sobota, 20 marca 2010

Dżem - Detox (Polska) 1991 (Wizjer nr 14)

Czy przyjmiesz mnie mój Boże, 
kiedy odejść przyjdzie czas?
Czy podasz mi swą rękę, 
a może będziesz się bał?
"Jak malowany ptak"

"Detox" to historia człowieka zniewolonego...
To nic, że kraty mała. Pocałuj mnie ten jeden raz. No idź już do domu mała, idź błagam Cię. Nie wracaj tutaj nigdy…
                                         ("Ostatnie widzenie")
...chorego...
Czy wiesz jak czuję się, gdy w objęciach trzyma śmierć, gdy wyrok napisany, w lekarza oczach szklanych                                                                                                                 ("Jak malowany ptak")

... próbującego wygrać z samym sobą...
Tam na detoxie musisz walczyć sam. Tylko twa wiara pomoże ci. Wiara i siła, by wygrać z tym z czym tylu ludzi przegrywa co dzień…
                                                                                                                                                    ("Detox")
... i bardzo samotnego.
Samotność to taka straszna trwoga. Ogarnia mnie, przenika mnie. Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że... ze nie ma Boga…
                                                                                                                                             ("List do M.")

Może ktoś pomyśleć, ze specjalnie wybrałem ten album na czas przedwielkanocny. Wszak to taki okres, kiedy rozważa się istotę cierpienia. Od razu odpowiem, ze nie to akurat mną kierowało. Ale jednocześnie, gdy wsłuchać się w teksty utworów... myślę ze to właściwy czas aby o "Detoksie" napisać. To bardzo dobra i bardzo przejmująca płyta. To słowa prawdy o najgorszej z wszystkich samotności - samotności wśród ludzi. Nie jesteśmy od tego aby rozstrzygać o jej przyczynach. Ważne jest tylko to jak i czy człowiek sobie z tym stanem potrafi radzić.

"Mamo piszę do ciebie wiersz może ostatni, na pewno pierwszy. Jest głęboka, ciemna noc. Siedzę w łóżku, a obok śpi ona. Siedzę, tonę i tonę we łzach bo jest mi smutno, bo jestem sam. Dławi mnie strach"
                                                                                                                                              ("List do M.")

Wiele piosenek Ryśka mówiło o nim samym, ale nie znam bardziej osobistej od "Listu do M."

Miał 10 lat gdy się mnie zapytał - "Kiedy mamo byłaś szczęśliwa?" Ja mu odpowiedziałam, wiesz co synu w życiu piękne są tylko chwile, a ta najpiękniejsza to była gdy ty się urodziłeś.

Po latach nie musiał wymyślać refrenu...

Dowiedziałam się od sąsiadki. Błagałam go, prosiłam, płakałam. Nie obiecywał mi, że przestanie brać, bo nie wiedział, czy dotrzyma obietnicy. Może gdybym została w Polsce, inaczej potoczyłyby się jego losy.
                                                                                                                                         (Krystyna Riedel)

"Mamo, bardzo cię kocham, kocham cię. Myślałem, że ty skrzywdziłaś mnie, a to ja skrzywdziłem ciebie. Szkoda, że tak późno pojąłem to, tak późno to, to zrozumiałem. Spokojny jest tylko mój dom gdzie Ty jesteś, a mnie tam nie ma. Gdzie nie wrócę już, chyba nie...
                                                                                                                                              ("List do M.")

To jest szczególna płyta. Detox to nie tylko wychodzenie z narkotykowego uzależnienia. To słowo utożsamiałbym raczej ze słowem katharsis. Dusza człowieka zniewolonego, samotnego i upokorzonego wymaga oczyszczenia bardziej niż jego ciało, gdyż to właśnie w niej tkwi przyczyna udręki. To taka muzyczna spowiedź Ryska, który oprócz swojej samotności chciał przekazać coś jeszcze. Chciał pokazać drogę, którą nie należy kroczyć, drogę prowadząca do samounicestwienia. "Tylko twa wiara pomoże ci. Wiara i siła, by wygrać z tym z czym tylu ludzi przegrywa co dzień..."  Wszyscy Ryśka przyjaciele do dziś opowiadają o jego wielkim sercu i wrażliwości. Ci z detoxu także... Taki był Ryszard Riedel i taka jest ta płyta. Kompozytorami albumu są prawie wszyscy członkowie grupy. Jerzy Styczyński ("Jak malowany ptak"), Paweł Berger ("Sen o Victorii"), Adam Otręba ("Ostatnie widzenie"), Beno Otręba ("List do M"). Dlatego ta spójna tekstowo płyta, muzycznie jest nieco zróżnicowana.
Niedawno na falach Diverse FM zrealizowałem wspólnie z Markiem Czarnotą audycję poświęconą zespołowi Dżem. Zastanawialiśmy się, czy zespól Dżem powinien nadal grać po śmierci Ryśka. Mimo że Dżem bez Ryszarda Riedla to zupełnie inny zespól, myślę ze jego kontynuacja ma sens. Dorasta bowiem pokolenie, które zna legendę Ryśka tylko z opowieści. Na scenie stoją jednak ciągle ci, którzy z nim grali. Bracia Adam i Benedykt Otręba, Jerzy Styczyński i Zbigniew Szczerbiński. Nie ma tylko Pawła Bergera...

Nie ukończył żadnej szkoły muzycznej, nie uczęszczał na lekcje śpiewu. Wychodził na scenę i zawsze widział tłumy, które czekały na niego nawet kilkanaście godzin. Witał ich słowami "Sie macie Ludzie!". Podczas ostatniego koncertu obiecał - "Zawsze... dla Was zawsze będę śpiewał... do końca..." i słowa dotrzymał.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza