piątek, 5 sierpnia 2016

Darek Klimaszewski - Progresywna Regresja. Felieton pierwszy - Festiwale Opole, Sopot i polska muza pop

część 1. eviva l'arte!

 

Zbigniew Kurtycz i Maciej Maleńczuk w Opolu 2005 (fot. Andrzej Winiarski)
Od lat wielu festiwale w Polsce stały się targowiskiem próżności kreując (z nielicznymi wyjątkami) miernotę lub zgranych do cna wykonawców, którzy ze swoim repertuarem zatrzymali się w latach 80-tych A potem skutecznie zadbali o odcinanie kuponów od wyblakłej sławy i nabijanie kieszeni swoich i swoich agentów świetnie poukładanych z gestorami imprez wszelakich (w tym festiwalowych) .Festiwale w Opolu ,Sopocie, które kreowały nowe gwiazdy a także nowe trendy w muzyce odeszły w niebyt. Dziś wszystko, co dzieje się w muzyce jest podporządkowane reklamodawcom (czyt. grubej kasie). Ogłupiałe społeczeństwo patrzy i słucha tego co "macherzy " od dźwięków im zaserwują. Nie odkrywam tu nic nowego pisząc o tym, że w Polsce jest określona grupa wykonawców i agencji ,którzy "trzymają" ten cały muzyczny rynek, "bo to kasa Misiu,kasa".



Opera Leśna w Sopocie
Lata 60-70 i 80 obfitowały w Polsce pojawieniem się wręcz charyzmatycznych artystów zarówno w muzyce rock, pop jak i blues, jazz itp. Muzyka i teksty poprzez swój ponadprzeciętny poziom wpływały na postawę pokoleń,,na ich sposób myślenia czy postępowania. No, ale wtedy media nie żyły dzięki reklamom. I pomimo że były to media PRL-owskie, to miały w tej kwestii (pomijam cenzurę, którą też można było ominąć) zdecydowanie więcej etyki w swojej misyjności, niż obserwujemy to obecnie u naszych wolnych ,niezależnych oraz tych "narodowych". Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych dane nam było poznać kilka znakomitości muzycznych, ale wraz z początkiem nowego milenium możemy tylko obserwować degrengoladę muzycznej sceny. Liczy się bylejakość i stała dostawa nowego "towaru" do przemiału. Gwiazdki żyją krótkim scenicznym życiem. Należy je jak najmocniej wyeksploatować, bo następne czekają w kolejce. Poziom wykonania jest tu najmniej istotny.


Amfiteatr Tysiąclecia w Opolu (fot Łukasz Skrzypecki)
Ta sztuka przez małe eS ma jedynie tworzyć w odbiorcy świadomość, że coś się w tej muzie dzieje. Niegdyś festiwale w Polsce były wręcz świętem narodowym. Pustoszały ulice jak w trakcie ważnego meczu czy Wyścigu Pokoju. Po każdym festiwalu pojawiały się nowe przeboje, które słuchała i śpiewała cała Polska. Dziś festiwal jest tylko przeglądem przemieszanych wiekowo wykonawców ,którym z reguły towarzyszy żenujący poziom konferansjerki. Nie wierzę, że następne festiwale pojawią się w nowym ,oczekiwanym przez nas formacie, w którym będzie dominować wysoki poziom artystów z ciekawym, wyjątkowym repertuarem. Powinniśmy się raczej przyzwyczaić do zaistnienia na stałe imprez będących PRZEGLĄDEM TEGO, CO TWORZY MUZYCZNY BIZNES, ALE BEZ SHOW, BO ANI SHOW, ,ANI SZAŁU, ANI "URYWANIA DUPY" RACZEJ SIĘ NIE DOCZEKAMY.

Darek Klimaszewski
RegresGroup


część 2. postscriptum

Kiedy otrzymałem od Darka Klimaszewskiego powyższy tekst, niemal natychmiast przyszedł mi do głowy pewien fragment mojej niedawnej rozmowy z Adamem Nowakiem. Lider zespołu Raz Dwa Trzy na temat festiwalu opolskiego wyraził w niej opinię, którą pozwolę sobie poniżej zacytować. Za zgodą autora artykułu pragnę słowami Adama Nowaka felieton Darka tematycznie ubogacić i zarazem wymownie go podsumować:

fot. DeKaDeEs Kroniki Poznania
fot. Katarzyna Szwarc - www.facebook.com/kszwarcphoto/
- Nasza rozmowa przed trzema laty zeszła w pewnym momencie na temat Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. "Nie jest to najprzyjemniejsze zdarzenie w życiu, bo już kilka razy tam byliśmy" - powiedziałeś wtedy. Określiłeś wręcz to wydarzenie słowem rezerwat. Czy podobnie jak wielu innych artystów ty także uważasz, że w ostatnich latach festiwal opolski odszedł od prezentacji tego, co jest najlepsze w polskiej muzyce rozrywkowej na rzecz niskich lotów komercji?

Adam Nowak: Z rozmów z wieloma wykonawcami w kraju wniosek mam następujący. To co jeszcze w latach 70-tych, a 60-tych zwłaszcza było nobilitacją i wyróżnieniem, stało dzisiaj niejednokrotnie przykrym medialnie obowiązkiem, który może przydać popularności pod warunkiem, że się wykonawca zgodzi na sztafaż taneczno-realizacyjny. Jeśli ktoś marzy o swojej obecności na scenie wspólnie z przebiegającymi końmi, fruwającymi dronami, tancerkami, tancerzami całym tym popowym jarmarkiem, to to jest właśnie miejsce dla takiego wykonawcy. Scena amfiteatru stała się miejscem do osiągnięcia wszelakimi metodami jak najszybszego, spektakularnego efektu medialnego. Piosenka przestaje tam być potrzebna. Przestają tam nawet wybrzmiewać te starsze piosenki w nowych wykonaniach i aranżacjach, które stanowiły o sile tego miejsca.


Fot. Maciej Kaczyński©CK ZAMEK
Kto by dziś dopuścił choćby do konkursu Debiutów Marka Grechutę, czy Ewę Demarczyk? Usłyszeliby, że to co robią jest mało festiwalowe. Zaprzestano pokazywania ludzi podczas wykonywania zajęcia, a pokazuje się miejsce, jakby samo sobie miało wystarczyć. Dla wykonawców funkcjonujących na co dzień w przestrzeni własnych, komercyjnie dochodowych wydarzeń scena amfiteatru, jako miejsce zdarzenia prawdziwego stało się trudne do zaakceptowania. Na szczęście można jak się okazuje funkcjonować bez festiwalowej rozrywki, bo sama idea konkurowania treścią, jakością piosenek jest zbędna. Jedni lubią disco-polo inni ciężkiego rocka. Jak bez jednoczącej wykonawców idei pogodzić znoszące się style muzyczne na jednej scenie? Na scenie Zaczarowanej Piosenki Ani Dymnej mogą obok siebie stać i wspólnie śpiewać wykonawcy, którym z reguły stylistycznie jest nie po drodze.. Mogą, bo robią coś dla innych i z innymi. W tym wypadku z niepełnosprawnymi. Łączy wykonawców idea i pozwala im na krótkie, usprawiedliwione współistnienie. Opole dziś oprócz wymuszonej efekciarskiej popularności nie niesie żadnego głębszego przekazu. To miejsce rozrywki podporządkowane prawidłom i wymogom telewizyjnym. Publiczność została zmieniona w machającą chorągiewkami i balonikami nic nie znaczącą scenografię. Za nazwą Festiwalu stoi jego historia. Kto ma potrzebę nurkowania w tym blichtrze niech ją realizuje. Mamy wolny rynek muzyczny. I miejsca jest pod dostatkiem dla wielu.

część 3zamiast komentarza


Notka o autorze:

Darek Klimaszewski - gitarzysta, kompozytor, autor tekstów, założyciel RegresGroup. Pokolenie muzyków wczesnych lat 80-tych Reaktywował swój zespół w 2014 roku, aby kontynuować to, co zaczął w latach 1981-1984. Pozostaje nadal wierny muzyce hard-rock-metal. espół ReGReS-group założył w 1981 roku z miłości do rocka Wcześniej próbował grać różne style muzyki ale hard-rock-metal był tym kierunkiem, któremu już na zawsze pozostał wierny. Początki jak zawsze nie były łatwe dlatego pierwszy skład nie miał wokalisty i drugiego gitarzysty: Dariusz Klimaszewski - gitara /założyciel zespołu, Jarosław Łukomski - perkusja (dziś znany i ceniony perkusista w grający w USA), Waldemar Bińczyk – gitara basowa W 1982 roku skład grupy został zmieniony i powiększony: Dariusz Klimaszewski - gitara, Piotr Stefańczyk - gitara, Ryszard Krupa - gitara basowa, Piotra Jabłoński - perkusja, Grzegorz Werłoz - wokal (odszedł z zespołu 1982 roku), Waldemar Neuman - wokal. W 1983 roku zespół opuścił basista Ryszard Krupa, a jego miejsce zajął Cezary Byrski. Od początku swojej działalności zespół był zorientowany na tworzenie i granie muzyki hard-rock-metal. Pierwsze publiczne koncerty grupa zagrała na scenach byłego woj. jeleniogórskiego, a następnie związała się występami z zespołami z Wrocławia: Easy Rider, CDN, Solid body, Vincent van Gogh (koncerty Jelenia Góra i Wrocław). W 1982 roku ReGReS-group wystąpił jako jedyny zespół z Dolnego Śląska na festiwalu Kart-Rock w Jeleniej Górze, gdzie zagrały takie zespoły jak Perfekt, Maanam, Republika, Lombard czy TSA. W latach 81-84 z powodzeniem zagrał w Polsce ok. 200 koncertów. Zespół zawiesił swoją działalność w II-ej połowie 1984 roku po tym, jak nie doszła do skutku trasa koncertowa po Niemczech (zablokowana przez ówczesne władze PRL). Przebojami zespołu w tamtym czasie były utwory: Czerwony Kapturek, Śrubki, Karawana, Pociąg do e-S. Niestety z tamtego okresu nie zostały zachowane żadne zarejestrowane na nośnikach audio-video materiały. W połowie 2014 roku Darek Klimaszewski postanowił reaktywować zespół, miał napisanych kilka kompozycji i tekstów i postanowił je wykorzystać. Początki nie były łatwe jako że lider odstawił gitarę na 27-lat. Musiał więc uczyć się na niej gry niemalże od nowa. Wracając z ReGReS-group chciał - jak wspomina - udowodnić, że granie dobrej muzyki rockowej zawsze znajdzie fanów. I znajduje!


Ogółem kilkanaście tysięcy odsłon utworów ReGReS-group na youtube jest tego najlepszym dowodem. Dziś kompozycje Darka nadal nawiązują do stylu rocka lat 80-tych, tyle że utrzymane są w nowocześniejszej formie aranżacji. Zespół jest obecnie w trakcie przygotowywania wspólnej trasy koncertowej po Polsce z amerykańską grupą STIGMATA.

Obecny skład:
Dariusz Klimaszewski – gitara
Dawid Jędrzejczyk – gitara, wokal
Tomasz Klimczak – perkusja
Justyna Jewula – git. basowa
Krzysztof Wołukanis – wokal
Małgorzata Rostoczyńska-wokal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz