebierałem nogami.

Kazik Staszewski obserwuje próbę Gabinetu Looster (fot. Monika S. Jakubowska)


Manager GL - Tomasz Likus oraz autorka zdjęcia tytułowego Monika S.
Jakubowska i ponownie Kazik tym razem en face (fot. Sławek Orwat)
Wybrałem się na koncert, przed którym przebierałem strasznie nogami z niecierpliwości. Gabinet Looster. Zwierzaki koncertowe. Pamiętam ich początki (dla mnie), a był to koncert-premiera ich 1 płyty. Trochę czasu minęło, ale bardzo dobrze, że tak długo grali przed wydaniem albumu (ja obserwuję ich od 2 lat, a spotkali się ponad 6 lat temu). Wykonali krok milowy w rozwoju muzycznym i zbiegło się to z pracą 2 super ludków (o dwóch wiem a pewnie spora grupa miała udział w tym): Tomasz Likus vel Dziki i Sławek Orwat. Pierwszy to manager zespołu (i taki człowiek orkiestra w wymiarze koncertowym), a drugi dobra dusza i dziennikarz muzyczny dbający ze swej strony również o rozsyłanie wieści w świat o zespole. Obaj zresztą, pomimo młodego wieku, to już legendy w świecie polskiej muzyki na tzw. Wyspach (a na Wyspach nie poprzestają).


Robert Wiktorowicz - perkusista GL oraz cierpliwi bohaterowie drugiego planu (fot. Monika S. Jakubowska)
Tomek Lipiński podczas koncertu GL z pewnym namolnym dziennikarzyną ;)
Koncert był wyjątkowy nie tylko z racji tego, że premierowy, czyli super klimat, ale też z racji ciekawych nowych pomysłów. Dołączyła Basia Bartz ze skrzypcami i dęciaki z KULT-u (ponadto reszta chłopaków z KULT-u kręciła się wśród fanów GL, czyli wśród swoich również :) Muzycy GL przewijający się wśród fanów to roześmiana banda pozytywnych i przyjaźnie nastawionych ludków. Mam swoją prywatną ocenę tego, że to co osiągnęli, nie jest szczytem ich marzeń i nie tylko o tym myśleli zaczynając grać. To jest następstwem tego, że super komunikują się z ludźmi poprzez muzykę i to co się wydarzyło, jest tylko następstwem ich przyjaźni i więzi muzycznych. Może tylko następstwem ale za to jakim?! Rewelacyjnym! Dawno mi tak nie wpadła w głowę muzyka jakiegoś zespołu. Stałem sobie na końcu sali obserwując co się działo na scenie i przed sceną i gęba mi się uśmiechała:) Ponadto na dowód, że z pewnej perspektywy widać lepiej, dodam, że obok mnie, również w pozycji podpieracza ściany stał sobie Tomek Lipiński. TEN Tomek. Jakbym miał mało wrażeń - bo twórczość Brygady Kryzys, a szczególnie Tiltu odcisnęła na mnie piętno muzyczne (tak, tak :) - był taki czas, że miałem ogromny problem, co jest dla mnie numero uno: Kult zawsze pewniak na tamte czasy, Armia czy Tilt).

Dęciaki z Kultu - Janusz Zdunek(trąbka) Jarek Ważny (puzon) i Tomek Glazik (saksofon) oraz Basia Bartz (skrzypce) a na pierwszym planie basista GL Rafał Wrona (fot. Sławek Orwat)
Ale po resztę wrażeń już własnych odsyłam Was do strony GL http://www.gabinetlooster.com/ oraz  materiały foto i video ze ścian twarzoksiążki Tomasz Likus i Slawek Orwat.

Miłej muzycznej lektury
Artur LeonProof Skiba


Urocza skrzypaczka Gabinetu Loster Basia Bartz, jest bezdyskusyjnym dowodem na to, iż niektórzy muzycy oprócz tego, że posiadają ogromny talent artystyczny, dodatkowo są jeszcze ładni :)





Kilka słów o Autorze:

Ciężko opisać siebie w krótkiej formie, bo ja już lat wiele próbuję siebie określić, ale nie daję rady. Najkrócej jak się da to pasjonat książek, muzyki (wersja słuchana a nie grana ;)) i gór. Kiedy nie ma w pobliżu dobrych ludzi bądź zwierzaków, przenoszę się w świat gór bądź muzyki, a z racji tego, iż logistycznie muzykę jest łatwiej ogarnąć, stąd jej poświęcam najwięcej czasu. I w tej materii również mam problem. Fascynacje muzyczne, które są takim słowem kluczem do określenia w jakich rejestrach muzycznych człek przebywa, u mnie są dziwne. Ta dziwność wynika z mnogości zauroczeń muzycznych. Jedną na pewno określę jako wiodącą - jest to Led Zeppelin. W mym muzycznym świecie raz gra mi Adagio in G Minor Albinoniego, czy Carmina Burana Carla Orffa, innym razem Leszek Możdżer, a jeszcze innym razem zachwycam się Zakkiem Wyldem w jego przeróżnych projektach czy nieodżałowanym Garym Moorem i jego charakterystyczną (urokliwą dla mnie) gitarą. Staram się przemierzać muzyczne przestrzenie bez schematów czy ram co do gatunków muzycznych. Obserwuję zdolną młodzież jak np. The Dumplings, ale też niezmiennie oczekuję nowych rzeczy weteranów jak np. Voo Voo czy Black Sabbath. Pochłaniam (tak to zwę, bo nietaktem jest nazwać mój głód książek czytaniem) ogromne ilości książek o przeróżnej tematyce i polecam wszystkim, bo światy wynalezione w nich we współpracy z wyobraźnią są nie do przecenienia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz