wtorek, 22 września 2015

Wiesław Kaczmarek rozmawia z Gwiazdami: Koncert Alicji Majewskiej i Włodzimierza Korcza... pod słońcem Krzyża Milenijnego

Wiesław Kaczmarek w otoczeniu Gwiazd
Wiesław Kaczmarek. Dziennikarz niezależny/Dziennikarz Obywatelski. Mieszkam w niedużym mieście OSTRZESZÓW w Wielkopolsce. W naszej miejscowości i regionie bardzo dużo się dzieje w Kulturze/muzyka – malarstwo – poezja – fotografia – historia i inne. Ostatnio regularnie umieszczam artykuły w gazecie: Nasze Strony Ostrzeszowskie oraz w prasie regionalnej. W tej redakcji znajdują się dziennikarze, którzy chcą ze mną współpracować oraz drukować w swej ciekawej gazecie moje artykuły. Interesuje mnie głównie fotografia reporterska. Brałem udział w dwóch wystawach fotograficznych. Na przełomie Lutego/Marca 2016 planowana jest moja wystawa Fotografii w Ostrowie Wlkp/Galeria 33. Urodziłem się w 1953 roku. Moja młodość to Wrocław lata 1970/81. Spotkania, koncerty w Piwnicy Świdnickiej – Klubie dziennikarza – Szklanym Pałacu / studenckim. Wspomnienia zespołów PAKT oraz ROMUALD & ROMAN, OSJAN, koncerty Cz. Niemena w Filharmonii  oraz sławny – Jazz nad Odrą. Tam też poznałem osobiście czołówkę gwiazd kina: B. Łazukę – K. Sienkiewicz – T. Rossa / podczas kręcenia filmu MOTOCROS. Czuję się wspaniale, młodo i chętnie rozmawiam z piosenkarzami, aktorami, ludźmi sztuki i fotografii. Jestem szczęśliwy i radosny.


W piękną słoneczną sobotę 1 sierpnia 2015 roku wszystkie drogi z regionu ostrzeszowskiego (i jak się okazało nie tylko, bo byli też widzowie odpoczywający w Kobylej Górze) prowadziły pod wzniesienie Kobyla Góra pod Krzyżem Milenijnym na koncert gwiazd polskiej piosenki Alicji Majewskiej i Włodzimierza Korcza. Sprowadzenie tak świetnej dwójki gwiazd to zasługa Kobylagórskiego Ośrodka Kultury, czyli kierownictwa - Parafii p/w św. Mikołaja w Parzynowie oraz Ośrodek Duchowości - SAMOTNIA. Te wspaniałe koncerty to cykl - Muzyka między niebem a ziemią. I tak jest w rzeczywistości. Urocze w otaczającej je przyrodzie miejsce wieńczy na wzgórzu olbrzymi Krzyż Milenijny, który panuje i spina to piękno. Sam widok sceny i ławek ulokowanych w blasku słońca sprawia wrażenie małego zacisznie pięknego miejsca, które wybucha swą wielkością, gdy tylko zgromadzą się w nim setki słuchaczy, a piosenka płynie ze sceny, która jest wtedy tak wielka jak scena Opery Leśnej w Sopocie.


fot. Wiesław Kaczmarek
Gdy artyści przyjechali na próbę, zobaczyliśmy w ich oczach lęk i usłyszeliśmy pytania: Kto tutaj przyjdzie? Chyba tylko dziki i łosie. Dlatego tym bardziej miły dla publiczności był ich okrzyk wow!, gdy tuż przed koncertem wysiadali z auta. Alicja Majewska dosłownie z niego wyskoczyła z telefonem i słowami: no nie, ja muszę z wami i wam zrobić zdjęcia! Nie wierzę, ile tu jest wspaniałej publiczności. Radość biła z ich twarzy, radość prawdziwa, nie udawana, gdy oboje z niedowierzaniem mówili: coś wspaniałego i to miejsce takie cudowne! Artyści na krótką chwilę weszli do namiotu, aby się przygotować, a w tym czasie gospodarz koncertu pan Witold Pelka przywitał wszystkich dziękując zarazem za tak liczną obecność. Tę radosną atmosferę zmąciła jednak smutna wiadomość, że tegoroczny koncert zakończy cykl Muzyka między niebem a ziemią, a brak pieniędzy to cała tajemnica. Sytuacja ta związana jest z brakiem dotacji i niestety brakiem chęci urzędów miasta i gminy. Miejmy cichą nadzieję, że w naszych urzędach znajdą się jednak tacy ludzie kultury, którzy pomogą uratować ten cykl, jeżeli nie w tym roku, to w następnym. Publiczność obiecała, że będzie przyglądać się naszym władzom.


fot. Wiesław Kaczmarek
Koncert czas zacząć. Gospodarz pan Witold Pelka zaprosił gwiazdy na scenę. Popłynęły pierwsze piosenki. Pani Alicja po raz wtóry cała szczęśliwa dziękowała za tak liczne przybycie na ich koncert. Wspomnę tu o ich bardzo dobrym kontakcie z widownią. Oboje opowiedzieli o sobie i o swym jubileuszu. Alicja Majewska śpiewała razem z widownią swoje piosenki - te już znane: Być kobietą, Bywają takie dni, Jeszcze się tam żagiel bieli, Świat w kolorze nadziei, Odkryjemy miłość nieznaną oraz kilka nowych. Reakcją na wszystkie wyśpiewane przez panią Alicję piosenki były gromkie brawa. Piękne piosenki płynęły ze sceny, publiczność była radosna, ale wszystko co dobre, szybko mija. Dla wielu koncert skończył się za wcześnie, więc rozległy się brawa, brawa i bisy. Po zakończonym występie trwały jeszcze długie, pełne zachwytów rozmowy oraz wspólne zdjęcia i autografy. Zapadł wieczór, a właściwie już noc i nastąpiło moje oczekiwanie na rozmowę z Gwiazdami.


fot. Wiesław Kaczmarek
- Czy to miejsce zaskoczyło was?

Włodzimierz Korcz: Niebywale. Przyjeżdżając tutaj pomyliłem drogę. Z jako takiego asfaltu wjechaliśmy w pola, łąki. Widzieliśmy tylko kilka domów. Przyszło zdziwienie, a nawet trochę przerażenie, bo czas koncertu był coraz bliżej. Trzeba przecież zrobić chociaż krótką próbę i przygotować się do występu, a tu tak mało czasu. Jak dojedziemy? - mówię do Alicji - nie wiem. Strach był jednak przedwczesny i w końcu trafiliśmy tutaj. Patrzyłem na te drewniane ławki, drzewa, otoczenie i byłem przekonany, że w tych rzędach usiądą dziki i łosie, a okazało się, że przyszły tłumy. Wielkie zaskoczenie, bo aż tylu osób nie spodziewaliśmy się. Cudownie tutaj jest!


fot. Wiesław Kaczmarek
- Chciałbym wrócić do początku kariery pani Alicji oraz pana. Jak to się zaczęło?

Włodzimierz Korcz: Alicja zaczynała w zespole PARTITA. Ja raczej jej nie odkryłem, lecz zwróciłem na nią uwagę. To było tak. Zobaczyłem ją w Particie, Śpiewali jako cały zespół. Zauważyłem w tym sześcioosobowym zespole, że jest jedna osoba, która się ewidentnie wyróżnia osobowością, i inteligencją muzyczną. Tak bym to nazwał. Coś mi mówiło, że wcześniej czy później ona będzie śpiewać solo, że sama zrobi karierę i tak się stało. Alicja odeszła od zespołu i przyszła do Teatru na Targówku, gdzie byłem szefem muzycznym. Przyjęliśmy ją jako solistkę. Później wystąpiła na Festiwalu Piosenki w Opolu, gdzie zaśpiewała piosenkę - BYWAJĄ TAKIE DNI . Ja tę piosenkę zaaranżowałem. Zrobiła furorę. Występowała wtedy jako debiutantka, a zdobyła najwyższą nagrodę festiwalu. Był to mocny akcent jej początkowej kariery. Później była bardzo długa droga. Zaczęliśmy razem pracować. Były różne i liczne wyjazdy zagraniczne, programy telewizyjne, koncerty recitalowe za granicą. Gdzie to my nie jeździliśmy? Stany Zjednoczone, Kanada, Niemcy, Austria, Czechy ... można by tak długo wymienić. Wtedy jeździło się wszędzie. Takie były czasy. Przez te wyjazdy okrzepliśmy. W tym czasie powstawały nowe piosenki, nowe płyty... tak po drodze, z marszu i krótki wybór z tego wszystkiego przedstawiliśmy na dzisiejszym koncercie.


fot. Wiesław Kaczmarek
- Nie chodzi mi o szerzenie plotki, ale chciałbym zapytać, czy to prawda. Ponoć pan Wojtek Młynarski zabronił występu pani Alicji w sukience, która jej się podobała. Czy to prawda?

Włodzimierz Korcz: Wie pan, możemy o tym porozmawiać, chociaż przy tym temacie trochę się unoszę, ale może to wiele wyjaśni...

- ...jeżeli nie chce pan o tym rozmawiać...

Włodzimierz Korcz: Nie, porozmawiajmy, oczywiście. Widzi pan - muszę to tak nazwać - niedojrzałość lub głupota dziennikarza (chodzi mi o tamtą osobę, której udzieliliśmy wywiadu). To było tak: Alicja opowiadała w Warszawie panu dziennikarzowi zabawną sytuację. Alicja miała strój/sukienkę, którą Wojtek Młynarski nie skrytykował, jak napisał tamten dziennikarz. Wojtek Młynarski tylko zapytał Alicję, czy ona ma lepszą sukienkę, bo do tej piosenki przydałaby się inna. I to było wszystko. Natomiast tamten pan dziennikarz, który z tej wypowiedzi postanowił zrobić sensację, powiedział, że Wojtek Młynarski bardzo skrytykował wybór Alicji i kazał koniecznie zmienić sukienkę oraz dodał, że Alicja ma o to do Wojtaka do dzisiaj żal. Twierdzi, że Wojtek ją skrzywdził! Wie pan, to są wszystko kłamstwa tamtego dziennikarza. Niezależnie co Alicja mu powiedziała, powypisywał bzdury i zrobił sensację. Napisał kompletne głupoty, kłamstwa i nie ma tam cienia prawdy. Mówię o tym z zacietrzewieniem, bo uważam, że każdy powinien dobrze i uczciwie wykonywać swoją pracę. Alicja potrafi dobrze śpiewać i śpiewa. Ja komponuję i wiem, że robię to dobrze. Niestety tamten dziennikarz zrobił delikatnie mówiąc złą pracę, a wręcz oszukał swych czytelników. Dobrze więc, że pan o to zapytał, bo dzięki temu czytelnicy dowiedzą się od nas całej prawdy.


Kadr z filmu "Lata 20., lata 30." (1983) Janusza Rzeszewskiego w którym Liza (Grażyna Szapołowska) wykonuje swój popisowy numer "Chcę wygrać i już". Głos: Ludmiła Warzecha, muz.: Włodzimierz Korcz, słowa: Ryszard Marek Groński
-  Napisał pan muzykę do znanego serialu - 07 Zgloś się. Czy pisał pan muzykę także do innych filmów ?.

Włodzimierz Korcz: Oprócz wymienionego serialu  07 Zgloś się zdarzyło mi się stworzyć muzykę jeszcze do kilku filmów. Mnie jednak najbardziej utkwił film Lata Dwudzieste, Lata Trzydzieste, do którego też skomponowałem muzykę. Pisząc wtedy muzykę do tego filmu, nie doceniłem go. Napisałem jednak dobrą muzykę. Wydawało mi się wtedy, że jest to taka komedyjka, ale nic specjalnego. Teraz mogę powiedzieć, że jest to jeden z tych filmów, które zyskują, a nie tracą. Byłem zszokowany, kiedy po latach go obejrzałem. Zauważyłem wtedy, że jest to świetny film rewiowy, który udał się reżyserowi.


fot. Wiesław Kaczmarek
- Pani Alicjo chciałbym zapytać o piosenkę, która przeleżała długo w szufladzie, a teraz od niedawna pani ją śpiewa ?.

Alicja Majewska: Na pewno chodzi panu o piosenkę - PANOM ROZSĄDKU NIE PRZYBYWA. Była napisana już w roku 2003, czyli 12/13 lat temu. Nie umiałam się do niej przełamać, uważałam, że nie potrafię czegoś takiego zaśpiewać! Jest w tym tekście dużo słów nieprzychylnych mężczyznom. Był to taki zestaw tekstu o mężczyźnie i jego wadach, który uważałam długo za niewłaściwy...inaczej, że w MOIM JĘZYKU jest niewłaściwy. Nie potrafię tego powiedzieć, ocenić, czy to ja byłam taka inna, spokojna, miałam wtedy do niej dystansu? Wydawało mi się, że określenie "męskie beksy" w stosunku do panów mi nie uchodzi. A może cały ten temat piosenki mnie przerażał! Minęły jednak lata, zmieniła się sytuacje i powiedziałam do Włodka - Wiesz, może bym to nagrała. I jak to się mówi: stało się i nie jest źle. Piosenka była przedstawiona, miała swą premierę w Jedynce Radiowej, spodobała się i - co dziwne - że za każdym razem, gdy ją wykonuję na scenie, ta jeszcze nie za bardzo znana piosenka tworzy żywą reakcje publiczności podobnie jak inne znane piosenki. Świadczy to dobrze o wyrobieniu muzycznym słuchaczy na koncertach. Dlatego stwierdziłam, że będę tę piosenkę śpiewać i dla was też ją dzisiaj zaśpiewałam. Wspomnę też o piosence, którą bardzo lubię - CIEŃ CZŁOWIEKA, którą też tutaj wykonałam. Wykonujemy ją na głosy ze Zbyszkiem Wodeckim, ale że go z nami tu nie ma, wykonałam ją z Włodkiem i trochę z wami. Pozdrawiam wszystkich miło i serdecznie, ale pozwoli pan, że wrócę do czekających na mnie słuchaczy. Obiecałam im zdjęcia oraz autografy na płytach. Tę rozmowę będzie pan kontynuował z Włodkiem. Proszę wybaczyć. Miło było mi porozmawiać z panem chociaż przez chwilę.


- Panie Włodku proszę na koniec opowiedzieć o nowych planach oraz wspomnieć najbardziej mile momenty.

Włodzimierz Korcz: Oprócz jeszcze kilku koncertów w kraju i zagranicą, planujemy nagranie naszego benefisu dla telewizji. Nagrywać będziemy go w okolicach listopada w nowej sali w Toruniu. Telewizja ma pokazać ten program w pierwszy lub drugi dzień Świąt. Wystąpią w nim znamienici goście: Artur Andrus, Zbyszek Wodecki, Michał Bajor i wielu innych. W swym dorobku mam kilka oratoriów, dokładnie cztery. Wszystkie pokazywano w telewizji oraz wykonywaliśmy je na koncertach w Polsce i zagranicą. Lubię tworzyć w tym kierunku, lubimy oboje z Alicją śpiewać kolędy i pastorałki. Z takim programem występujemy już 23 lata. Jest to prawie rekord świata. Przychodzą do nas podczas koncertu ludzie i mówią, że słuchają tej płyty z kolędami w każde święta. Jest to bardzo miłe. Dodam jeszcze, że te kolędy z nami śpiewa Zbyszek Wodecki i Olga Bończyk .Na zakończenie dziękujemy za piękno tego miejsca, za cudowną publiczność i potwierdzamy nasze obietnice, że gdy spotkamy się ze Zbyszkiem Wodeckim, polecimy mu odwiedzenie tego miejsca . Jeżeli go zaprosicie oczywiście. Powiem mu, że przyjechać do was i być tutaj, to jest jego obowiązek.

rozmawiał : Wiesław Kaczmarek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz