piątek, 20 listopada 2015

Wiesław Kaczmarek rozmawia z Gwiazdami - HEGEMONY z Żor .

Wiesław Kaczmarek. Dziennikarz niezależny/Dziennikarz Obywatelski. Mieszkam w niedużym mieście OSTRZESZÓW w Wielkopolsce. W naszej miejscowości i regionie bardzo dużo się dzieje w Kulturze/muzyka – malarstwo – poezja – fotografia – historia i inne. Ostatnio regularnie umieszczam artykuły w gazecie: Nasze Strony Ostrzeszowskie oraz w prasie regionalnej. W tej redakcji znajdują się dziennikarze, którzy chcą ze mną współpracować oraz drukować w swej ciekawej gazecie moje artykuły. Interesuje mnie głównie fotografia reporterska. Brałem udział w dwóch wystawach fotograficznych. Na przełomie Lutego/Marca 2016 planowana jest moja wystawa Fotografii w Ostrowie Wlkp/Galeria 33. Urodziłem się w 1953 roku. Moja młodość to Wrocław lata 1970/81. Spotkania, koncerty w Piwnicy Świdnickiej – Klubie dziennikarza – Szklanym Pałacu / studenckim. Wspomnienia zespołów PAKT oraz ROMUALD & ROMAN, OSJAN, koncerty Cz. Niemena w Filharmonii  oraz sławny – Jazz nad Odrą. Tam też poznałem osobiście czołówkę gwiazd kina: B. Łazukę – K. Sienkiewicz – T. Rossa / podczas kręcenia filmu MOTOCROS. Czuję się wspaniale, młodo i chętnie rozmawiam z piosenkarzami, aktorami, ludźmi sztuki i fotografii. Jestem szczęśliwy i radosny.



fot. Katarzyna Mikołajczak
Moje spotkanie z zespołem - HEGEMONY - nastąpiło podczas - II Ogólnopolskiego Festiwalu Rocka Progresywnego „Baszta ProgFest” 26 czerwca tego roku w Ostrzeszowie odbył się II Ogólnopolski Festiwal Rocka Progresywnego „Baszta ProgFest”. To jedno z wydarzeń towarzyszących Dniom Ziemi Ostrzeszowskiej. Impreza była wspólnym dziełem trzech osób: Macieja Janiszewskiego, Artura Obalskiego i Tomasza Michalaka. Pierwszy „ProgFest” odbył się przed rokiem, wtedy do Ostrzeszowa zaproszono dwa zespoły: „Sounds like the end of the world” i „Besides”. Zespół gościł także w tegorocznej edycji festiwalu, podobnie jak inna grupa ze ścisłej krajowej czołówki rocka progresywnego, „Osada Vida”. Koncerty gwiazd poprzedziły występy konkursowe. Do konkursu zgłosiło się trzynaście zespołów . Spośród nich wyłoniono pięć, cztery zagrały w ramach przesłuchań konkursowych: „Afekth” z Kędzierzyna Koźla, „Beyond the Event Horizon” z Poznania, „Hegemony” z Żor, „Underfate” z Kwidzynia, „Koda” z Wrocławia - jednak ostatni wycofali się z konkursu. Konkursowe występy oceniało jury, w którego skład weszli: dziennikarz muzyczny - Andrzej Dąbrowski i znakomity gitarzysta - Karol Mania / PATHFINDER oraz Artur Obalski - fundator jednej z głównych nagród. Wygrany zespół otrzymał w nagrodę tysiąc złotych oraz trzydniową sesję nagraniową. Swoich ulubieńców wybrała również publiczność. W tym przypadku na zwycięzcę czekała nagroda w kwocie 500 zł. Impreza nie odbyłaby się bez pomocy osób i sponsorów: Krystyny Sikory z OLGD, Artura Derewieckiego z OCK i Burmistrza MiG Ostrzeszów Mariusza Witka. Zwycięzcami konkursu ogłoszono zespół „Underfate”. Nagroda publiczności trafiła do ekipy „Hegemony” z Żor. Impreza zakończyła się około północy; w ciszy, która nastąpiła po całodziennym graniu. Stara kazimierzowska baszta wytrzymała mocne brzmienia. „Macie wspaniałe miejsce na takie koncerty” - oceniali przyjezdni, trochę nam zazdroszcząc. Zazdrościli nam też ludzi chętnych do działania, chcących poświęcać swój czas. Goście przyznawali, że takich ludzi jest coraz mniej. Dziękuję Maciejowi, Arturowi i Tomaszowi za to dzieło ich rąk, za te godziny dobrej muzyk .

Minęło około pięć miesięcy od mojego spotkania z zespołem HEGEMONY w Ostrzeszowie . Postanowiłem spotkać się i porozmawiać, dowiedzieć sie dużo więcej. O nich, ich zmianach i Sukcesach. Tym bardziej, że sam głosowałem na nich do nagrody publiczności. Zrobili na mnie wspaniałe wrażenie i trwa to do dzisiaj. I oto efekt naszej rozmowy z członkami zespołu .

Valyen Songbird (fot. Katarzyna Mikołajczak)
- Progresja, klasyka, gotyk. Jak scharakteryzowalibyście brzmienie waszej muzyki komuś, kto was jeszcze nie zna?

Valyen: Myślę, że pytanie już dość dobrze oddaje to, co tworzymy. Nasza muzyka jest dla każdego, kto lubi połączenia różnych gatunków. W muzyce Hegemony odnajdziecie zarówno dobre rockowe motywy, progresywne rytmy, niecodzienne skale jak i typowo klasyczne rozwiązania z operowym sopranem na czele. Zapraszamy do posłuchania i podzielenia się wrażeniami.

Wojciech: Jeśli lubisz damski wokal – zakochasz się w sopranie Valyen. Jeśli lubisz być zaskakiwanym i oczekujesz różnorodności i chwili refleksji typowej dla prog - polubisz kompozycje i teksty Wojtka. Jeśli lubisz wsłuchać się w niezależne partie i solówki na basie, wykonami partii perkusji na trzy hi-haty i dwa werble - zainteresujesz się wykonami Artura i Maćka. Lubisz smyczki? W nowych kawałkach klawiszy jest ich coraz więcej, Alicja nad tym pracuje. Nasza muzyka zainteresuje także fanów gotyku, który jest niejako przed nawiasem każdego z naszych utworów. W skrócie piszemy - progressive rock/metal... ale to tylko naklejka na muzycznej studni bez dna :-)

- Hegemony – nazwa zespołu niewiele mówiąca. Czemu taki wybór? Czy stoi za tym jakieś głębsze przesłanie? 

Wojciech: Hegemonia oznacza przywództwo, niepodzielne władanie... Dawno temu rozpatrywaliśmy kilka propozycji nazwy zespołu, ostatecznie stanęło właśnie na HEGEMONY. Dlaczego? Chciałem tą nazwą nawiązać do najczęstszej tematyki naszych utworów tj. metafizyki, sfery duchowości, przemiany wewnętrznej, etc. Co człowiekiem włada? Co rządzi jego duszą? Czy tenże człowiek ma szansę się z takiego władania wyzwolić, czy też zawsze będzie marionetką w czyichś rękach? Nazwa chyba trafna, choć nad znaczeniem i poprawną wymową głowiło się już wielu fanów (śmiech).


- Kim się inspirujecie? Kto jest dla was wzorem? 

Maciej: Początkowo nasza muzyka zawierała głównie pomysły i inspiracje Wojtka. Z czasem każdy z nas dorzucił swoje 3 grosze. Ja jestem w tej szczególnej roli, że tworzę do nowych utworów partie perkusji, mając dzięki temu dodatkowy wpływ na generalny „flow” utworu. Teraz, po kilku latach stwierdzam, że nasze wspólne inspiracje ledwie ocierają się o siebie. Ten miks działa coraz lepiej i chyba tak już pozostanie. Ja szukam źródeł inspiracji w muzyce od brutal death metalu, przez jazz, progresywny rock po lounge electro. Uważam, że każdy fragment muzyki ma potencjał, by popchnąć nas (mnie) w twórczym kierunku. Moimi nieustającymi perkusyjnymi inspiracjami są Virgil Donati, Gavin Harrison, Vinnie Colaiuta, Sebastian Lanser, Thomas Lang, Todd Sucherman i wielu, wielu innych znakomitych bębniarzy, którzy zostawili ślad na ścieżkach perkusyjnych Hegemony. Nie należy również zapominać, by stworzyć swoje indywidualne brzmienie, które jest dla mnie ważniejsze od ilości rudymentów, które muzyk jest w stanie zagrać w określonym czasie.

Opole - Piekarnia (fot.NathanArt)
Valyen: To co powiedział Maciek w zasadzie wyczerpuje temat. Do naszych inspiracji należy jeszcze doliczyć takie bandy jak Opeth czy Dream Theater. I klasyka. Tak, szczególnie Jan Sebastian Bach.

- Zagraliście już sporo koncertów, kilka festiwali, w tym na Baszta Prog Fest / Ostrzeszów. Jak się czujecie na scenie? Czy jest jakiś koncert, który szczególnie zapadł wam w pamięć?

Alicja: Zagrałam dopiero kilka koncertów z zespołem Hegemony, a każdy był wyjątkowy. Oczywiście najbardziej wspomina się zawsze ten pierwszy raz, mieszanka stresu i podekscytowania. Bardzo miło wspominam również koncert w Ostrzeszowie, przede wszystkim ze względu na atmosferę oraz bardzo fajnych ludzi, których miałam okazję poznać. Scena uzależnia, więc na pewno zagramy jeszcze nie jeden koncert i wiele wrażeń przed nami.


Artur: W rzeczy samej! Osobiście zagrałem już całą masę koncertów, zarówno z Hegemony jak i poprzednimi zespołami, że zdążyłem się już ze sceną w miarę oswoić. Pojawiam się również, w miarę regularnie, na bluesowych Jam Sessions (Violinowa Gospoda w Rudzie Śląskiej - Pozdrawiam serdecznie!). Jeżeli chodzi o wyjątkowe koncerty Hegemony, które zapadły mi w pamięć to na pewno support przed The Moon And The Nightspirit w Poznaniu, wysoko w czołówce oceniam również występ na ostrzeszowskim Baszta ProgFest.

- Wasz wokal jest dosyć charakterystyczny. Valyen Songbird – czy szkoliłaś gdzieś swój głos? Jakie są Twoje inspiracje? 

Katowice - Emergenza Festival (fot.KulaFoto)
Valyen: Ukończyłam wydział wokalny Akademii Muzycznej w Katowicach. Śpiewam w sumie dopiero od sześciu lat, w związku z czym planuję dalsze studia w tym kierunku. Wcześniej ukończyłam Szkołę Muzyczną II stopnia w klasie fortepianu. Oczywiście większość moich inspiracji wiąże się z muzyką klasyczną. Diana Damrau jest jedną z moich ulubionych śpiewaczek klasycznych – lekkość wszystkich jej dźwięków,a jednocześnie mocno nasycona barwa czyni ją bezkonkurencyjną. Jej nagrania live z sesji nagraniowych są po prostu bezbłędne za pierwszym podejściem. Jest wiele innych nazwisk świata klasycznego, z moją panią profesor, która prowadziła mnie przez te pięć lat, na czele. Jeśli chodzi o środowisko cięższej muzyki, to staram się wyłapać jak najwięcej od różnych osób. Tarję Turunen podziwiam za to jak wygląda na scenie i aurę, jaka z niej bije. Bardzo podoba mi się klasyczny śpiew Simone Simons, chciałabym, żeby śpiewała już tylko klasyką. Z kolei Floor Jansen imponuje mi tym, że dla niej żadna to różnica – śpiew klasyczny, czy – ona potrafi zaśpiewać wszystko (śmiech). I może to zabrzmi dziwnie, ale bardzo inspiruje mnie Mikael Akerfeldt z Opeth – to, jak różnorodne barwy głosu i nastroje potrafi uzyskać i to jak emocjonalnie a jednak nieprzesadnie można śpiewać prog metal.

-  Zespół działa już od ponad trzech lat, w tym czasie mieliście roszady w składzie. Jak radzicie sobie z tymi zmianami?

Maciej: Owszem, mieliśmy nieco przejść z gitarzystami prowadzącymi. Po prostu z czasem pewne różnice stawały się zbyt ewidentne, by przestać je ignorować, a których nie można było wykryć przy pierwszym, czy trzecim spotkaniu. Wszyscy byli utalentowanymi muzykami, lecz przy dłuższym pobycie w naszej czeladce wychodziły na jaw pewne różnice zarówno na tle muzycznym jak i osobistym, aż w pewnym momencie uznawaliśmy, że lepiej pójść swoimi drogami. Za każdym razem był to jakiś cios w Hegemony, ponieważ mieliśmy w zamiarze wykorzystanie ich szczególnych umiejętności. Jeśli chodzi o basistów, to Artur zastąpił na tym miejscu Bartka i tego ruchu nie żałowaliśmy nigdy. Artur to prawdziwy muzyczny samorodek, świetnie czuje się na scenie i nie przestaje rozwijać zarówno technicznie jak i muzycznie. Kiedy w końcu postanowiliśmy zastąpić drugą gitarę klawiszem, pojawiła się Ala, która, moim zdaniem, też jest strzałem w dziesiątkę. Przede wszystkim jest chętna do zmian i bardzo pracowita. Charakterologicznie też chyba dobrze trafiła do naszego nietypowego towarzystwa.


- Wasze utwory są kompleksowe zarówno pod względem harmonicznym jak i tekstowym. Kto komponuje, kto pisze teksty? Czy jest to praca wspólna?

Artur: Zarówno kompozycjami, jak i wszystkimi partiami instrumentów/wokali, zajmuje się nasz lider, Wojciech. Drobnym wyjątkiem od reguły jest współpraca Macieja i Wojciecha przy partiach perkusji. Osobiście jestem zdania, że ciężko przy takim skomplikowaniu struktur działać na zasadzie burzy mózgów. Szczególnie, że Wojciech jest wykwalifikowanym muzykiem od strony teoretycznej. Ufamy mu wszyscy! Oczywiście wszelkie wątpliwości możemy zawsze bez problemu wyjaśnić/uzgodnić z Szefem.(śmiech).

-  Jak wyglądają wasze próby? Czy jest to wspólna improwizacja, szukanie brzmień, czy raczej jest to rzetelna praca nad gotowym materiałem?

Baszta ProgFest w Ostrzeszowie (fot. Wiesław Kaczmarek)
Valyen: Jak wyżej zauważył Artur, trudno nad takim gatunkiem muzyki pracować w trybie tzw. burzy mózgów. Ja osobiście jako muzyk przede wszystkim klasyczny, cenię sobie porządek i... nuty (śmiech). Z tym nie ma najmniejszego problemu, gdyż Wojciech dostarcza nam partie w zapisie nutowym/tabulaturowym. Gdy się spotykamy, zaczyna się rzetelna, muzyczna robota. Po prostu ćwiczymy, zgrywamy się, modyfikujemy ewentualnie niektóre pomysły. Ale jedno trzeba zaznaczyć – Wojciech komponuje utwory kompleksowo – są właściwie gotowe do odegrania. Wystarczy je wyćwiczyć.

- Pytanie do najnowszej członkini bandu – Alicjo, co skłoniło Cię do spróbowania swoich sił w graniu z Hegemony? Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po początkowych próbach?

Alicja: Właściwie był to trochę przypadek lub może przeznaczenie. Szukając nowych wyzwań i inspiracji trafiłam po prostu pod bardzo dobry adres. Wcześniej grałam zupełnie inny rodzaj muzyki, więc pierwsze próby to była naprawdę ciężka praca. Jednak przy wsparciu i cierpliwości pozostałych członków zespołu, również dobra zabawa. Trudno trafić na grupę ludzi, którzy się ze sobą dogadują prywatnie i potrafią jednocześnie współpracować. Myślę, że nam się to udało.

- Co określilibyście mianem największego sukcesu zespołu?

Wojciech: To, że po 3 latach istnienia w końcu dobraliśmy doskonały dla nas skład... i że do tej pory się nie pozabijaliśmy (śmiech). Wydanie EPki, sprzedane za oceanami jej egzemplarze, nagrody na konkursach, występy na festiwalach, etc. to tylko wisienki na torcie. Hegemony to rodzina i to przyjaźń motywuje nas do pracy! (śmiech).

Baszta ProgFest w Ostrzeszowie (fot. Wiesław Kaczmarek)
Maciej: Myślę, że to, że mieliśmy w tym roku okazję zagrać i zdobyć jakieś nagrody na porządnych scenach w Ostrzeszowie (ProgFest), Barczewie (ERROR) i w poznaniu jako suport The Moon and the Nightspirit. Wszystko to było nie tylko super zorganizowane pod względem technicznym, ale wszędzie spotkaliśmy się z bardzo miłymi organizatorami, i mieliśmy przede wszystkim okazję zsocjalizowania się z wieloma świetnymi zespołami. Poza tym cieszymy się na każdy nawet mały, lokalny koncert, na który przyjdzie publiczność, która chce słuchać. To nam daje kopa do dalszej pracy.

Artur: Chyba to, że potrafimy jakoś znaleźć konsensus, pomimo twardych i specyficznych charakterów, i trwać na przekór przeciwnościom losu. Jeżeli chodzi o sukcesy muzyczne to myślę, że one dopiero na nas czekają!

- Pytanie do basisty – jak odczuwasz swoje miejsce w zespole Hegemony? Z tego co słychać na waszym krążku i koncertach live partia basu jest dość skomplikowana, często zawiera nawet główną melodię.

Artur: Partie basu są niezaprzeczalnym, choć często w ocenie pomijanym, fundamentem szeroko pojętej muzyki (śmiech). W zespole Hegemony gitara basowa pełni, jak słusznie zauważono, zarówno funkcję rytmiczną jak i prowadzącą. Początki w zespole były dla mnie trudne, szczególnie, że na basistę przechrzciłem się z czasem, a muzycznie wywodzę się z mocno rockowej/metalowej nieprogresywnej stylistyki. Jednak podjąłem wyzwanie i chyba ostatecznie odnalazłem się w tej progmachinie o nazwie Hegemony. Poza graniem na basie ostatnio zacząłem się udzielać w formie tzw. wokali wspierających. Na koncertach, jak do tej pory, jest to tylko skromny cover "Bring Me To Life" od Evanescence ale planujemy rozszerzyć katalog moich partii wokalnych. Oczywiście intensywnie pracujemy, nad tym zagadnieniem, z naszą wokalistką Valyen, której z tego miejsca chciałbym bardzo mocno podziękować!

- A teraz pytanie często pomijane, ale jednak bardzo ważne – wspólne granie a rodzina. Jak to mądrze pogodzić? Czy w waszych rodzinach istniały tradycje muzyczne, być może rockowe?
 
Wojciech: Każdy z nas oprócz zespołu posiada także pracę 'dla chleba' oraz rodzinę i nieraz ciężko nam znaleźć dość doby na wszystkie obowiązki. Chyba najlepszym rozwiązaniem jest traktowanie muzyki jak 'solidne hobby', czyli nie kosztem zawodowego i rodzinnego życia, ale jako jego uzupełnienie i odskocznię od codziennych problemów. Wtedy wszystko się samo poukłada i potoczy do przodu. Z tego, co wiem, to wszyscy w HEGEMONY jesteśmy muzykami z pierwszej generacji - może to początek pięknej tradycji rodzinnej? ;-)

Opole - Piekarnia (fot.NathanArt)
-  Rock progresywny sam w sobie jest dość skomplikowanym typem muzyki. Gdy dołożyć do tego jeszcze klasyczny wokal, trudno szukać podobnego zespołu w Polsce. Czy sądzicie, ze jest to zaleta czy też przeszkoda? 


Alicja: Może to być zarówno wada jak i zaleta. Rock progresywny rzeczywiście nie jest muzyka dla każdego. Trzeba umieć się odnaleźć w tym klimacie. Jednak klasyczny wokal powoduje, że nasze kawałki podobają się nawet osobom, które na co dzień nie słuchają tego rodzaju muzyki. Takie połączenie powoduje też, że jesteśmy oryginalni i rozpoznawalni wśród innych zespołów. Także, w sumie wyszły same zalety (śmiech).

Maciej: To już zależy od modelu, jaki założy sobie zespół. Prawda jest taka, że (poza małym procentem) publiczność przychodząca na koncerty chce się przede wszystkim dobrze bawić, a nie analizować nietypowe akordy, progresje, polimetrie. Muzykę powinienem przede wszystkim odbierać całym sobą, powinna mnie poruszać, wzruszać, zmuszać do myślenia. Powinna uspokajać, wprowadzać nastrój spokoju lub niepokoju. W ostateczności wypruwać flaki ciężkim, szybkim metalem. I dopiero po tym wszystkim wypada zapytać: słuchaj, a jak właściwie zagrałeś tę drugą połówkę do „Orisona”?



- Jakie macie plany na kolejne lata?

Wojciech: Przede wszystkim marzy nam się wydanie pierwszego longplaya (planujemy zrobić to w 2016r.), choć jego długość i cały proces producencki zależy przede wszystkim od nakładów finansowych i czasowych, jakie będziemy w stanie wygospodarować. Istotne jest też czy uda nam się znaleźć wytwórnię zainteresowaną naszą muzyką - wtedy z pewnością przed zespołem otworzyłoby się wiele nowych dróg i szans na przyszłość. Kolejne plany to oczywiście koncerty - co roku gramy w coraz to lepszych miejscówkach w lepszym towarzystwie (w tym roku m.in. Artrosis, Lacrima, Iscariota, Besides, Osada Vida), cały czas też pracujemy nad naszym imidżem scenicznych oraz jak najwyższą jakością granych przez nas kawałków live.

Katowice - Emergenza Festival (fot.KulaFoto)

-  Na sam koniec – proszę o kilka słów dla młodych, początkujących zespołów niszowych. Co byście im doradzili? 

Alicja: Nie poddawać się i być sobą! Trzeba robić to, co się lubi i wkładać w to całe serce, niezależnie od tego co myślą czy mówią ludzie dookoła. To co robimy w pierwszej kolejności, ma się podobać i sprawiać przyjemność nam samym. Pasją i radością najłatwiej zaraża się innych

Valyen: Grajcie. Po prostu. To co wam w duszy śpiewa. Nie poddawajcie się i drążcie; nie dajcie się zniechęcić.

Artur: Nie ma złotej i uniwersalnej recepty. Inna sprawa, że ciężko wygłaszać takie rady osobie, która sama gra z zespołem raczej niszową muzykę. Natomiast w mojej opinii najważniejsze to trenować na próbach (tzn. grać a nie pić piwo i zapraszać postronne towarzystwo do kanciapy), grać jak najwięcej koncertów (przynajmniej za zwrot paliwa ze strony klubu, nie zgadzajcie się grać za przysłowiowe "piwko i chleb"). Ciężka praca, wiara w sukces i wiele wyrzeczeń... To przybliża do uśmiechu losu!

-  Dziękuję za spotkanie oraz za tę ciekawie wyczerpującą rozmowę z nadzieją, że czytelnicy pokochają  wspaniały zespół - HEGEMONY , bo warto!. 

Z:
Valyen Songbird (wikal)
Wojciechem Muchowiczem (gitara, teksty)
Maćkiem 'Graveborn' Boreckim (perkusja)
Arthurem Muscovite (basm wokal)
Alicją Gralą (instr. klawiszowe)
rozmawiał : Wiesław Kaczmarek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz