piątek, 4 października 2019

Dagmara "Daxa" Karbowska - "Czują jak grają, grają jak czują: Łukasz Łyczkowski i 5 Rano - Prawdziwy Posłaniec Prawdy".

Miał to być wpis na temat „Jak się świętuje 15 Lat twórczości” . Jednak będzie o tym... jak pozostać normalnym w świetle jupiterów, fanów i tego, co potocznie nazywają sławą.

Województwo Lubuskie. Miejscowość Łagów. Tu nieopodal wszytko się zaczęło, tu właśnie zjechało się bractwo Czarnych Aniołów. Ci, co pamiętają początki i ci, którzy dołączyli do fanklubu niedawno. Ale zacznijmy od pewnej historii która swój początek ma w przyjaźni i w głowie chłopaków, którzy postawili na marzenia. Marzenia te sprawiły, że to właśnie w sierpniu 2019 roku Łukasz Łyczkowski – wokal, gitara akustyczna, 
Łukasz Łabędzki – gitara, 
Rafał Siwak – bas
, Arek Jurusz – klawisze
, Emil Chamarczuk – perkusja obchodzili 15-lecie twórczości zespołu. Kto by pomyślał... Arek i Łukasz wymyślili sobie jako nastolatkowie, że założą zespół i że będą grać, a jeśli coś z tego wyjdzie, to będą się tym cieszyć. Jak zawsze w każdej głowie najpierw chodzi o wspólne granie, spotykanie się i muzykę, a dopiero później poprzez granie szuka się odbiorców przekazywanych wspólnych emocji zawartych w muzyce, w tekście i w tym, co zwie się charyzmą. Potem dołączył do nich Rafał - skromny chłopak z basem w rękach. W końcu zwerbowali na próbę Łyczkowskiego - wtedy jeszcze młodego chłopaka, który sam nie wiedział, jaki talent w nim drzemie.Tak powstała formacja ”Łukasz Łyczkowski i 5 Rano.” Wiodło się różnie. Raz lepiej, raz gorzej.W przyjaźni jednak łatwiej pokonuje się przeszkody oraz szarą codzienność muzyków.  Bo jak połączyć pracę, koncerty i związane z tym nieobecności? Jak pogodzić przyjaźnie i brak uczestnictwa w rodzinnych spotkaniach?


Jak wytłumaczyć, że chce się grać, śpiewać i dawać siebie tym, którzy na to czekają?  Chyba tylko pasją i miłością do tego, co się robi. Najpiękniejsze słowa, które muzyk może powiedzieć swoim odbiorcom, to „My tu jesteśmy dla Was i dzięki Wam. Nigdy odwrotnie.” Bo kim byłby muzyk bez słuchacza? I tak 15 lat spotykali się grali i przeżyli różne zawirowania, zmiany w składzie, upadki i wzloty. W ramach 15 jubileuszu zorganizowali w swoich rodzinnych stronach 2 dniowy koncert.

Pierwszego dnia (w piątek) odbyła się ta mniej oficjalna, ale jakże ważna dla zespołu pierwsza część spotkania. Ten dzień był przede wszystkim przygotowany dla Czarnych Aniołów, czyli fanklubu zespołu w ramach podziękowania za wsparcie i za wspólne koncertowanie, bo jakże ważna jest publiczność na koncertach wiedzą chyba wszyscy muzycy. Fanklub ten zasługuje na to, by o nich wspomnieć. Grupa 5 rano ma naprawdę wyjątkową publiczność. Na ich koncerty ludzie brną po kilkaset kilometrów. Potrafią skrzyknąć się w jednej chwili i umówić na wspólny transport, umówić się na oranżadę, czy przenocować po koncercie. Wiem, że potrafią być w Lubuskiem, a następnego dnia w chorzowskiej Leśniczówce. Podczas piątkowego specjalnego koncertu Łukasz wraz z zespołem zaprezentował utwory, których nie można było usłyszeć na żadnym innym koncercie, a jeden z nich - jak określił to jeden z przyjaciół zespołu „wygrzebany z szuflady”, doczekał się nawet swojej premiery.


Były też niespodzianki, które przygotowali fani i przyjaciele formacji - pokaz tańca z ogniem, który był niesamowitym zaskoczeniem dla zespołu, tort, prezenty, życzenia i co najważniejsze - wspólne śpiewanie. Nie zaskoczyło nikogo, że po koncercie, który miał trwać godzinę, a przedłużył się do dwóch, chłopaki z zespołu dołączyli do swoich gości i do późnych godzin wieczornych byli tylko dla swoich fanów po to, by się z nimi uściskać, podać dłoń, porozmawiać, zrobić zdjęcie. Pokażcie mi drugi zespół, który w ten sposób dziękuje swoim fanom za obecność.

W sobotę od godz. 18:00 w łagowskim amfiteatrze rozpoczęła się oficjalna cześć urodzinowa, a zapoczątkowały ją młode zespoły: SFW i Brevki, które rozgrzały tłum przed jubilatami. O 21:00 na scenie pojawiła się świętująca w tym dniu grupa 5 Rano. „To moje życie, to jest mój Rock & Roll”...


Nie ma w tym tytule żadnej ściemy. To jest Rock&Roll z prawdziwym tupnięciem. Zawsze wykonany, a nie odegrany. Każdą publiczność szanują i cieszyć ją chcą swoją muzyką. Amfiteatr wypełniony był po brzegi, a gdyby koncert był biletowany, na bank byłby sold out, lecz w związku z tym, że były to urodziny, zespół zaprosił wszystkich tym razem bez biletowania. Co to były za emocje? Tego właśnie brakuje mi w polskich nośnikach muzycznych, zwanych potocznie stacjami radiowymi. Po tym jak Łukasz Łyczkowski wziął udział w programie z kategorii talent show, o zespole zrobiło się nieco głośniej. Nieważne jednak gdzie i kto o 5 Rano usłyszał. Ważne, że wszyscy się znaleźli! Zespół wydał niedawno nową płytę Korzenie.

Można ją nabyć poprzez stronę internetową grupy. To jest totalny must have każdego fana dobrej muzyki. Czy jestem fanką 5 Rano? Stanowczo tak, bo kocham prawdę i bycie człowiekiem dobrym, szlachetnym, bez ściemy i bez aktorskich zachowań. Jeśli chcecie takich muzyków, to zapewniam, że się nie zawiedziecie. Przed nimi granie jesienno-zimowe. Kluby powinny już sprawdzić, czy zdążą w tym sezonie, bo zapewniam, że warto ich mieć u siebie.


Wiem, że zawsze stanę wśród tej publiczności, bo nikt tam nie ściemnia, nikt nie udaje. Czują jak grają, grają jak czują. Ten zespół to Prawdziwy Posłaniec Prawdy. Nieskromnie stwierdzę, że nastała nowa era w muzyce. Takich fanów miał tylko Rysiek Riedel, a po nim... formacja Łukasz Łyczkowski i 5 Rano, którą wybrali jej fani po to, by podążać za prawdziwą muzyką, zbudowaną na przyjaźni, szczerości i emocjach.

 Dagmara "Daxa" Karbowska



***
Daxa, czyli… mieszczuch warszawski - tak o sobie mówię. Pojawiła się na planecie ziemia w 1980 roku. Gdzie była wcześniej? Tego nie wie nikt. Wychowana w latach, w których Niedźwiecki Marek dla wielu był ikoną, a jego audycje nagrywane na kasety mamusinym Kasprzakiem, były jak złoto. Do dziś słucham Trójki. Ciągle jestem na muzycznym głodzie, ciągle szukam czegoś, co mnie zachwyci na dłużej… Nie zatrzymuję się na jednym gatunku. Podróżuję i poszukuję nowych doznań i inspiracji. Nie słucham tylko rapu i disco polo, ale nie znaczy to, że nie znam kilku piosenek. Daxa kocha Beth Hart i Dżem z Ryśkiem, ale nie pogardzi koncertami z Maćkiem, Cree, 5 Rano, Partyzanta i Clostekeller. Słucha Korn, Comę, Roberta Planta, Led Zeppelin i Michaela Jacksona. Długo by wymieniać i na bank ominęłam kogoś ważnego.

Moje spotkanie z Autorką artykułu podczas 10-lecia Radia WNET w Warszawie
Ostatnio wyszukałam sobie nowy skład który skradł moja duszę. Sold My Soul. Najbardziej dziwie się samej sobie, jak ja to wszystko godzę?  Pracę na etacie, szkołę, wolontariat w fundacji, koncerty i podróże. Z miłości do muzyki i przyjaciół, których tam poznaję i zyskuję, człowiek jest w stanie pokonać setki kilometrów i spłukać się tak, że zostają tylko „puste kieszenie i torba pełna snów”. Najważniejsi są dla mnie ludzie, a ich sprawy często są ważniejsze niż moje. Przez krótki okres czasu nabrałam pokory do chwili którą jest życie. Potrafię docenić to, co daję los, cieszyć się chwilą, dbać o bliskich i  podnosić się po porażce tak, jak śpiewa Sebastian Riedel „ A ja się wzniosę, podniosę bo muszę”. Właśnie wróciłam z Chorzowa z 35 urodzin Dżemu. Naładowana i rozkojarzona. Czekam na kolejne koncerty i festiwale, których za chwilę posypie się taka ilość, że chyba zacznę rzucać monetą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz