wtorek, 7 listopada 2017

Granie muzyki jest dla mnie ważne tak jak oddychanie - z muzykami zespołu Transparent Human Creatures rozmawiają Mateusz Augustyniak i Sławek Orwat

fot. Dominik Witosz




Mateusz: Kilka tygodni temu wypuściliście do sieci singiel Runaway zapowiadający wasze pierwsze wydawnictwo EP które ukaże się pod koniec Listopada. Opowiedzcie, jak wyglądał proces produkcyjny oraz co będziemy mogli znaleźć na płytce? 


Aman: Zaczęliśmy od wersji demo którą zastałem po przybyciu do zespołu niemal gotową. Później musieliśmy nagrać bębny które zastąpiły nasze zaprogramowane gary. Po nagraniu bębnów każdy z nas pracował po godzinach nad resztą nagrań. Ustaliliśmy sobie nieprzekraczalny termin, do którego wszystkie ślady miały być gotowe, dzięki czemu teraz został nam tylko mastering. Wielkie podziękowania dla Anthony’ego Heapy, Tima Webstera oraz studio Archive za wspaniałą robotę przy sesjach z bębnami.

fot. Monika S. Jakubowska
Ryan: Jamujemy. Piszemy. Jamujemy ponownie. Gramy numery na koncertach. Nagrywamy demo. Zmieniamy je. Gramy więcej koncertów. Kiedy uważamy, że numer jest w końcu gotowy, nagrywamy go. Nadchodzący EP jest rezultatem naszej wspólnej kreatywności, którą pompowaliśmy w ten album przez ostatni rok i odzwierciedla on nasze bardzo różne wpływy muzyczne i style grania. Wszystko osadzone jest na solidnych tekstach Jona i smakowitych riffach Magicka. Oczekujcie świetnych kompozycji stworzonych przez zapalonych muzyków.

Maciek: Proces produkcyjny... to długa historia (śmiech) Pisanie-próby-nagrywanie-pisanie od nowa-próby-nagrywanie... (śmiech) Kiedy już dostałem nagrane bębny, poszło sprawniej. Biegałem od jednego domu do drugiego po kolejne partie instrumentów, wokali itd. Potem siadaliśmy z Amanem i obrabialiśmy ścieżki, ustawialiśmy brzmienia gitar, wokali. Z gotowymi projektami i demówkami udaliśmy się do Tima Webstera. Teraz Aman robi mastering. Na płytce będzie 5 studyjnych utworów i dwa bonus tracki.

fot. Monika S. Jakubowska
Sławek: Maciek i Jonathan czy moglibyście w kilku zdaniach przedstawić waszych nowych kolegów, którzy pojawili się w zespole po odejściu Łukasza? Jak wy postrzegacie ich wkład do finalnego kształtu kompozycji i jak oni sami odnaleźli się pośród was? 

Aman: Mam na imię Aman i gram na basie… z THC zetknąłem się po raz pierwszy, kiedy pomagałem Maćkowi i Jonowi przy nagrywaniu dema ich poprzedniej kapeli Error 24, gdzie udzielałem się zarówno na basie jak i wokalnie. Po rozpadzie Error 24 i powołaniu THC nadal pracowałem z nimi przy nagraniach demo. Podczas produkcji chłopaki poprosili mnie abym został ich inżynierem dźwięku, a jeszcze później zaproponowali mi posadę basisty.

Maciek: Ryan Thwaits vel mr Smile to bardzo pozytywny wiecznie uśmiechnięty człowiek. Zastąpił Łukasza Makowieckiego na perkusji całkiem godnie, pomimo wysoko postawionej przez Łukasza poprzeczki. Z racji tego ze Ryan jest genialnym gitarzysta to siedząc za bębnami daje nam dużo swobody kompozytorskiej i patrzy na nasze wybryki bardziej łaskawym okiem (śmiech). Aman Nundram przejął gitarę basowa od Jonathana. Wkład w kompozycje ogromny. Właściciel głosu o bardzo ciekawej barwie, którego chętnie użycza (śmiech Razem z Amanem produkujemy (jeśli można się tak wyrazić) nasza muzykę.

Mateusz: Transparent Human Creatures od momentu powstania w 2014 roku przechodził wiele transformacji, zmian osobowych oraz aranżacyjnych. Jak te wszystkie zmiany wpłynęły na tworzoną przez was muzykę?


fot. Dominik Witosz
Aman: Sądzę, że dla mnie te zmiany nie są jeszcze tak bardzo widoczne, prawdę mówiąc sam nadal staram się zrozumieć, jak powinniśmy brzmieć. Muszę przyznać, że na pewno przebyliśmy długą drogę jako zespół dojrzewając tak muzycznie jak i prywatnie i nie mogę się doczekać, kiedy znowu zaczniemy pracę.

fot. Sławek Orwat
Ryan: Kiedy jakiś zespół odświeża skład i nowe osoby dostają możliwość wpływania na proces twórczy, muzyka zawsze ulega transformacji. Taki stan rzeczy wydaje się działać dla nas, zwłaszcza że każdy z nas ma różne doświadczenia muzyczne i inne pomysły co do tego jak aranż czy finałowy utwór powinien brzmieć. Kiedy uda się znaleźć kompromis pomiędzy tym co wszyscy chcemy słyszeć w muzyce, kompozycje powstają bez większych kłopotów.

Maciek: Nie było tych zmian aż tak wiele. Jak pewnie pamiętasz, kiedy zaczynaliśmy to było nas trzech i w każdym z nas inna krew (śmiech) lecz od samego początku szukaliśmy rozwiązania problemu jakim jest śpiewanie i gra na gitarze basowej. Szczególnie jeśli mówimy o występach na żywo. Jonathan upraszczał linie basu, żeby moc śpiewać w tym samym czasie. To wpływało ogromnie na jakość występów. Teraz kiedy sekcja rytmiczna siedzi solidnie w naszej muzyce, dostaliśmy wiatr w żagle. Jon może się skupić na śpiewaniu i graniu na gitarze. Dzięki temu ja z kolei mam większą swobodę w poruszaniu się między dźwiękami. Druga gitara w zespole, to bogactwo!!

Sławek: Wasz były perkusista Łukasz stwierdził w pamiętnej rozmowie ze mną z 14 grudnia 2014 tutaj - jesteśmy pełni tajemnic i to chyba nasza największa tajemnica. Odnoszę wrażenie, że obecnie w nowym składzie jesteście muzykami jeszcze bardziej tajemniczymi, bo psychodelia, jaką otwarcie słychać w waszej muzyce, w niczym już nie przypomina łojenia, jakim wraz z Łukaszem rozwalaliście wszystkie knajpy, w których graliście. Co takiego stało się w THC, że duch Syda Barretta zastąpił przestery i wasz firmowy dotąd hałas?


fot. Sławek Orwat
Aman: Przesterowane gitary i hałas nadal tu są. Po prostu rozciągnęliśmy je nieco i poutykaliśmy sporo różnych dźwięków pomiędzy. Jako grupa czujemy się dość swobodnie, kiedy przychodzi do eksperymentów muzycznych. Sam zawsze staram się być bardzo kreatywny i spontaniczny, kiedy pracujemy nad nowym materiałem, bo chcę za wszelką cenę kupić słuchacza i zmusić go do skupienia. Ale hałas na pewno wciąż tu jest.

fot. Sławek Orwat
Maciek: Hmm... to ciekawe pytanie. Z mojej perspektywy niewiele się różni to co teraz robimy od tego co graliśmy z Łukaszem. Wszystkie kompozycje z EP były w jakiś sposób dotknięte w tamtym czasie. Myślę ze fakt, iż mamy dodatkowy wokal, druga gitarę może sprawiać takie wrażenie. No i co najważniejsze, kiedy rozwijasz się jako producent to masz więcej „środków” do pokazania tego co siedzi Ci w głowie. Co do łojenia... ciągle tam jest (śmiech)

Mateusz: Wszyscy jesteście muzykami z bardzo bogatym bagażem i doświadczeniem który jak widać i słychać pozwala wam na dość swobodne poruszanie się w niełatwym nurcie progresywnego rocka. Opowiedzcie pokrótce, co was inspiruje oraz jak wyglądała wasza muzyczna podróż aż do miejsca, w którym znajdujecie się teraz.

Aman: Moja muzyczna podróż była dość dziwna. Zacząłem już jako ośmiolatek w dziecięcym chórku, z którym jeździliśmy po kraju biorąc udział w zawodach. Potem, kiedy byłem już nastolatkiem, kilku znajomych z chóru zapytało mnie, czy nie chciałbym grać na gitarze w zespole, który formują. I tak spędziłem kolejne 5 lat grając na gitarze w thrash metalowej kapeli koncertując po całym UK. To również wtedy po raz pierwszy zetknąłem się ze studiem nagraniowym. Nagranie kilku EP dość mocno zarysowało różnice pomiędzy nagrywaniem w studiu a występami na żywo, jak również sprawiło, że głębiej zainteresowałem się zagadnieniem produkcji muzyki. Będąc nadal członkiem zespołu zacząłem studiować inżynierię dźwięku a także produkować muzykę oraz stawiać pierwsze solowe kroki jako muzyk elektroniczny. Po kilku latach mogłem się już określać jako inżynier dźwięku i nauczyciel muzyki.

Ryan: Moje pierwsze kompozycje i występy na żywo miały miejsce, kiedy byłem jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Uwielbiam wszystkie style muzyczne i przez lata miałem szczęście być częścią wielu wspaniałych zespołów (Silicon Sun/The Strangehood/Mozzy Green), nie zapominając jednak również o solowej karierze i udzielając się jako nauczyciel. Muzyka jest dla mnie całym światem i często czerpię inspiracje z moich doświadczeń życiowych. Jest takim zaworem bezpieczeństwa dla bolesnych wspomnień czy potężniejszych uczuć i ocaliła mnie ona wiele razy przed popadnięciem w zwątpienie czy bezsilność. Muzyka to balsam dla duszy, umiejętność, którą trzeba cały czas udoskonalać i cholernie dobra zabawa.

Maciek: Nie powiedziałbym o sobie, ze mam bogate doświadczenie muzyczne. Mam za to całkiem niezły bagaż życiowy (śmiech)

Sławek: Po koncercie z Kabanosem określiłem was, że muzyka THC oscyluje gdzieś pomiędzy amerykańskim brzmieniem z pogranicza grunge'u i prog metalu z wyraźnie słyszalnymi inspiracjami takich firm jak Tool czy Pearl Jam, a brytyjskim rockiem psychodelicznym przełomu lat 60' i 70' spod szyldu pierwszych płyt Pink Floyd, kiedy to mała czarna książka Syda Barretta i srebrna łyżka Ricka Wrighta stanowiły kwintesencję artystycznej obróbki stanów "tamtej" strony ludzkiej jaźni..." Jak dziś nazwalibyście sami to, co gracie?


fot. Monika S. Jakubowska
Aman: Myślę, że uchwyciłeś to dosyć trafnie. Nasza muzyka to taki psychodeliczny grunge z bardzo wieloma naleciałościami. Wiem, że wszyscy dzielimy tę samą wizję, ale każdy z nas ma swoje prywatne preferencje i inspiracje, które zgrabnie wplatamy w finalne kompozycje.

fot. Monika S. Jakubowska
Maciek: Z tym i jakkolwiek slangowo to zabrzmi mam mega problem. Nie wiem, jak określić to co gramy. Zostawiam to słuchaczom.

Mateusz: Maćku, oprócz bycia gitarzystą prowadzącym odpowiadasz za aranżacje waszych numerów, zajmujesz się również miksem i produkcją waszej muzyki, tworzysz swoje autorskie kawałki także na zlecenie takich graczy jak BBC. Możesz o powiedzieć coś więcej o tej współpracy oraz jak do licha znajdujesz na to wszystko czas??? 

Maciek: No właśnie powiem Ci ze nie znajduje czasu (śmiech) Niestety nie robię muzyki na zlecenie choć bardzo bym chciał. W tej branży dobrej muzyki nie brakuje. Co prawda w zeszłym roku jedna z moich produkcji została dodana do bazy z muzyka i być może kiedyś zostanie użyta (śmiech) Zrobilem tez „Ever so Cold” razem Jonathanem i Shannon Grace i na te okoliczność zaproszono nas do radia BBC. Widziałem tez fragment dokumentu z użytym utworem Again który wyprodukowałem. Jednak droga od produkcji filmu, do jego publikacji jest dość długa, więc wole nie chwalić dnia przed zachodem słońca (śmiech)


Fragment londyńskiego koncertu grupy Archive, który miałem szczęście przeżyć przed kilku laty
Mateusz: Wasza EP powstała w studiu Hirondelle należącym do popularnej i znanej kapeli Archive. Numery powstawały pod czujnym okiem Tima Webstera. Jak wyglądała współpraca z tak profesjonalnym realizatorem, był otwarty na wasze pomysły czy raczej starał się przeforsować swoją wizję?

fot. Monika S. Jakubowska
Aman: Tim i Ryan są przyjaciółmi od lat i wspólnie pracowali razem przy wielu projektach i kapelach. Sam znam Tima dopiero od niedawna i zawsze kojarzyłem go jako tego basistę z dredami i szerokim uśmiechem. Jestem bardzo zadowolony, że udało nam się razem pracować nad naszym materiałem. Jako że sam zajmuje się produkcją muzyki używałem każdej okazji, aby podpatrzeć, jak Tim pracuje a jest on naprawdę mistrzem w swoim fachu. Potrafi osiągnąć niesamowite efekty nawet z nagraniami słabszej jakości, a że sam zajmowałem się miksem nagrań demo jestem pod wrażeniem jak kosmicznie brzmią finalne wersje utworów. Do zrobienia pozostał mi jedynie mastering i modlitwa abym nie zrujnował jego ciężkiej pracy.

Ryan: Praca z Timem w tak wspaniałym studiu to czysta przyjemność. Jesteśmy przyjaciółmi od lat i pracowaliśmy razem przy wielu projektach więc cały proces był dla mnie bardzo komfortowy. Tim jest bardzo kreatywnym człowiekiem, ale nigdy nie próbuje przepychać swych pomysłów na siłę. Jest za to doskonały w interpretowaniu co muzyk chce przekazać swoimi kompozycjami i szczerze mówiąc, nasze numery nie brzmiały by tak świetnie, gdyby nie on. One love!


Maciek: Przyszliśmy do Tima z gotowymi do miksu ścieżkami. To była bardzo dobra decyzja. Siedziałem za jego plecami przez wszystkie dni, chłonąc wiedze jak gąbka. Praca była bardzo intuicyjna. Tim jest profesjonalista i genialnym muzykiem a Hirondelle ma absolutnie magiczna atmosferę. Mam nadzieje ze będzie to słychać w utworach.

fot. Marek Jamroz
Sławek: Jon tuż po waszym pamiętnym koncercie przed Kabanosem powiedziałem ci następujące słowa: "You're born to be a singer. Be more brave 'cause you're amazing frontman!". Jak dziś patrzysz na swój wokal, co się zmieniło i jak nowi koledzy wpisali się w wydawanie dźwięków gardłowych w THC?


fot. Monika S. Jakubowska
Jon: Bycie wokalem prowadzącym w zespole jest dla mnie... dużym wyzwaniem z wielu powodów, ale jest to też coś od czego nie mogę się odwrócić. Pamiętam twoją radę, jest ona dla mnie niczym znak przy drodze do którego trzeba się dostosować z gorzką akceptacją. Staram się także bardziej cieszyć się różnymi zdarzeniami i nie traktować niczego zbyt poważnie. Zupełnie nowa sekcja rytmiczną oraz niekończące się dostawy nowych muzycznych pomysłów są bardzo pomocne. Nawet z pomocą efektów, nigdy nie udało by mi się stworzyć tak charakterystycznych harmonii jak robi to Amman.

Mateusz: Patrząc na wasze poczynania dochodzę do wniosku, że THC to zespół perfekcjonistów. Kto w kapeli posiada najbardziej krytyczne oko i jak wpływa to na wasze kompozycje, oraz finalny produkt?

Aman: To ciężkie pytanie. Wszyscy jesteśmy dość krytyczni, ale każdy z nas w inny sposób. Ja samemu dość sporo narzekam, ale staram się mówić po prostu co mam w głowie. Wiem też, że jesteśmy krytyczni w zdrowy sposób, ponieważ zależy nam bardzo na efekcie końcowym. Niezależnie od tego, że szukamy w kompozycji różnych rzeczy, w końcu każdy z nas osiąga zamierzony cel. Mamy również wspólny nawyk, aby nie zostawiać aranżacji zbyt długo samych sobie, tak więc fakt, że wykonujemy ją jednego dnia w taki sposób, nie znaczy, że na kolejnej próbie nadal będzie ona brzmiała tak samo.

fot. Monika S. Jakubowska
Ryan: Ja po prostu kocham grać na bębnach. Pokaż mi perkusję i obserwuj co się będzie działo. Zawsze jestem otwarty na konstruktywną krytykę z solidnego źródła, ale szczerze mówiąc – ja gram prosto z serca – i to wszystko co ode mnie dostaniecie. Oczywiście jestem też perfekcjonistą, ale staram się by ta cecha nie przeszkadzała w istocie muzyki.

Maciek: Nie jestem perfekcjonista, lecz natura obdarzyła mnie dość dobrym słuchem i wydaje mi się ze to ja jestem największym krytykiem, szczególnie jeśli chodzi moje poczynania. Fajne w zespole jest to ze się nie spinamy i słuchamy siebie w trakcie procesu pisania materiału.

Sławek: Jonathan, 4 lata temu powiedziałeś mi następujące słowa: "Jeśli będziemy dalej integrować naszą kreatywność, wkładając odpowiednią ilość pracy, gdy tylko nadarzy się okazja to wierzę, że możemy dotrzeć do publiczności, która to doceni". Nie uważasz, że obecnie - używając języka łyżwiarskiego - zamiast poruszać się jak dawniej po ściśle wyznaczonych torach, od jakiegoś czasu zaczęliście poruszać się po całej tafli lodowiska wykonując takie muzyczne figury i piruety, których - jak sądzę - nie powstydziliby się nawet Jayne Torvil i Christopher Dean? (śmiech)


fot. Monika S. Jakubowska
Jon: Obecnie z powiększonym składem musimy integrować naszą kreatywność jeszcze bardziej! Często zmuszeni jesteśmy używać skróconych wersji naszych pomysłów, czy też skracamy lub przerabiamy kompletnie niektóre rzeczy, aby dopasować je do naszych konceptów. To naprawdę wspaniałe móc usłyszeć odnowioną wersję pomysłu, który zostawiliśmy „na później”, to tak jakby dodać kilka nowych wymiarów! Musimy tylko się upewnić, że opanowaliśmy piruety zanim zaczniemy skakać salchowy.

Maciek:  Mamy bardzo dobre łyżwy! (śmiech)

Mateusz: Chodzą słuchy, że już w następnym roku będzie można was usłyszeć i zobaczyć na żywo w Amsterdamie. Możemy liczyć na jakieś szczegóły tego przedsięwzięcia?

Ryan: Kochamy Holandię I rzeczywiście coś się święci, więcej szczegółów wkrótce.


fot. Sławek.Orwat
Sławek: Maćku w pamiętnej rozmowie z 2014 roku użyłeś następującego stwierdzenia - granie w kapeli to coś więcej niż tylko granie muzyki. Czy po 3 latach oraz zauważalnej przez wszystkich zmianie stylistycznej i kadrowej granie w THC oznacza dla Ciebie jeszcze więcej, czy też muzyka pochłonęła cię już tak bardzo, że inne sfery życia zeszły już całkowicie na drugi lub trzeci plan? 

Maciek: Granie muzyki jest dla mnie ważne tak jak oddychanie. Granie w zespole z dobrymi multi instrumentalistami jest jak mega challenge, bo cały czas gonie króliczka :-) Łukasz Makowiecki uchylił mi drzwi do świata produkcji dźwięku I powiem Ci ze to było najlepsze otwarcie w moim życiu! Chciałbym się dalej rozwijać w tym kierunku. Są daleko posunięte w akcji plany budowy własnego studia. Co do innych sfer życia… staram się zachować balans pomiędzy moją fanaberią a realem. Jest rodzina, przyjaciele I kupę fajnych rzeczy do zrobienia! No I doba ma tylko 24 godziny (śmiech)

Mateusz: Jakie są wasze plany na przyszłość? Planujecie się bardziej skupić na koncertowaniu czy też pójść za ciosem i po wydaniu EP możemy wkrótce spodziewać się pełnoprawnego albumu? 

Aman: Myślę, że koncerty pożrą większą część przyszłego roku. W przerwach planujemy nagrać drugi album EP, potem może pomyślimy o długogrającym krążku...

Ryan: Na pewno na początku roku skupimy się na solidnych koncertach promujących Epkę, ale już zaczęliśmy nagrywać kolejną porcję nowych utworów. Czy pojawią się one na kolejnym albumie EP, pełnym albumie czy też może wydawnictwie koncertowym – tego nie wiem, ale zdecydowanie mamy sporo nowego materiału.

fot. Marek Jamroz
Maciek: Zaczęliśmy się rozglądać za managementem. Pomału planujemy koncerty. W wydawniczych planach dość sporo, bo chcielibyśmy nagrać kolejną EP oraz jakąś akustyczne wydawnictwo. Przymierzamy się dość poważnie do nagrania albumu na żywo. Myślę ze stanie się to pod koniec 2018 roku. Nie będzie nudno!

Z muzykami zespołu Transparent Human Creatures:

Jonathan Eynon - guitars,vocals
Ryan Thwaits - drums,vocals
Maciek Gazda - guitars,triangle
Aman Nundram - bass, vocals
rozmawiali:
Mateusz Augustyniak
i Sławek Orwat

Mateusz Augustyniak Jest zwycięzcą II edycji Jubileuszowego Konkursu Muzycznej Podróży dzięki ironicznemu, acz niezwykle wnikliwemu artykułowi, który można przeczytać tutaj. Muzyka była z nim od zawsze. Po maturze trafił do Krakowa, gdzie znalazł pracę jako szklankowy w Tower Pub - mrocznej spelunie dla typów spod ciemnej gwiazdy. Jego jakże odpowiedzialna praca polegała na zbieraniu szklanek ze stolików i obserwowaniu kamery skierowanej na wejście do pubu, a wszystko to działo się w rytmach mocnych metalowych brzmień. Zabawił tam niedługo, ale wspomina to miejsce z wielkim rozrzewnieniem. Po kilku zawirowaniach wylądował w studenckim klubie Studio, gdzie spędził blisko cztery lata, awansując na stanowisko menadżera. Do Anglii - jak wielu innych - przyjechałem na kilka miesięcy, aby sobie dorobić i... został na stałe. Powrotu do Polski sobie nie wyobraża. Przedkłada - jak sam mówi - szarość aury nad szarością nastrojów. Obecnie pracuje w lokalnym Radio Betford, gdzie bez przeszkód naśmiewa się z wszystkiego, co go śmieszy. Mateusz wychodzi z założenia, że w obecnym świecie trzeba śmiać się z otaczającej nas pokracznej rzeczywistości, gdyż inaczej trzeba by się jej bać. Gra także na gitarze w kapeli, z którą spodziewa się odnieść w niedalekiej przyszłości oszałamiający sukces, doskonale zdając sobie sprawę z beznadziejności owych zamierzeń. Codzienne osiem godzin w jego mało ambitnej pracy, wydaje mu się celem samym w sobie. Mateusz wraz z Kubą Mikołajczykiem prowadzi od niedawna portal muzyczny www.polskiwzrok.co.uk, który na razie dopiero się rozkręca, a plany z nim związane są ogromne. Dzięki Mateuszowi czuję wielką radość i sens organizowania cyklicznych konkursów na muzyczny artykuł. Szykujcie się więc już teraz do kolejnej jego edycji, którą ogłoszę z okazji 300-tysięcznej wizyty na Muzycznej Podróży. Podróż Mateusza - jak sam zainteresowany mówi o swojej muzycznej przygodzie - dopiero się zaczyna...
Sławek Orwat - Muzyki słuchał wcześniej niż potrafił mówić. W dojrzałość wprowadził go stan wojenny. Przez półtora roku był redaktorem muzycznym tygodnika Wizjer oraz współorganizował dwie edycje WOŚP w Luton, gdzie także prowadził polskie programy w internetowym radio Flash i brytyjskim Diverse FM. W roku 2010 założył kabaret 3 x P, który wystąpił m.in podczas imprezy poprzedzającej zawody strongmanów Polska - Anglia. Z londyńskim magazynem Nowy Czas współpracuje od marca 2011 a od roku 2015 z portalem Polski Wzrok z siedzibą w Bedford (UK). W latach 2012 - 2014 prowadził autorską audycję Polisz Czart na antenie brytyjskiego radia Verulam w położonym niedaleko Londynu St. Albans. Program ten był przez rok także emitowany na platformie radiowej Fala FM z siedzibą w kanadyjskim Toronto, a od czerwca 2015 jest nadawany na antenie Radia Near FM w Dublinie (Irlandia). W lipcu 2012 związał się z warszawskim magazynem JazzPRESS, a w październiku tego samego roku z wychodzącym w Sosnowcu kwartalnikiem Lizard. Tłumaczenie jego wywiadu z Leszkiem Możdżerem ukazało się w brytyjskim magazynie London Jazz. Poza działalnością dziennikarską można go także spotkać w roli konferansjera. Największą imprezą, jaką miał okazję zapowiadać dla blisko 2,5 tysięcznej widowni był zorganizowany przez Buch IP 8-go marca 2014 londyński koncert Nosowskiej, Brodki i Marii Peszek. W styczniu 2014 współorganizował Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy w Hull.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza