wtorek, 4 grudnia 2012

Karolina Owsiannikow - dziennikarka z pasją

Karolina Owsiannikow mieszka w Toruniu. Od samego początku pasjonowało ją dziennikarstwo. Mimo to, swoje pierwsze kroki zawodowe postawiła w administracji. Po pięciu latach biurokracji doszła jednak do wniosku, że pasja jest dla niej ważniejsza i to z nią chciałaby związać dalsze swoje życie zawodowe. Coraz częściej zaczęła więc odwiedzać Warszawę, bo gdzie jak nie tam można znaleźć największe osobistości? Interesuje ją dziennikarstwo rozrywkowe, szczególnie filmowo-telewizyjno-teatralne. Karolina spotyka się z aktorami i twórcami filmowym. Od czasu do czasu zajmuje się też sprawami muzycznymi, realizując wywiady z instrumentalistami i wokalistami. W dziennikarstwie najbardziej ceni sobie spotkania z ludźmi, przez co w środowisku artystycznym stała się bardzo rozpoznawalna, a nawet zdarzają jej się przyjaźnie. Karolina uwielbia momenty przygotowań do rozmów z artystami... szukanie, czytanie, śledzenie plotek (choć to ostatnie w znacznie mniejszym stopniu). Muzycznie Karolina wychowała się na Republice, Michaelu Jacksonie i zespole Roxette, od którego dostała nawet zdjecia z autografami. Miała okazję być na koncertach wszystkich tych wykonawców, ale niestety nie udało jej się zrealizować z żadnym z nich wywiadu.
Dzięsiątka polskich utworów Karoliny:
  1. Nie pytaj o Polske - Obywatel G.C.
  2. Raz po raz (straszą nas) - Perfect
  3. Kryzysowa narzyczona - Lady Pank
  4. Tak, tak...to ja - Obywatel G.C.
  5. Tylko mnie nie strasz -
      Patrycja Markowska
  6. Mamona - Republika
  7. Kiedy powiem sobie dość - ONA
  8. jestem Bogiem - Paktofonika
  9. Autobiografas - Perfect
10. Jak zapomnieć - Jeden Osiem L

Andrzej Donarski - jedyny prawdziwy Mr. Zoob


MR. Zoob AD 1983
- Czy znany w środowisku studenckim młody wokalista Zespołu Parkinsona Andrzej Donarski rozpoczynając w roku 1983 przygodę z grupą Mr. Zoob mógł przeczuwać, że wkrótce zaśpiewa piosenkę, która po 30-tu latach będzie należała do najbardziej zapamiętanych hitów tamtej dekady? 

A.D. Nie mógł. Zajmowałem się innym rodzajem muzyki. Od 1978 roku uczestniczyłem w intensywnym rozwoju piosenki studenckiej zwanej potocznie poezją śpiewaną. Gardło zacząłem śmielej otwierać po poznaniu w 79 roku Andrzeja Pryszczewskiego, nikomu nieznanego bliżej barda z gitarą. Facet z Czarnkowa z niesamowitą zdolnością gry na gitarze i niesamowitym wokalem. Tworzyliśmy jakiś czas zespół „E tam”, potem „MASKI”. Mówiliśmy o sobie: ” Duo korzystające z gitar klasycznych”. Byliśmy weseli prywatnie, ale na scenie bardziej z powagą. Jednak coś mnie gnało w kierunku pastiszu, parodii, uśmiechu i tak powstał „Zespół Parkinsona”, który był w zasadzie rockową wersją poezji śpiewanej, ale z przymrużeniem oka. W „Mr Zoob”-ie miał śpiewać protegowany przeze mnie, wspominany Andrzej Pryszczewski, ale zabrakło mu niestety odwagi, a ja byłem na miejscu po próbie z „Parkinsonem” i dałem się namówić na test, który zadziałał na mnie jak bomba atomowa. Poczułem od razu, że tu jest moje miejsce.

- Jak wspominasz nieco zapomniany już dziś Zespół Parkinsona?

A.D. Wspominam z rozrzewnieniem. Próbowaliśmy urockowić poezję śpiewaną, kojarzoną głównie z gitarą klasyczną i wyrazem cierpienia na twarzy. Zaczęliśmy wprowadzać elementy muzyki reggae, bluesa i ballady rockowej. Na jednym z koncertów finałowych Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie pozwoliliśmy sobie na zaśpiewanie piosenki Wałów Jagielońskich „Wars wita” do muzyki Led Zeppelin „Whole Lotta Love”, co wywołało ogólny entuzjazm i zaskoczenie połączone z uśmiechem u samego Rudiego Schuberta. Zaczęliśmy wówczas współpracę z Grzegorzem Tomczakiem - śpiewającym poetą poznańskim, która trwała również potem z „Mr Zoob”-em.

Andrzeja Donarskiego artystyczne ścieżki życia

Andrzej Donarski - artysta znany w środowisku studenckim  już pod koniec  lat siedemdziesiątych poprzedniego stulecia. Wspólnie z Andrzejem Pryszczewskim współtworzył studenckie formacje „E tam” i  MASKI oraz  legendarny w kręgach  akademickich tamtego okresu Zespół Parkinsona. Największe muzyczne tryumfy Andrzeja miały jednak dopiero nadejść. W roku 1983 prostu z próby zespołu Parkinsona trafił do młodej koszalińskiej grupy Mr. Zoob, aby po wyśpiewaniu piosenki "Mój jest ten kawałek podłogi" przejść w tempie ekspresowym do historii polskiej muzyki rozrywkowej. Chociaż nasz bohater trochę  od tego faktu się odżegnuje, w annałach wielu szacownych kronik rynku muzycznego znad Wisły, to właśnie grupa Mr. Zoob została okrzyknięta pierwszym oficjalnym polskim zespołem grającym rytm ska. Pomimo, że sławetny "... kawałek podłogi" jest świetnie skrojoną kompozycją z wyrazistym tekstem, w opinii wielu znawców tematu nie osiągnąłby nigdy aż takiej popularności, gdyby nie właśnie jedyny w swoim rodzaju wokal "Donara" oraz towarzyszący mu  podobnie zachrypnięty  saksofon Grzegorza Rewersa. Po tryumfalnych koncertach u boku takich kapel Jak Lady Pank i Klaus Mitffoch, udziale w Kabaretonie Macieja Zembatego oraz występie w Jarocinie, grupa Mr. Zoob... rozpadła się. W roku 1993 zespół pojawił sie ponownie w nowym składzie, a 5 lat później sprawił sobie jubileuszowy benefis zapraszając zespoły Voo Voo i Raz Dwa Trzy. Początek  tego stulecia nie był dobrym okresem dla koszalińskiej formacji Andrzeja Donarskiego, co w konsekwencji doprowadziło w czerwcu 2009 roku do odejścia naszego bohatera, w poszukiwaniu (jak to wyraził się on sam) "ludzi z uśmiechem na twarzy". Wkrótce potem razem z Przemysławem Śledziem (także grającym uprzednio w Mr. Zoob) założył nową formację -"MISTER zU.B.", z którą nagrał między innymi znakomity kawałek "Mina Tyma". Największą sławę Andrzej Donarski zdobył jednak stosunkowo niedawno. W powstałej 2-go stycznia polskiej audycji radiowej w Wielkiej Brytanii o swojsko brzmiącej nazwie Polisz Czart, jego nieśmiertlny "... kawałek podłogi od II notowania Listy Przebojów tej stacji zajmuje nieustannie pozycję nr 1 i jak na razie na horyzoncie nie ma innej piosenki, która byłaby w stanie choćby zblizyc sie do tej rzadko spotykanej popularności jak na utwór, który powstał prawie 30 lat temu.

 Piosenki, które wpłynęły na życie Andrzeja Donarskiego
 zarówno to prywatne jak i muzyczne
   1.Marek Grechuta - "Niepewność"
   2.Niebiesko-Czarni - "Nad potokiem baby piorą"
   3.Maryla Rodowicz - Tymczasem gdy leżę pod gruszą"
   4.BemiBem - "Podaruj mi trochę słońca"
   5.Boom -"Słońce w ramionach"
   6.Ela Adamiak - "Jesienna zaduma"
   7.Perfekt - "Nie płacz Ewka"
   8.Lady Pank - "-10 w Rio"
   9.Ergo Band i Grażyna Łobaszewska -"Czas nas uczy pogody"
 10.Breakout -"Kiedy byłem małym chłopcem" i "Gdybyś lubił mnie choć trochę"

niedziela, 2 grudnia 2012

Ola Bieńkowska śpiewa w centrum Warszawy

Więcej informacji na temat Artystki znajdziecie tutaj.
Wywiad, jaki przeprowadziłem z Olą dla Nowego Czasu możecie przeczytać tutaj.
Jednocześnie przypominam, że utwór Oli Bieńkowskiej "Diggin'" znajduje się w zestawie propozycji do Listy Przebojów Polisz Czart: http://slawek-orwat.blogspot.co.uk/2012/11/nasze-propozycje-do-listy-przebojow.html, a głosować na niego można poprzez www.poliszczart.co.uk


Ostatnie promienie listopadowego słońca, to doskonały powód, by wyjść z instrumentami w miejską przestrzeń. Z takich właśnie działań - poszukiwania nowej scenerii i nowego kontekstu dla muzyki znany jest portal http://www.uwolnijmuzyke.pl/. Co jakiś czas powstają w ten sposób niezwykłe sesje muzyczne, realizowane na żywo i unplugged. Podczas nich artyści mają możliwość zderzenia swojej twórczości z zupełnie nowym, nietypowym otoczeniem. Ola Bieńkowska na scenerię swoich nagrań wybrała okolice Placu Grzybowskiego i pobliską kawiarnię Pardon To Tu. "Bardzo cieszyłam się na współpracę z portalem Uwolnij Muzykę, bo ich wideosesje zawsze oglądam z zapartym tchem – moją ulubioną jest ta z Mają Kleszcz i Incarnations. Muzykowanie na żywo jest najprzyjemniejszą częścią moich artystycznych działań, dlatego cieszę się, że udało nam się nagrać ją jeszcze w tym roku, mimo zimna i mrozu. Sama nie mogę się doczekać, aż zobaczę jak wyszła" - mówi o swoim występie wokalistka. Pochodzące z nagrań klipy będzie można oglądać na stronie www.uwolnijmuzyke.pl jeszcze przed końcem tego roku". Na przyszły rok planowana jest za to długo oczekiwana premiera płyty Oli Bieńkowskiej pt. "Résumé". Płyta zapowiadana jest jako kolekcja pop-jazzowych utworów, skomponowanych przez samą Olę i nagranych w towarzystwie doskonałych muzyków, jak Krzysztof Herdzin, a także Robert Kubiszyn, Jacek Królik, Robert Luty i Marek Napiórkowski. Jeszcze przed zapowiadaną premierą utwory Oli będzie można usłyszeć na żywo między innymi w warszawskich klubach Barometr i Tygmont, w sopockiej Versalce oraz w klubach w Poznaniu (klub Fabrika), Łodzi (Scenografia) i Wrocławiu (Bezsenność).


Ola Bieńkowska śpiewa w centrum Warszawy

Lombard w Londynie z Polisz Czartem na balkonie w fotografii Piotra Apolinarskiego :-) Dziękuję Piotrze!!!


                                                            Autor: Piotr Apolinarski

sobota, 1 grudnia 2012

Tak pomagaliśmy Januszowi Rokickiemu w Restauracji Robin Hood w Londynie

Wszystko zaczęło się od... zresztą przeczytajcie sami:
http://slawek-orwat.blogspot.co.uk/2012/11/1-go-grudnia-wezmy-udzia-w-kocercie.html

Jak było, widać na załączonych obrazkach, a teraz...
Oddajmy głos Galikowi:

"Hey ho... Emocje opadły, pozostało wspomnienie :-)Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału we wczorajszym spotkaniu, gdzie po wysłuchaniu repertuaru Oli... wylicytowaliśmy i zebraliśmy dla naszego bohatera Janusza Rokickiego £1081,50 ....hip hip huuuraaa! Mam wrażenie, że w tym momencie kilka słów przypomnienia [tym co byli] jak też podzielenie się z tymi, co niestety nie mogli być, jest jak najbardziej na miejscu :-) Tak więc... zaczęliśmy z niewielkim poślizgiem 5 minut po godzinie 8-ej w Robin Hood Restaurant, gdzie Sławek Orwat z Polisz Czart przywitał wszystkich zgromadzonych i zaprezentował każdy z przedmiotów licytowanych podczas aukcji. Chwilę potem na malutką scenkę wyszła Aleks Gala, o której występie z pozycji ojczulka  trudno mi pisać, wiadomo przecież o co chodzi, co nie? ;-) Po występie przeszliśmy, bez żadnych ceregieli ;-) do akcji.... AUKCJA!!!! Na pierwszy ogień poszła ikona "Madonna z Deesis Teofana Greka" zrobiona przez Mees-Hell Sang, która za £70 została wylicytowana przez naszą londyńską dziennikarkę Monikę S. Jakubowską :-) Druga ikona Chrystus "Mandylion" tej samej artystki tym razem za £110 trafiła w ręce Zuzanny, która duże wsparcie miała w Sławku Orwacie, a on nie ukrywał, że nie ma z tym problemu :-) Naszyjnik z wykonanych ręcznie koralików ceramicznych w pracowni Asia Ceramics Aśka Hawej za £35 powędrował do najmłodszej uczestniczki naszej akcji Wiktorii, której rodzice Yvona J Madalinska i Mc Mark C z pomocą Wiki zostali rownież posiadaczami za £85 Sesji Fotograficznej zorganizowanej przez Piotra Czarnieckiego (pseudonim ZZ Top - przyp. autora bloga:-). Następnie po raz drugi do akcji weszła Zuzia tym razem za £50 została posiadaczką płyty i koszulki GaGa-Zielone Żabki, które to dotarły na aukcję dzięki staraniom Dawida "Łosiu" Pasiek i Magdalena Nowak... Moja Kasia upodobała sobie obraz "Mędrzec" wykonany przez Pawła Kordaczkę i po "przebijance" z ... :-)  stala się za £80 jego posiadaczką. Mając w jednej ręce obraz Pawła, Kachna ma :-)  za £85 wylicytowała do drugiej ręki "Arche", grafikę drzeworyt Jerzego  Patraszewskiego. Chwilę później ja dorzuciłem £30 za "Szorty" nie noszone, ale napisane i podpisane przez Jacka Ozaista, pod którego Robin Hood Restaurant dachem mieliśmy możliwość spędzenia fajnego wieczoru. Cool man! :-)  Przechodzę teraz do tego co nam podniosło ciśnienie tegoż wieczoru czyli obraz "Zjadłam slońce, slońce w brzuchu mnie łaskocze" namalowany przez Agnieszkę Handzel Kordaczkę, który stał sie rekordem aukcji! ze swoimi £225, które to po wykoszeniu :-) wszystkich innych wyłożyła Aśka Hawej :-)  Well done b8b :-)  Uffff!.... emocje były :) Na sam koniec "przenieśliśmy się do Grecji" za sprawą Pawła Wąska i Joanny Gaby Wąsek, którzy to za za £35 i £80 rozstali się ze swoimi pracami, które powędrowały w ręce Piotra Czarnieckiego i Wołgi :-) Tu wspomnę, że te fotografie, największe gabarytowo pomaszerowały by nogi and by metro :-) żeby zawisnąć na ścianach w ich domach... Dziękuję jeszcze raz tym, co osobiście wylicytowali, tym co do puszki krążącej po sali funciaki wrzucali i tym, co nie mogli być, a... wiem byli z nami duchem i sercem Dzięki wielkie, było warto! :-)

big thx!"

A ja od siebie dodam, że kolekcja Zielonych Żabek, którą  wylicytowała  dla mnie  Zuzanna prezentuje się jak sądzę znakomicie :-)

1-go grudnia weżmy udział w koncercie znanej z anteny Polisz Czart Aleks Gala i pomóżmy naszemu wicemistrzowi olimpijskiemu.


Jacek z Januszem w miejscu koncertu
W październikowym numerze londyńskiego pisma Nowy Czas, mój redakcyjny kolega Jacek Ozaist (o którym możecie więcej przeczytać tutaj) napisał przejmujący artykuł o naszym utytułowanym para olimpijczyku Januszu Rokickim. Janusz jest nie tylko przykładem znakomitego sportowca i siły charakteru, ale niestety także niemocy państwowych instytucji odpowiedzialnych za zapewnienie ludziom zasłużonym dla polskiego sportu godziwych warunków życia. Przeczytałem niedawno życiorys Janusza, z którym można zapoznać się na jego oficjalnej stronie internetowej tutaj. Gorąco polecam jego lekturę, która pomoże nam poznać dramatyczne losy tego wybitnego człowieka sportu i być może jeszcze bardziej zachęci do wzięcia udziału w koncercie, na który wraz z Organizatorami serdecznie Was zapraszam.

Z artykułem Jacka "Janusz Rokicki - wicemistrz z charakterem górala" można zapoznać się tutaj.

Strona internetowa Janusza Rokickiego:
http://www.rokicki.cieszyn.pl/

Znany z anteny Polisz Czart Tomek "Galik" Gala (o którym więcej informacji  można znaleźć tutaj) poruszony artykułem Jacka, postanowił zorganizować w dniu 1-go grudnia koncert charytatywny z udziałem Aleks Gala grajacej na gitarze akustycznej i śpiewającej  repertuar własny  i nie tylko, jak też aukcję przedmiotów, z której dochód zostanie przeznaczony na zakup wózka inwalidzkiego dla Janusza Rokickiego. Zachęcam wszystkich czytelników Muzycznej Podróży oraz Słuchaczy Polisz Czart mieszkających w Londynie i okolicach do wzięcia udziału w tym szczytnym wydarzeniu i poinformowania o nim wszystkich znajomych i przyjaciół, którzy chcieliby swoją obecnością pomóc Januszowi i jednocześnie przeżyć koncert w wykonaniu Oli, której piosenka "Red Lipstick" znalazła się w TOP20 przebojów roku naszej audycji!

Miejsce: Robin Hood Restaurant218 King's Road, W6 0RA London
Czas: 1. grudnia  7.30pm

Ola Gala ukończyła 15 lat. Urodziła się we Wrocławiu, a do Londynu przyjechała jako mała dziewczynka. Muzyka zawsze była i ciągle jest obecna w jej domu i jak sama to określiła w jej kierunku ciągle podąża. Jej ulubionym instrumentem jest gitara, na której gra oraz komponuje muzykę pisząc do niej własne teksty. Obecnie Ola pracuje nad swoją pierwszą płytą, Debiutancki krążek Ola nagrała w studio przyjaciela jej taty i firmuje go jako Aleks Gala. Koncert dla Janusza nie będzie pierwszym występem Oli w restauracji Robin Hood. 5-go października  miałem okazję zapowiadać minirecital Oli w ramach wieczoru z gitarą i śpiewograniem - Dla wszystkich starczy miejsca