niedziela, 27 września 2015

Wiesław Kaczmarek rozmawia z Gwiazdami - Szymon Chwalisz: nie zostałbym orłem matematycznym, więc kocham to co robię...

Wiesław Kaczmarek. Dziennikarz niezależny/Dziennikarz Obywatelski. Mieszkam w niedużym mieście OSTRZESZÓW w Wielkopolsce. W naszej miejscowości i regionie bardzo dużo się dzieje w Kulturze/muzyka – malarstwo – poezja – fotografia – historia i inne. Ostatnio regularnie umieszczam artykuły w gazecie: Nasze Strony Ostrzeszowskie oraz w prasie regionalnej. W tej redakcji znajdują się dziennikarze, którzy chcą ze mną współpracować oraz drukować w swej ciekawej gazecie moje artykuły. Interesuje mnie głównie fotografia reporterska. Brałem udział w dwóch wystawach fotograficznych. Na przełomie Lutego/Marca 2016 planowana jest moja wystawa Fotografii w Ostrowie Wlkp/Galeria 33. Urodziłem się w 1953 roku. Moja młodość to Wrocław lata 1970/81. Spotkania, koncerty w Piwnicy Świdnickiej – Klubie dziennikarza – Szklanym Pałacu / studenckim. Wspomnienia zespołów PAKT oraz ROMUALD & ROMAN, OSJAN, koncerty Cz. Niemena w Filharmonii  oraz sławny – Jazz nad Odrą. Tam też poznałem osobiście czołówkę gwiazd kina: B. Łazukę – K. Sienkiewicz – T. Rossa / podczas kręcenia filmu MOTOCROS. Czuję się wspaniale, młodo i chętnie rozmawiam z piosenkarzami, aktorami, ludźmi sztuki i fotografii. Jestem szczęśliwy i radosny.



Szymon Chwalisz

Fascynacja dziełami (bo tak zawsze je nazywałem), które wcześniej oglądałem nie znając jeszcze Szymona Chwalisza, była zawsze bardzo duża, Starałem się nieraz je porównać do kogoś, do prac innych artystów rysunku, malarstwa czy innych form obrazu. Nie znalazłem! Przyznaję, że zapierały dech w piersiach. Brakowało mi słów, żeby opisać ich piękno. Nie potrafiłem słowami, mówiłem musisz sam zobaczyć. Pewny zawsze byłem, że osobie, która je zobaczy spodobają się! Tak, tego zawsze byłem pewny. I nie myliłem się. Każdy, gdy zobaczył te jego rysunki, później baki motocyklowe, gitary, kaski, oglądał je z podziwem do talentu Szymona. Wielu nie wierzyło, że można przedstawić tak pięknie i prawdziwie i z taką głębią trójwymiarowości, jakbyś zaglądał w głąb jego dzieła, a była to często kartka formatu A4. Do dzisiaj jestem zauroczony jego pracami, tą w nich lekkością jakby wyfruwającą w przestrzeń. Szukałem zawsze jego rysunków i informacji na Fb, żeby obcować przez chwilę z jego talentem. Spotykaliśmy się przelotnie na imprezach, ale zawsze czasu brakowało, żeby porozmawiać z nim o nim, jego cudownych utalentowanych rękach, o jego pracy. Trochę dłużej mogliśmy dopiwro porozmawiać przed koncertem również wspaniałego artysty Grzegorza Turnaua. Udało się, Szymon znalazł wolnych chwil kilka. Jesteśmy w jego zaciszu, komnacie spokoju i rozmawiamy


Szymon Chwalisz podczas pracy

- Podejrzewam, że pytań o to, jak zaczęła się twoja przygoda z malowaniem, było mnóstwo, dlatego zapytam inaczej... Kiedy stwierdziłeś, że to jest to, co chcesz robić w życiu?

Szymon Chwalisz: Pewnie wtedy, kiedy wziąłem za coś, co stworzyłem pierwsze pieniądze haha... a tak poważnie, to już było tak dawno, że nawet nie pamiętam. Boję się czasami tylko tego, żeby ta pasja nie stała się rutyną, którą znienawidzę. Póki co jakoś z tym walczę, z lepszym, bądź gorszym skutkiem. Na szczęście mam cudownych przyjaciół wokół siebie, cudowną dziewczynę, która jest jednocześnie moim managerem i dzięki nim trafiają mi się prestiżowe projekty, które potwierdzają, że to co robię ma sens.

- Powiedz w takim razie, kiedy przytrafił ci się pierwszy, taki prestiżowy projekt i co to było? Do tych najnowszych przejdziemy za chwilę.

Szymon Chwalisz: Tak naprawdę, każdy projekt jest prestiżowy, dosłownie każdy. Często jest tak, że kaski, motocykle, czy inne przedmioty, na których maluję, są bardzo ważne dla ich właścicieli. Bardzo ważne i symboliczne jest samo to, co maluję. Ma to związek z rodziną, przeżyciami, często najważniejszymi chwilami z życia moich zleceniodawców. Nie raz widziałem już łzy w oczach, kiedy ktoś odbierał ode mnie pomalowane części. Mogę co najwyżej wymienić takie projekty, które mi osobiście bardzo utkwiły w pamięci. Z pewnością był to motocykl poświęcony twórczości zespołu Deep Purple, na którym muzycy złożyli swoje autografy i ogłosili wszem i wobec, że to jedyny na świecie taki motocykl sygnowany przez zespół. Był też piękny Big Dog Pit Bull na bazie Harleya Davidsona. Motocykl ten wykonałem wspólnie z ekipą Tomasza Bagińskiego nominowanego do Oscara za animację „Katedra”. Na podstawie rysunków Tomka i jego współpracowników, pomalowałem motocykl w wyjątkowo surrealistyczne wizje Powstania Warszawskiego. Motocykl swoją premierą miał przy głównej scenie Przystanku Woodstock w 2014 roku. Co równie ważne, jak nie najważniejsze, właścicielem tego Harleya jest Piotr „Dziki” Chancewicz – gitarzysta zespołów Mech, oraz Wild Pig i mój serdeczny przyjaciel. Był bardzo osobisty i wyjątkowo patriotyczny kask dla kolejnego mojego przyjaciela – Michała Wiśniewskiego. Namalowałem na nim wszystkie pasje Michała, czyli symbole muzyczne, rajdowe i lotnicze. Na pewno ogromnie ucieszyło mnie, kiedy okazało się, że w domu Jana Nowickiego zawisł mój obraz – Portret Pana Jana... no i Gitary Woodstockowe dla Jurka Owsiaka i Fundacji WOŚP. Cykliczna akcja, dzięki której zebraliśmy na cel Orkiestry już ponad 25,000 zł. Było tych projektów naprawdę mnóstwo, a z tego co się zapowiada, jeszcze więcej przede mną.


Kajetan Kajetanowicz

- No właśnie. Pewnie, niektórzy czytelnicy już coś słyszeli lub podziwiali w telewizji. Przyznaj się zatem, co z tym kaskiem Kajetana Kajetanowicza?

Szymon Chwalisz: Faktycznie, o kasku Kajetana było i jest głośno. Dowodem na to może być fakt, że pisał o tym m.in. brytyjski i francuski EuroSport. Współpraca układała nam się rewelacyjnie i już mamy potwierdzone informacje, że na tym jednym projekcie się nie skończy. Spotkałem się z ogromną sympatią i poparciem od całego Lotos Rally Team i przede wszystkim od samego Kajetana. Kiedy spotkaliśmy się w Ustroniu – rodzinnym mieście Kajetana, zapytał mnie „To teraz mi powiedz, jak ty to namalowałeś?” – ja zapytałem, a ty mi powiedz jak wchodzisz w zakręt 150km/h? (śmiech). Trzeba tu zaznaczyć, że tak naprawdę stworzyliśmy to malowanie wspólnie. Kajetan bardzo precyzyjnie określił mi jakie elementy mają się znaleźć w projekcie. Był to portret jego siostry, która na stałe mieszka w Irlandii oraz symbole Polski i Irlandii. Poza portretem namalowałem na kasku koniczynkę, polskiego orła, oraz symbolicznego skrzata – Leprechaun`a. Myślę, że kask okazał się szczęśliwy, bo Kajetan jako debiutant zajął 2 miejsce w Rajdzie Irlandii.


Szymon Chwalisz
- Pamiętasz, spotkaliśmy się podczas koncertu Grzegorza Turnaua w ostrzeszowskim OCK. Rozmawialiśmy o twoich planach, o sferze kulturalnej Ostrzeszowa... Jak zapatrujesz się na inicjatywy, które tworzą się w naszym mieście i przybliż nam trochę te plany – jeśli to nie tajemnica.

Szymon Chwalisz: Mieszkam w Ostrzeszowie od urodzenia i patrząc z obecnej pozycji – generalnie nie jest tak źle. Wiadomo, że pieniądze na kulturę i oświatę są określone i nie można wychylać się poza budżet. Wiadomo, że mogło by być lepiej. Jedyne co trochę mnie rusza, to formy wsparcia dla zdolnych, ambitnych, młodych ludzi. Ja otrzymałem pomoc – choćby ze strony pani Mirosławy Rzepeckiej, czy nauczycieli i dyrekcji mojego liceum. Wszyscy zgodnie twierdzili, że orzeł matematyczny ze mnie nie wyrośnie i powinienem skupić się na tym, co robię dobrze. Jeśli nie było okazji, żeby im za to podziękować to teraz – dziękuję. Dziwię się też trochę, że miasto nie wykorzystuje, a jeśli tak, to w bardzo małym stopniu walory ostrzeszowskich twórców. Nie chodzi o mnie, bo już jakoś sobie radzę, ale myślę, że promowanie tych „zdolniachów” dla miasta jest też świetną formą reklamy. Jest przede wszystkim ogromną motywacją dla młodzieży.


Piotr Żyła
Ktoś, kto jest na wyciągnięcie ręki, ktoś kogo mijają na ulicy, spotykają w sklepie, jest ich sąsiadem, działa, tworzy i osiąga sukces w mniejszym czy większym stopniu. Ja nie miałem takich wzorców, a wówczas, kiedy zaczynałem poważnie myśleć o tym - nazwijmy to - zawodzie, było mi to potrzebne. Na to nie trzeba pieniędzy, wystarczy trochę chęci i zaangażowania. Co do planów – o jednych mogę mówić, o innych nie. Na pewno powstaje kolejna Woodstockowa Gitara. Już niebawem zaprezentujemy ją w pełnej krasie i dowiecie się jakich muzyków sportretowałem w tym roku. Miałem okazję projektować nową okładkę zespołu Big Cyc. Zespół wrócił do „wizualnych korzeni” i całość została namalowana. Mnóstwo pracy. Premiera już w maju więc ocenicie sami, cóż to udało mi się spłodzić. Najświeższa informacja to taka, że siadam do projektu malowania kasku naszego najsympatyczniejszego skoczka narciarskiego – Piotrka Żyły. Więcej nie powiem – zapraszam na moją stronę na facebooku.

- Dziękujemy za rozmowę i życzę owocnej pracy! 


Rozmawiał : Wiesław Kaczmarek / Ostrzeszów .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz