wtorek, 3 maja 2016

Wiesław Kaczmarek rozmawia z gwiazdami - Życie jest kolekcją wspomnień. Rozmowa z Joanną "Cleo" Klepko

Wiesław Kaczmarek. Dziennikarz niezależny/Dziennikarz Obywatelski. Mieszkam w niedużym mieście OSTRZESZÓW w Wielkopolsce. W naszej miejscowości i regionie bardzo dużo się dzieje w Kulturze/muzyka – malarstwo – poezja – fotografia – historia i inne. Ostatnio regularnie umieszczam artykuły w gazecie: Nasze Strony Ostrzeszowskie oraz w prasie regionalnej. W tej redakcji znajdują się dziennikarze, którzy chcą ze mną współpracować oraz drukować w swej ciekawej gazecie moje artykuły. Interesuje mnie głównie fotografia reporterska. Brałem udział w dwóch wystawach fotograficznych. Na przełomie Lutego/Marca 2016 planowana jest moja wystawa Fotografii w Ostrowie Wlkp/Galeria 33. Urodziłem się w 1953 roku. Moja młodość to Wrocław lata 1970/81. Spotkania, koncerty w Piwnicy Świdnickiej – Klubie dziennikarza – Szklanym Pałacu / studenckim. Wspomnienia zespołów PAKT oraz ROMUALD & ROMAN, OSJAN, koncerty Cz. Niemena w Filharmonii  oraz sławny – Jazz nad Odrą. Tam też poznałem osobiście czołówkę gwiazd kina: B. Łazukę – K. Sienkiewicz – T. Rossa / podczas kręcenia filmu MOTOCROS. Czuję się wspaniale, młodo i chętnie rozmawiam z piosenkarzami, aktorami, ludźmi sztuki i fotografii. Jestem szczęśliwy i radosny.



- Wszędzie ostatnio - chodzi mi szczególnie o internet - mówi się o Eurowizji. Pojawił się też i głos Donatana, że będziesz w tym roku reprezentowała w konkursie Polskę. Oczywiście byłoby fajnie, ale...

- Tyle się u mnie dzieje, że naprawdę nie mam czasu, żeby uczestniczyć w tym roku w konkursie Eurowizji. Mój kalendarz koncertowy pęka w szwach. Czy wiesz, że czasem gram po 20 koncertów miesięcznie? Kończę prace nad nową płytą, planuję teledyski itd. Eurowizja jest świetną przygoda, ale ja wiem, że w 2016 i w 2017 roku z powodu braku czasu nie będę aspirowała do udziału w Eurowizji. Byłam tam i to wystarczy.

- Na twoich koncertach na pewno będzie się dużo działo. Jak będzie wyglądał dzisiejszy koncert? Co zaśpiewasz w Ostrzeszowie? 




- Obiecuję, że pobawimy się. Są ze mną dwie piękne tancerki, będzie kolorowo, bardzo tanecznie i będzie jeszcze więcej energii. Obiecuję, że dam z siebie wszystko. Ale wracając do pytania... opieramy się dzisiaj na utworach z płyty Hiper Himera, którą promujemy wraz z Donatanem. Jest to nasza pierwsza płyta. Nowa płyta jest dopiero w przygotowaniu, ale już we wrześniu będzie można usłyszeć mój najnowszy album, a 13 maja wychodzi pierwszy singiel zatytułowany "Wolę być". Będzie to ciekawa i trochę inna moja wizja, moja twarz.

- Na twojej stronie przeczytałem o konkursie, który wywołałaś pokazując się na kilku zdjęciach w strojach z lat 20 / 30. Konkurs polega na tym, żeby napisać, o czym jest piosenka?

- Nie mogę opowiedzieć treści piosenki, chociaż obiecujesz, że nasza rozmowa ukaże się później. Jest konkurs i niech tak zostanie, a czytelnicy, których interesuje, o czym piosenka opowiada, niech wejdą na mojego bloga i tam dowiedzą się wszystkiego. Zachęcam też do śledzenia mojego facebooka, gdzie również są wszelkie informacje nie tylko o tym klipie, ale o wszystkich moich poczynaniach. Ogólnie powiem tak: są to lata 30' i zaplotłam tam trochę historię rodzinną oraz metaforę, którą chciałam w tej piosence przekazać. Piosenka będzie spokojna i melancholijna, ale jednak oparta na nowoczesnym brzmieniu z klimatem lekko przedwojennym. I tak dużo już powiedziałam.


- Nawiązując do historii, koncert przypada w szczególnym dniu - 3 Maja. Czy ma to znaczenie?

- Oczywiście, jak najbardziej. Na swoim blogu umieściłam obrazek Konstytucji i leżącego Rejtana. Nawet na temat 2 Maja i Dnia Flagi jest tam odpowiednie zdjęcie i wpis.

-  Pojawiły się ponoć komentarze, że jakoby w małych miejscowościach publiczność była gorsza (że grasz na zadupiach!). Twoja odpowiedź była ostra.

- Tak, przypominam sobie... coś, że wiocha itp. Ja nie dzielę mojej publiczności na miejscowości mniejsze i duże. Dzielę się moją muzyką ze wszystkimi moimi wielbicielami i nieważne skąd oni są. Ja nigdy w ten sposób nie pomyślałam. Ale wiadomo, że wszędzie znajdzie się jeden lub kilku idiotów, więc jeżeli taka osoba, która była chyba z Piotrkowa Trybunalskiego, tak bardzo uważa się za kogoś z wielkiego miasta, to śmieszy mnie to! Powtarzam, dla mnie jest ważna każda publiczność, a ta z wiosek i miasteczek jest często nawet lepsza. Sądzę, że tamta osoba miała tylko zły humor i zmieniła już swe zdanie, a my w Ostrzeszowie będziemy się dziś dobrze bawić, bo dawana pozytywna energia wraca jak echo. Ja daję ją ludziom, a oni odbijają ją ze zdwojoną siłą do mnie. Wtedy jest najlepsza zabawa.


- Cleo to pseudonim. Czy został on wykreowany przez osobę z marketingu? Czy przed okresem większej sławy, miałaś wcześniej jakieś projekty?

- Pojawiło się to spontanicznie. Pseudonim ten pochodzi jeszcze z okresu, gdy śpiewałam w grupie gospelowej, a nasunął się z racji nazwiska - Klepi, Kleo (Cleo) - tak na mnie mówili i tak zostało. Na początku opierałam się wyłącznie na muzyce gospel, bo z nią byłam całe sześć lat mojego żywota, mojej działalności muzycznej. To dość sporo lat. Działałam też w środowisku hip-hopowym, ale to były bardziej chórki, śpiewanie refrenów. W końcu show-biznes trochę się na mnie poznał i to nie dzięki... Kubie Wojewódzkiemu i programie X-Factor, ale dzięki Donatanowi. On we mnie uwierzył i co najważniejsze, to co mi obiecał, co mi zaproponował, wykonał w 100% a może i więcej. Powiem tak - on jeden dotrzymał słowa.


Wcześniej wielu obiecywało, kreśliło plany i nic z tego nie było! Przyznaję, że ja sama wcześniej próbowałam sił w różnych projektach i nie zawsze coś z nich wychodziło. Z tego wynika taki morał: trzeba próbować, nie wolno się poddawać i jeżeli coś bardzo kochasz, to trzeba do tego dążyć. Pojawił się Donatan, który jako producent i jako osoba spełnił obietnicę. Dzisiaj promujemy płytę Hiper Himera wspólnie i takich koncertów wykonamy jeszcze dużo i chociaż ja pragnę iść osobno, to na wspólne występy zawsze znajdę czas. Tworzymy z Donatanem bardzo dobry team. On odpowiada za teksty piosenek i za linie muzyczne, jest w pełni producentem i dba o cały wizerunek sceniczny, wszystkie teledyski i pomysły. Teledyski sam planuje i sam realizuje i jest świetny w tym co robi. Poza tym jest prawdomówny, a jak trzeba powie co myśli i przywali, lecz z drugiej strony jest ciepły, miły i serdeczny. Może czasami źle interpretowana jest jego postawa, bo jest konkretna. Donatan nie jest uległy i co ważne... nigdy nie jest chamski. Jest osobą bardzo konkretną i tego wymaga od innych. Jest też mistrzem ciętej riposty, przez co potrafi poradzić sobie ze złymi ludźmi, bo po ukazaniu się "My Słowianie" oprócz sukcesu spadła na nas też fala krytyki o seksizm i szerzenie pornografii. Niestety tak już jest, że każdy sukces niesie za sobą masę hejtu. W tamtym przypadku... seksizm, no cóż, pornografia, no cóż... Co mam powiedzieć? Może to, że zachodnie clipy o wiele bardziej ociekają nagością niż nasz wspaniały teledysk "My Słowianie".


- I właśnie z tą piosenką zaproszono was do Eurowizji, zaskoczyło to was?
 
- Tak, było to zaskoczenie, ponieważ zrobiliśmy ten numer trochę dla żartu, dla typowego fanu, a wyszło jak wyszło. Zaproszono nas, więc przyjęliśmy to zaproszenie i nie żałujemy, bo było to wspaniałe doświadczenie tym bardziej, że patrząc od zaplecza festiwalu, było to dla nas bardzo miłe. My byliśmy takimi barwnymi ptakami na tym festiwalu, ponieważ już wcześniej piosenka "My Słowianie" była znana w Europie i miała już duży rozgłos, więc przyjęto nas bardzo ciepło. Wyróżnialiśmy się tam bardzo swoim kolorytem i tą fajną piosenką zdobyliśmy serca wielu ludzi. Może też pomocna nam była ta słowiańska uroda... W sumie zajęliśmy miejsce 14, choć przyznam, że oczekiwaliśmy wyższej klasyfikacji, jednak jak wiadomo, trochę tam działa głosowanie nie na utwór czy piosenkarza, ale na sąsiedzki kraj i tak niektórzy sobie pomagają głosami. Nic nie poradzimy dopóki nie zostanie zmieniony ten regulamin, który nie zezwoli na takie przyjazne głosowanie, tylko postawi na głosowanie obiektywne. Dlatego właśnie więcej cenię sobie uczciwe głosowanie publiczności, bo ono bardziej pokazywało sympatię do tej piosenki i było bardziej uczciwe. Według głosów ogromnej ilości widzów oglądających Eurowizję zajęliśmy miejsce 5 i dlatego bardziej cenię sobie głosy publiczności.


- Taniec z Gwiazdami. Czy był sukcesem? Nie było zaskoczeń? Jaka panuje tam atmosfera?

- Wspominam to bardzo sympatycznie. Nabrałam olbrzymiego szacunku do samego tańca. W życiu nie tańczyłam profesjonalnie, a jedynie prywatnie i dlatego zahartowało mnie to jeszcze bardziej. Pokochałam taniec, a atmosfera była rewelacyjna. Poza tym kosztowało mnie to masę nerwów, ponieważ to ja zawsze wychodziłam do publiczności z produktem, a teraz to mnie oceniano - Jury i publiczność. Jest to naprawdę trudne, ale i wspaniale i warto było, bo życie jest kolekcją wspomnień, więc jest to mój kolejny odhaczony punkcik, no i trzecie miejsce też jest dla mnie małym sukcesem.


rozmawiał : Wiesław Kaczmarek
zdjęcia: Wiesław Kaczmarek / Ostrzeszów ..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz